Olivier Deriviere tym razem nieco inaczej. Jeden z najoryginalniejszych kompozytorów muzyki do gier wideo stworzył, w porównaniu do swoich wcześniejszych dokonań, zwyczajny orkiestrowy soundtrack. Kto spodziewa się eksperymentów rodem z Remember Me czy choćby poprzedzającego niniejszy OST Vampyra, ten może przeżyć spore zaskoczenie.

11-11 Memories Retold to produkcja francuskiego studia DigixArt we współpracy z brytyjskim Aardman Animations, wydana w celu upamiętnienia setnej rocznicy podpisania przez państwa Ententy oraz Cesarstwo Niemieckie rozejmu w Compiègne, kończącego pierwszą wojnę światową. Gracz wciela się w niej w dwie postacie żołnierzy stojących po przeciwnych stronach barykady: kanadyjskiego fotografa Harry’ego, który towarzyszy pewnemu majorowi jako korespondent wojenny, oraz Niemca Kurta, inżyniera pracującego w fabryce sterowców, który wyrusza na front w celu odnalezienia swojego zaginionego w walce syna.

Gra przedstawia wojnę z ludzkiej perspektywy.

Biorąc pod uwagę historyczny i tragiczny kontekst gry, jak również oprawę wizualną, przypominającą żywy obraz, wybór dokonany przez kompozytora wydaje się oczywisty. Ta klasyczna ścieżka dźwiękowa to swoisty hołd złożony ofiarom wojny, o której obecnie niewiele się mówi. Jak twierdzi sam Olivier Deriviere, poprzez swoją muzykę chciał oddać też klimat tamtej epoki. Inspirując się kompozytorami francuskimi pokroju Gabriela Fauré, stworzył wysmakowane, liryczne kompozycje, pozbawione przyciężkawego brzmienia charakterystycznego dla typowych produkcji wojennych.

Gra przedstawia wojnę z ludzkiej perspektywy. Nie epatuje krwią, pourywanymi kończynami czy koszmarem związanym z tkwieniem latami w zalanych wodą, zaszczurzonych okopach. Opowiada o dramacie zwykłych ludzi oddalonych od rodzin, którzy często wcale nie chcą zabijać. Jak Harry, młody chłopak, który wierzy że nosząc mundur zdobędzie serce ukochanej i traktuje wyjazd na front jak przygodę, czy Kurt, pragnący za wszelką cenę odnaleźć swojego syna. Stąd też i w soundtracku mamy dwa przewodnie tematy: jasny, „naiwny” wątek Harry’ego (The Canadian PhotographerParis – Harry’s Leave) i poważny Kurta (The German EngineerA Train to the Front), prowadzące historie obu bohaterów.

Stąd też charakterystyczny sygnał trąbki zagrzewający do boju i sprawiający, że Harry’emu aż chce się ruszać do walki (Mines) czy przepiękny, poruszający Unmarked Grave, towarzyszący nam w scenie, w której Kurt znajduje na cmentarzu wojskowym jedyny nieoznaczony grób. Tematy obu bohaterów świetnie splatają się w pełnym dysonansówThe Battle of Vimy Ridge, gdzie obaj zostają po raz pierwszy wrzuceni w środek wojennego piekła. Na szczególną uwagę zasługują też nostalgiczny Kurt Seeks His Son, trzymający w napięciu Death Impending, podniosły Friends and Foes czy też Confrontation, gdzie rozstrzygają się finałowe losy Kurta i Harry’ego.

Ta klasyczna ścieżka dźwiękowa to swoisty hołd złożony ofiarom wojny, o której obecnie niewiele się mówi.

Można by odnieść wrażenie, że 11-11 Memories Retold OST funkcjonuje dobrze tylko w kontekście gry, jednak samodzielnie broni się jako bardzo spójny soundtrack. To chyba jedyny OST tego kompozytora, który dałoby się odtworzyć na żywo w całości. Warto zwrócić uwagę na brzmienie – podczas miksu zrezygnowano z wcześniej użytych efektów, więc mamy tutaj autentyczne brzmienie orkiestry i chóru prosto z Abbey Road, czyli coś, czego już się niestety nie spotyka. Nawiązując do wcześniejszej recenzji Vampyr OST – tak, Deriviere znów to zrobił!

Redaktor

Izabela Besztocha

Miłośniczka gier niezależnych, głównie horrorów, zwracająca szczególną uwagę na sound design. Marzy o zostaniu sound designerem. Dysonanse, przestery i inne nieprzyjemne dźwięki to coś, czego lubi słuchać najbardziej.