Mimo wielu dobrych gier, rok 2019 dla mnie stał głównie pod znakiem premiery gry Death Stranding od Kojima Productions – mimo braku sukcesu komercyjnego, firma ma jednak inne powody do zadowolenia. O Death Stranding można powiedzieć wiele, choć w przypadku fabuły tutaj, jak i w pozostałych produkcjach Hideo Kojimy, trzeba czegoś więcej niż cierpliwości.

Dla Hideo Kojimy muzyka w jego grach spełnia bardzo ważną rolę.

Producent zafiksowany na punkcie kinematografii oraz muzyki raz jeszcze przenosi gracza w głąb swojego umysłu, gdzie tym razem serwuje nam zupełnie nowe doznania, choć jak zawsze zahaczające o otaczające nas wokół problemy związane z ludzką egzystencją. Główny bohater gry Death Stranding – Sam Porter, mimo swoich radykalnych przekonań, jako kurier zostaje zmuszony do wyruszenia w samotną podróż po pustkowiach cywilizacji, które nawiedzały kataklizmy nadprzyrodzonych zjawisk określanych mianem wdarciem śmierci.

Najważniejszym zadaniem naszego protagonisty jest złączenie na nowo społeczności, która w obawie o swoje życie przed wynurzonymi oraz pogodowymi anomaliami nie opuszcza swoich bunkrów (Heartman), licząc wyłącznie na pomoc kurierów. Nie pozostaje nam nic innego jak wyruszyć w drogę, podczas której jedynym kompanem będą bezkresne krajobrazy pustkowi, dziecko w słoiku oraz industrialna muzyka (Chiral Carcass Culling).

Dla Hideo Kojimy muzyka w jego grach spełnia bardzo ważną rolę – mowa nie tylko o specjalnie skomponowanej ścieżce dźwiękowej, ale także o użytych na licencji utworach, których teksty mają ukryty przekaz. Nie inaczej jest w przypadku Death Stranding, gdzie podczas przemierzania niezliczonych kilometrów różnych krajobrazów, nagle z naszych głośników wyłaniają się słowa piosenek artystów młodego pokolenia.

Trzeba przyznać, że Kojima jak zawsze odrobił zadanie.

Ich przeznaczenie nie jest bezcelowe – tak samo jako otaczający nas zewsząd krajobraz apokalipsy mają nam dodać otuchy po spotkaniach z wynurzonymi, czy po prostu opowiedzieć nam skrawek historii. Trzeba przyznać, że Kojima jak zawsze odrobił zadanie domowe i zaserwował graczom kompilację utworów, które idealnie wpasowują się w ramy fabularne gry Death Stranding.

Sama ścieżka dźwiękowa, przygotowana przez Ludviga Forssella oraz Joela Corelitza, może nie jest odkrywcza w swoim gatunku, aczkolwiek jestem pewien, że ma wiele dobrego do zaoferowania słuchaczom. Szczególnie wtedy, kiedy jest potrzebna dla momentów fabularnych (Once, There Was an Explosion) lub kiedy czeka na nas starcie z wynurzonymi (Claws of the Dead), potrafi wzbudzić u gracza zarówno emocje a także podnieść adrenalinę.

Muzyka do gry Death Stranding doczeka się wydania na płycie CD.

Warto nadmienić, że skomponowana przez Ludviga Forssella muzyka przywodzi na myśl soundtrack do filmu It Follows, który był główną inspiracją do napisania kompozycji do Death Stranding. Choć można doszukać się o wiele więcej porównań do dzisiejszej współczesnej muzyki z kinematografii, to jednak obaj kompozytorzy postarali się, by dźwięki w swojej nieorganicznej strukturze brzmiały niczym wyciągnięte z przyszłości.

Przez ostatnie dwie dekady muzyka do gier wideo ewoluowała na tyle, by uznać, że coraz trudniej znaleźć nam melodie, które moglibyśmy zanucić. Owszem nadal zdarzają się takie produkcje, choć jest ich o wiele mniej. Na szczęście Death Stranding w tym przypadku ma do zaoferowania przepiękną kołysankę, napisaną specjalnie dla jednego z wyjątkowych bohaterów gry.

Melodia jest nie tylko chwytliwa, a wręcz została specjalnie skomponowana na polecenie Hideo Kojimy, by gracz z łatwością mógł ją nie tylko zanucić, ale także na długo zapamiętać. Jest to na pewno jedna z najbardziej oryginalnych piosenek (BB’s Theme) ostatnich lat, jakie na stałe zapiszą się w historii muzyki do gier wideo.

Dobrze przemyślana w produkcji praca z kilkoma dobrze napisanymi utworami.

O ścieżce dźwiękowej do Death Stranding mogę powiedzieć tylko tyle, że jest to na pewno dobrze przemyślana w produkcji praca z kilkoma dobrze napisanymi utworami oraz z jedną z najbardziej melodyjnych piosenek, jakie ostatnimi czasy słyszałem. Niestety, by soundtracku dobrze się słuchało i rozumiało jego przekaz, koniecznie trzeba zagrać w samą grę, bez tego jest to tylko ściana dźwięków niezrozumiałych dla słuchacza.

Czytaj więcej:

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.