Forza Horizon 5, kolejna odsłona popularnej, arkadowej wyścigówki od Playground Games, łączy w sobie elementy popkulturowe z tradycyjnymi. Obok typowych dla Forzy utworów popularnych grających w stacjach radiowych, słyszymy również bardziej tradycyjne, kulturowe elementy meksykańskie. I uparcie ani jeden, ani drugi element mnie nie zachwyciły. Dlaczego? Cóż, obawiam się, że jestem ofiarą gustów. W efekcie trudno jest mi napisać tę recenzję.

W Forzie nie mamy do czynienia z typowym soundtrackiem.

Po kolei. Muzyka w serii Horizon zawsze ma charakter dwojaki. Są utwory towarzyszące przerywnikom, ekranom ładowania, menu i tym podobnym elementom, które zostały stworzone od zera na potrzeby gry. Te kawałki są przyjemne, jak w każdej poprzedniej części. Nowoczesne, elektroniczne, płynące. Ale w trakcie jazdy możemy też wybrać jedną z sześciu stacji radiowych, w których usłyszymy prawdziwe utwory, na które licencje wykupił deweloper. Powiedzmy tak, jeśli zrobicie sobie teraz przerwę na przeczytanie recenzji muzyki do Forza Horizon 4, którą napisał Krzysztof na łamach gamemusic.pl, to już będziecie wiedzieć wszystko o stacjach radiowych w piątce.

W tej części też mamy do czynienia z pięcioma stacjami radiowymi grającymi odmienne gatunki, w których utwory przeplatają się z komentarzami spikerów. W zależności od preferencji usłyszymy big beat, EDM, pop, rock i metal, drum & bass oraz muzykę klasyczną i tradycyjną meksykańską. Jest z czego wybierać, prawda? No cóż… Trudno mi wymienić jakiś utwór z tych stacji, bo musiałbym wejść na Google i wybrać któryś z pomocą losowej wyliczanki. Nie znam tych zespołów, nie znam tych utworów, żaden kawałek nie wpadł mi w ucho. I to jest właśnie mój osobisty problem z piątką.

Forza Horizon 3 to moja ulubiona odsłona – klimat gorącej Australii i dobrze dobrane kawałki w radiu. „Dobrze”, czyli takie, które trafiły w mój gust. W przypadku zwykłych soundtracków łatwiej jest trafić z muzyką do odbiorcy. Nadaje ona bowiem odpowiedni klimat i jest rezultatem pewnej wizji artystycznej twórców. Ale w Forzie nie mamy do czynienia z typowym soundtrackiem wzmacniającym klimat świata przedstawionego, a raczej ze zbiorem normalnych utwór, które usłyszymy w prawdziwym radiu, jakie na mocy odpowiedniej licencji trafiły do gry. I tu pojawia się ten mój problem. Bo to trochę tak, jakby miłośnikowi heavy metalu zamiast Iron Maiden w radiu zapuścić Ravela nie przejmując się tym, że miłośnik żelaznej dziewicy nie trawi Bolero.

Forza Horizon 4 – życie to festiwal rajdowy

To właśnie w „trójce” wykupione utwory trafiły w mój popkulturowy gust – wielu z nich słucham do dziś na playlistach w Spotify. Kiedy zaś grałem w czwórkę, zastanawiałem się, czy w wersji xboksowej da się podpiąć własną muzykę, bo to, co zaserwowali mi twórcy, po prostu wołało o wciśnięcie przycisku wyciszającego. Piątka niestety ma podobnie. Muzyka radiowa nie jest tu ani dobra, ani zła – ona podlega prawom gustu. W mój po prostu nie trafiła. W rezultacie nie jestem w stanie przez to tak dobrze bawić się przy piątce, jak bawiłem się przy trójce.

Kolejnym elementem, który bardzo rzuca mi się w uszy, jest element meksykański – muzyka czy instrumenty, które utożsamiamy z tym regionem, przewijają się w różnych przerywnikach, czego nie zauważyłem ani w trójce, ani w czwórce (próbuję wrócić pamięcią do trójki, czy tam rozbrzmiewało didgeridoo?). Pokazuje to, jak mocno jesteśmy przyzwyczajeni do naszej zachodniej kultury. W Forza Horizon 3 i 4 mieliśmy do czynienia z naszą zachodnią kulturą, więc muzyki lokalnej nawet byśmy nie zauważyli (didgeridoo, było czy nie było…). W piątce jest inaczej. Niektórym to będzie odpowiadać – to bowiem miły ukłon w stronę różnorodności kulturowej świata. Mnie jednak muzyka ta nie odpowiada – bo znowu nie trafia w mój gust. Ale jestem przekonany, że kolejna Forza, jeśli trafi do Japonii i da mi piękne brzmienie koto czy shakuhachi, będzie moją ulubioną częścią właśnie dzięki takim elementom kulturowym. Jestem pewien, że jeśli lubisz muzyczne klimaty Meksyku, a utwory grające w radiu wykorzystane w piątce przypadną Ci do gustu, to Twoje doświadczenie muzyczne z nową Forzą będzie zupełnie odmienne od mojego.

Nie znam tych zespołów, nie znam tych utworów, żaden kawałek nie wpadł mi w ucho.

Nowością dla mnie są elementy orkiestrowe – niemal filmowe, choć hybrydowe brzmienie pierwszy raz towarzyszyło mi w czasie trasy przez dżunglę podczas burzy (to jeden z początkowych etapów gry). Normalnie w Forzie w takich sytuacjach słyszałem po prostu radio. Jeśli takie elementy znalazły się w trójce lub czwórce, to nie zwróciłem na nie nigdy uwagi. Tu się jednak trafiają. Czy powinny? To znowu kwestia gustu. Ot, nowe doświadczenie, epicka orkiestra w trakcie jazdy jeepem przez dżunglę. To coś, do czego chyba będę musiał się przyzwyczaić.

Podsumowując, muzyka do piątej odsłony Forza Horizon jest bardzo subiektywna. Urozmaica zabawę, ale to, w jakim stopniu, zależy od tego, czy któraś ze stacji radiowych przypadnie Ci do gustu. Pokazuje to, jak trudno jest trafić z tego rodzaju soundtrackiem do odbiorców. W przypadku części z nich żaden deweloper nie sprosta zadaniu.

Czytaj więcej:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Discord-800x132.png
Współpracownik

Wojciech Usarzewicz

Od lat 90. interesuje się muzyką do gier, a wśród ulubionych kompozytorów wymienia Ruskaya, Haaba i O’Donnella. Komponuje hobbystycznie i regularnie pracuje ze słowem pisanym.