Sarah Schachner nie powinna wymagać przedstawiania. Jest jednym z tytanów branży, a tytuły przy których pracowała tylko potwierdzają Jej stanowisko. Absolwentka Berklee College of Music i wieloletnia współpracownica Briana Tylera swoją przygodę z muzyką grową rozpoczęła od wysokiego C, pracując nad Call of Duty Modern Warfare 3 w 2011. Kolejne tytuły to Need for Speed: The Run, Far Cry 3 i Assassin’s Creed IV: Black Flag.

Mamy tu właściwie wszystko.

Praca nad grą Ubisoftu zaprocentowała i już od 2014 Sarah z kompozytora muzyki dodatkowej awansowała na głównego kompozytora przy Assassin’s Creed Unity. Kolejne tytuły to CoD: Infinite Warfare, AC Origins, Anthem i zamykający koło Call of Duty: Modern Warfare.

Nowa iteracja nawiązująca do kultowej 4. części Call of Duty robi właściwie wszystko lepiej i przywraca wiarę w chorobliwie nastawionego na zysk Activision. Gdy chcą i pozwolą swoim deweloperom, to z ich rąk potrafi wyjść coś więcej niż cashgrab. W Modern Warfare gra się świetnie, natomiast na RTX-ie wygląda fenomenalnie i udowadnia, że ta technologia to przyszłość gamedevu.

Muzyka nie tylko nie walczy o atencję, ale również nie jest traktowana po macoszemu.

Muzyka w nowym Call of Duty jest integralną, ale niezbyt nachalną częścią rozgrywki. Zgodnie z zapotrzebowaniem, muzykę słyszymy głównie w cutscenach oraz ważniejszych momentach gameplayu, co jest uwarunkowane wagą sound designu. Jak w każdej poprzedniej części, tak i w nowym Modern Warfare dźwięk jest cholernie ważny jako nie tylko narzędzie immersji, ale przede wszystkim informacji. Niewiele gier kładzie aż taką emfazę na jakość i znaczenie dźwięku jako integralnej części rozgrywki. Bardzo dobrze zatem, że muzyka nie tylko nie walczy o atencję, ale również nie jest traktowana po macoszemu.

Sarah Schachner jest kompozytorem najwyższej próby, doświadczenie i wyczucie materii sprawia, że bez zastanowienia powierzyłbym jej napisanie soundtracku do dowolnego hollywoodzkiego blockbustera, najchętniej czegoś szpiegowskiego z dużą dozą akcji. Modern Warfare zdecydowanie sprawia wrażenie wysokooktanowego kina akcji z muzyką podkreślającą kosmiczny budżet. Sarah bardzo umiejętnie wykorzystuje scenariusz gry na swoją korzyść, importując wpływy muzyki bliskowschodniej.

Mieszanka ta wraz ze świadomym zastosowaniem standardowego w produkcjach AAA hybrid orchestra po prostu pasuje. Mamy tu właściwie wszystko. Nastrojowe ambienty, industrialne rytmizacje, eksperymentalne pulsacje, gitary nawiązujące do americany przeplatające się z mikrotonalnością bliskiego wschodu. Starcie kultur zostało zaprezentowane w sposób ciekawy, niemniej jednak w miarę standardowy i bezpieczny. Ciężko wykluczyć tutaj inspiracje oryginalnym soundtrackiem z Call of Duty 4 Modern Warfare, ale to można policzyć tylko na plus. Świadome nawiązania do nostalgii graczy pamiętających nuty Stephena Bartona to bardzo miły akcent.

Ciężko wykluczyć tutaj inspiracje oryginalnym soundtrackiem z Call of Duty 4 Modern Warfare.

Wydaje mi się, że jest to muzyka, która znajdzie swoich odbiorców poza grą, ale prawdziwy pazur pokazuje w akcji, ponieważ kontrybuuje do ze wszech miar doskonałej gry, jaką jest Call of Duty Modern Warfare. A ja bardzo chciałbym Sarę Schachner usłyszeć w kinie. Czy może ktoś skontaktować jej agenta z Hollywood?

Czytaj więcej:

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.