Produkcja Dying Light od studia Techland cieszy się nadal sporym uznaniem wśród wielu graczy, podobnie jak oprawa dźwiękowa przygotowana przez Pawła Błaszczaka.

Wszystko dzięki temu, że twórca postawił nie na budowanie suspensu, lecz na melodyjność w żaden sposób nieprzypominającą jego wcześniejszych produkcji, w tym głównie marki Dead Island. Wspomniana przeze mnie melodyjność wynikała z tempa rozgrywki i poruszania się postacią po mieście – nasz bohater bowiem uprawiał efektowny parkour.

W przypadku dodatku Dying Light: The Following akcja gry przenosi nas do rozległej przestrzeni umiejscowionej blisko miasta Harran, co automatycznie wpłynęło na sposób poruszania się protagonistą. Poza tym sama fabuła została wzbogacona o ciekawy wątek kultu (The Mother), do którego kompozytor potrzebował napisać nowe tematy muzyczne, by nadać akcji odpowiedniego tempa.

Rozwój wydarzeń w Dying Light: The Following ma także ogromny wpływ na udźwiękowienie, które zmienia się razem z naszymi decyzjami (Last Turn), jakie podejmujemy w trakcie rozgrywki. Stylistycznie w dalszym ciągu Paweł Błaszczak nawiązuje do filmów Johna Carpentera (Atak na posterunek 13, Halloween, Mgła), przy czym jest to nadal unikatowy styl znany nam z pełnej wersji Dying Light. Aczkolwiek tym razem kompozytor zrezygnował z chrapliwego męskiego bliskowschodniego wokalu, a długie dźwięki wydobywające się z różnorodnych syntezatorów powiększył niekiedy bogatym instrumentarium bliższym filmom z Hollywood (Stealing the Buggy).

Nie zabrakło także dynamicznych utworów.

W porównaniu do poprzedniej produkcji, ścieżka dźwiękowa do Dying Light: The Following została rozbudowana także o dodatkowe elementy narracyjne, by dzięki temu osoba grająca lub słuchająca mogła poczuć emocje i dylematy przed jakimi stajemy w trakcie gry (Conclusion). Warto również zwrócić uwagę na momenty, kiedy rozgrywka toczy się w dzień, a później nastaje zmrok.

Szczególnie w nocy, kiedy otacza nas cisza, kompozytor specjalnie skomponował motywy (A Touch of Darkness, Lonesome), które pojawiają się w decydujących momentach naszej walki o przeżycie (Faster). Nie zabrakło także dynamicznych utworów (Horde) towarzyszących nam najczęściej podczas biegu lub starć z plagą zombie. Dzięki swobodzie, jaką otrzymali gracze,  zmieniła się również muzyka. Szczególnie jest to odczuwalne podczas podróży samochodem (buggy), wówczas oprócz adrenaliny towarzyszy nam energiczna melodia.

Dying Light: The Following w sposób kontrolowany kontynuuje rozpoczęte rok temu przez kompozytora pomysły.

Największym atutem ścieżki dźwiękowej do Dying Light: The Following bez wątpienia jest temat główny, a także inne motywy napisane specjalnie dla bohaterów gry lub fabularnych wątków. Choć Paweł Błaszczak przetarł ścieżkę już poprzednim albumem i z pozoru może się wydawać, że gdzieś już to słyszeliśmy, to mimo wszystko muzyka do The Following potrafi być zaskakująca.

Mało tego należy zwrócić szczególną uwagę, iż w porównaniu do istniejących gier o tematyce zombie, nadal uważam pracę Pawła Błaszczaka jako wzór do naśladowania w budowaniu grozy i niepewności poprzez melodyjne utwory za pomocą dźwięków syntezatorów. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości, ale oprawa muzyczna do Dying Light: The Following w sposób kontrolowany kontynuuje rozpoczęte rok temu przez kompozytora pomysły, które idealnie wkomponowały się w filozofię producentów Dying Light. Jestem przekonany, że większość z Was doceni pracę muzyka, a co więcej zgłębi metody komponowania, jakie zastosował tutaj Paweł Błaszczak.

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.