Silent Hill, seria psychologicznych horrorów, posiada status kultowej wśród miłośników gier grozy. Wyczekiwana przez fanów najnowsza część została niestety odwołana, co wywołało ich ogromne rozgoryczenie i niechęć do studia Konami. Dlatego kiedy specjalizujące się w horrorach krakowskie studio Bloober Team zapowiedziało prace nad ich najnowszą produkcją zatytułowaną The Medium, osadzoną w podobnych klimatach, pierwsze materiały zelektryzowały fanów Silent Hill. Dodajmy, że twórcy gry poszli na całość i zatrudnili Akirę Yamaokę, kompozytora muzyki do tej serii, który na potrzeby soundtracku do The Medium współpracował z naszym rodzimym specem od muzyki grozy, Arkadiuszem Reikowskim.

Napięcie i klimat budują niskie, ciężkie, długie brzmienia analogowych syntezatorów.

Bohaterką gry jest kobieta o imieniu Marianne, będąca tytułowym medium. Potrafi ona poruszać się w dwóch światach: rzeczywistym i duchowym. Komunikuje się z duszami zmarłych i pomaga im odejść. Swoje umiejętności traktuje jednak bardziej jak przekleństwo niż dar. Po ostatnim pożegnaniu przybranego ojca i odesłaniu jego duszy na tamten świat, otrzymuje telefon od tajemniczego mężczyzny, który błaga ją o pomoc. Prosi, żeby udała się do ośrodka wypoczynkowego Niwa, który został opuszczony po tajemniczej masakrze wczasowiczów i personelu. Przyjeżdżając tam, kobieta będzie musiała stawić czoła własnym demonom z przeszłości.

Muzyka do gry The Medium z premierą na płycie CD oraz winylu

Gra jest niesamowicie klimatyczna, a twórcy mieli znakomity pomysł na nią, mianowicie akcja bardzo często dzieje się w dwóch światach jednocześnie. Mroczne zakamarki opuszczonego hotelu świetnie współgrają z surrealistycznym światem duchów. Widać sporo nawiązań do Silent Hill: ciasne korytarze, podobieństwo niektórych zagadek, psychologia postaci – co według mnie może sprawić, że miłośnicy serii sięgną po tę pozycję, skuszeni również nazwiskiem Yamaoki. Ponadto, żeby tradycji stało się zadość, na początku albumu (The Love That Was Lost) umieszczono gitarową, piosenkową kompozycję (która jednak nie pojawia się w grze), zupełnie jak w przypadku soundtracków do Silent Hill.

Podoba mi się minimalizm, w który skręcił ostatnio Arek Reikowski (soundtrack do Blair Witch). Tutaj jest równie minimalistycznie. Napięcie i klimat budują niskie, ciężkie, długie brzmienia analogowych syntezatorów (świetne Marianne czy Manager’s Office), drony i inne niepokojące dźwięki (The Ruins, Mirrors). Niesamowita, tajemnicza atmosfera panuje w Sadness – jednym z dwóch utworów z gościnnymi wokalizami Liz Katrin, Don’t Go in There czy My Name is Thomas. Refleksyjnie jest w Echoes oraz West Wings Part 01. W utworach takich jak wspomniane Echoes czy Outside Niwa wyraźnie słychać warsztat Akiry. Prawie tak, jakby odpalić dajmy na to Silent Hill 2.

The Medium OST, mimo iż oszczędny w aranżacji, nie jest bynajmniej nudny.

Podobne silenthillowe klimaty słyszymy w trzech całkiem udanych, piosenkowych utworach ze znaną z tej serii horrorów Mary Elizabeth McGlynn na wokalu. Nie rozumiem tylko, dlaczego twórcy umieścili je wszystkie pod rząd pod koniec gry, zamiast rozmieścić je równomiernie, aby towarzyszyły nam podczas całej rozgrywki. Z kolei tematy potworów, takie jak Childeater, The Maw Part 1 Part 2 to mieszanka mrocznych syntezatorowych brzmień. Soundtrack jest prawie w całości elektroniczny, więc pełno w nim ciekawie brzmiących syntezatorów, które idealnie pasują do eterycznego klimatu The Medium.

Top 10 – zestawienie najlepszych utworów z serii Silent Hill

Czy taka kolaboracja dwóch kompozytorów broni się tak w grze, jak i „na sucho”? Moim zdaniem tak. Kompozytorzy dobrze wykonali swoją pracę, co musiało być trudne ze względu na pandemię, a The Medium OST, mimo iż oszczędny w aranżacji, nie jest bynajmniej nudny i dobrze słucha się go jako album, bez kontekstu. Ostatnio moda na analogowe syntezatory powróciła przeważnie w serialach (Stranger Things, Dark) i cieszy mnie to, że są one obecne także w grach wideo, zwłaszcza że nie każdy z serialowych soundtracków potrafi zaciekawić bez towarzystwa obrazu.

To kawał solidnego rzemiosła, ukazujący umiejętności obu kompozytorów.

Ta ścieżka dźwiękowa to doskonały przykład minimalizmu, niepozbawionego jednak urokliwych melodii. Warto tutaj również wspomnieć o świetnym sound designie, który ożywia i dopełnia tajemniczy świat The Medium. Razem z muzyką tworzy on audio na światowym poziomie. The Medium OST to nie jest rewolucyjny czy też odkrywczy soundtrack, jednak wcale nie musi taki być. To kawał solidnego rzemiosła, ukazujący umiejętności obu kompozytorów i bardzo dobrze oddający atmosferę świata przedstawionego.

Czytaj więcej:

Redaktor

Izabela Besztocha

Miłośniczka gier niezależnych, głównie horrorów, zwracająca szczególną uwagę na sound design. Marzy o zostaniu sound designerem. Dysonanse, przestery i inne nieprzyjemne dźwięki to coś, czego lubi słuchać najbardziej.