Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie nastąpił boom na płyty winylowe, ale jedno wiem na pewno – moda na nie trwa w najlepsze i trwać będzie. Płyty winylowe wyszły z podziemnych sklepów muzycznych w kamienicznych podwórkach, gdzie leżały upchnięte w kartonach, i trafiły do dużych, powszechnie dostępnych dyskontów wraz z reinkarnacjami popularnych marek gramofonów. Słuchanie muzyki z płyty o średnicy 12 cali przestało być zabawą tylko dla koneserów, a stało się pożywką dla szerszego grona odbiorców.

Od kilku lat także muzyka z gier gości na dużych i czarnych (zazwyczaj) nośnikach, a kolejne wydania pojawiają się z roku na rok coraz częściej.

I nie mówię tu tylko o twórczości znanych na świecie artystów czy zespołów. Od kilku lat także muzyka z gier gości na dużych i czarnych (zazwyczaj) nośnikach, a kolejne wydania pojawiają się z roku na rok coraz częściej w coraz większych ilościach, o czym staramy się na bieżąco Was informować. Ba, sami nawet postanowiliśmy pójść za ciosem, uruchamiając w tym zakresie, własną działalność wydawniczą gamemusic records, czego efektem są płyty z muzyką do Kholat i Heroes of Might and Magic. Powstaje zatem pytanie: dlaczego w erze powszechnej cyfryzacji naszego życia relikt końca XIX wieku i początku lat 80. XX wieku znowu wrócił naszych do łask?

Sami nawet postanowiliśmy pójść za ciosem, uruchamiając w tym zakresie, własną działalność wydawniczą.

Logika każde sądzić, że nowa moda wpisuje się w powszechny trend powrotu do „starych, dobrych czasów”. Zobaczcie tylko, ile obecnie powstaje chociażby filmów, seriali i gier, które uderzają w najczulszy nostalgiczny punkt u osób wychowanych w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Jednak jeśli dokładniej przyjrzymy się demografii nabywców czarnych krążków, to trudno mówić o tym, że nowa moda trafia tylko i wyłącznie do starszego pokolenia, choć ci rzeczywiście stanowią znaczną większość. Niemniej widok płyty Bad Michela Jacksona czy Californication od Red Hot Chili Peppers na półce obok adaptera w pokoju dwudziesto-, trzydziestokilkulatka wcale nie jest taką znowu rzadkością, co z resztą autorzy niniejszego portalu mogą osobiście potwierdzić.

To samo dotyczy muzyki do gier. Faktem jest, że ostatnio na krążki trafiały utwory ze świeższych tytułów, a mówiąc ściślej – z obecnej dekady (świeży przykład: Wiedźmin 3). Jednak patrząc na zasoby pionierów w branży, jak iam8bit czy Brave Wave, można zauważyć, że wśród nich są również albumy z muzyką do znacznie starszych gier np. Sonic Adventures 2 i Street Fighter II. Sięgają po nie zarówno starzy wyjadacze, jak i ci młodsi. Jeśli spojrzycie chociażby na nasz profil na Facebooku, to zobaczycie całą paletę muzyki do gier ze wszystkich możliwych okresów, jakie doczekały się wydań winylowych. Oczywiście płyta winylowa niesie w sobie pewną nostalgiczną wartość, i to jest fakt niezaprzeczalny. Jednak dla współczesnego odbiorcy liczy się coś jeszcze.

Płyta winylowa niesie w sobie pewną nostalgiczną wartość, i to jest fakt niezaprzeczalny.

Po pierwsze, jakość dźwięku

Każdy, kto słucha muzyki w formacie mp3, po przerzuceniu na winyl jest w stanie natychmiast usłyszeć drobną różnicę: dźwięki wydawane z płyty są cieplejsze i głębsze w brzmieniu. Tym samym doświadczenie płynące ze słuchania muzyki na gramofonie, skąd dźwięki płynnie rozprzestrzeniają się po pokoju, robi znacznie większe wrażenie, niż puszczenie jej z komputera czy telefonu.

Po drugie, wartość kolekcjonerska

Bądźmy szczerzy – dobrze wykonana płyta winylowa w stylowym opakowaniu zawsze dobrze się prezentuje. A jeśli ktoś zbierze pokaźną kolekcję, będzie o nie odpowiednio dbać, będzie mógł je też nieźle sprzedać. I to ze sporym zyskiem! Do dziś na rynku płyty winylowe sprzed wielu lat rozchodzą się w cenach nawet kilkudziesięciokrotnie wyższych, niż były warte w dniu premiery.

I trzecia, ostatnia rzecz: radość płynąca ze starannie wyselekcjonowanej muzyki

Płyta winylowa ma swoje ograniczenia, dlatego za każdym razem trzeba wybrać, jakie utwory mają się na niej pojawić. Potrafię kręcić nosem na ponad połowę utworów zawartych na niejednym albumie z muzyką do gry jRPG, a o drugiej połowie nawet zapomnieć, przez co naprawdę wartych zapamiętania można wyliczyć na palcach jednej ręki. Dlatego z chęcią przytuliłbym taki album z kilkoma wybranymi motywami z Final Fantasy XV (doskonały przykład takiej selekcji: Piano Collections Final Fantasy XV Moonlit Melodies) albo Xenogears (tu z kolei kłania się CREID Yasunori Mitsuda & Millennial Fair).

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że taka zabawa kosztuje i to całkiem dużo, ale myślę, że raz na jakiś czas warto się wykosztować. Bowiem płyty winylowe – wbrew opinii co poniektórych sceptyków – nie są oznaką snobizmu czy okazywania wyższości wobec kogokolwiek, a już na pewno nie są tylko symbolicznym powrotem do przeszłości. W moim odczuciu płyty winylowe przede wszystkim wyznaczają nową jakość w nagrywaniu muzyki do gier, co ma również niebagatelny wpływ na doświadczanie płynące z ich słuchania.

Płyty winylowe przede wszystkim wyznaczają nową jakość w nagrywaniu muzyki do gier.

Pada tylko jedno pytanie: ile trwać będzie ta nowa-stara moda? Czy winyle przetrwają i wciąż będą nam dostarczać wysokiej jakości, starannie wyselekcjonowaną muzykę w starej formie? Patrząc na to, co w tej sprawie robią chociażby wspomniane iam8bit i Brave Wave, śmiem twierdzić, że wszystko jest możliwe.

Zastępca Redaktora Naczelnego

Paweł Dembowski

Gra w gry odkąd pamięta, pisze o nich również kawał czasu. Uzależnienie jak nic. Jednak nie może powiedzieć, żeby kiedykolwiek czegokolwiek żałował. Poza tym dziennikarz z pasji i powołania.