Gameboy zasługuje na swoje miejsce wśród takich instrumentów jak gitara Gibsona czy skrzypce Stradivariusa oraz syntezatora Moog Model D, jeśli uznać wpływ na muzykę światową. Nie wierzycie? A gdybym Wam powiedział, że Gameboy to, jak na swoje sprzętowe ograniczenia, potężny instrument muzyczny? Udowodnię.

Zestaw z grą posiadał prostego, ale uzależniającego Tetrisa.

W 1989 roku Nintendo wypuściło na rynek Gameboya w startowej cenie 100 dolarów. Małe i lekkie urządzenie oferowało ładną grafikę na 2,5 calowym monochromatycznym ekranie w rozdzielczości 160×144 piksele i szybko zyskało popularność zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych – około miliona jednostek zostało sprzedanych w samym pierwszym roku. Zestaw z grą posiadał prostego, ale uzależniającego Tetrisa (tytuł zaprojektowany przez rosyjskiego studenta Aleksieja Pażytnowa), który był jednym z głównych powodów sukcesu konsoli. Gameboy posiadał czterokanałowy dźwięk stereo, trzy kanały napędzał programowalny generator dźwięku (PSG – Programmable Sound Generator), natomiast czwarty kanał oferował czterobitowy cyfrowy dźwięk.

Możliwe było również przepuszczenie zewnętrznego sygnału audio, co teoretycznie umożliwiałoby zastosowanie bardziej wyszukanego chipa audio w kartridżu do transmisji wyjścia audio w głąb urządzenia. Tak miało być z przystawką odtwarzacza mp3 do Gameboya. Oryginalna wersja konsoli została przeprojektowana i nowa wersja ukazała się w 1996 roku jako Gameboy Pocket, który był urządzeniem mniejszym, z ostrzejszym ekranem. Gdy zainteresowanie tym małym urządzeniem zaczęło powoli maleć, Nintendo ponownie poprawiło swoje dzieło i w 1998 roku dało światu Gameboya Color.

Jednostka oferowała szybszy procesor, ostry ekran TFT zdolny jednocześnie wyświetlać 52 kolory z możliwych 32 000, jednak brakowało mu podświetlenia, co było najczęściej podkreślaną przez użytkowników wadą. Niemniej jednak kolorowa iteracja konsoli odniosła ogromny sukces, również dzięki temu, że Nintendo zadbało o wsteczną kompatybilność z poprzednimi odmianami Gameboya. Mimo zmian w jakości grafiki, możliwości dźwiękowe pozostały w głównej mierze niezmienione od 1989 roku – zmienił to dopiero wydany w 2001 roku Gameboy Advance. Oprócz 4 kanałów PSG, specjalny procesor pozwalał na 32-cyfrowe głosy miksowane do 2 kanałów stereo w czasie rzeczywistym. Mimo zupełnie nowego projektu Gameboy Advance również jest w pełni kompatybilny wstecznie dzięki zintegrowanemu chipowi, który jest kalką całego Gameboya Color.

Chiptune to gatunek wywodzący się z wykorzystania do granic możliwości dość topornych chipów audio.

Warto wspomnieć, że po ponad 25 latach brzmienie konsol Nintendo takich jak NES, czy właśnie Gameboy, wykreowało nowy nurt w muzyce. Chiptune to gatunek wywodzący się z wykorzystania do granic możliwości dość topornych chipów audio, a fakt, iż całe pokolenia graczy znają dobrze te dźwięki sprawia, że nawet dzisiaj scena muzyki elektronicznej chętnie sięga do źródeł, czy to korzystając ze specjalnego oprogramowania uruchamianego w samej konsoli, czy to również emulacji. Dwa najpopularniejsze programy umożliwiające nie tylko komponowanie muzyki, ale również granie jej na żywo, to Nanoloop i LSDJ. Obie platformy są rozwijane po dziś dzień, a nowe funkcje przesuwają możliwości konsoli, pozwalając na kreowanie coraz bardziej skomplikowanych procesów audio, co jest imponujące, zważywszy że konsola nie była zaawansowanym sprzętem już w roku premiery, a więc ponad 30 lat temu.

Smart Age

Chiptune nie tylko wykreował takich artystów jak Trash80, dubmood, Zabutom czy she, ale też nowe pokolenie muzyków jak Chipzel, Danny Baranowsky, Disasterpeace oraz Toby Fox. Oczywiście nie wymieniam ich przypadkowo – każde z nich napisało muzykę do gier, a sama Chipzel jest bardzo aktywną kompozytorką klubową, która często gra live z Gameboya. Że się nie da? Nic bardziej mylnego. Square Sounds Festival odbył się 21 i 22 lutego 2020 w Melbourne, a podobnych imprez nie brakuje i każdy, kto tworzy na konsolce Nintendo, może się zgłaszać, by zagrać. Najlepszym narzędziem do tego będzie mocno przerobiony Gameboy, chociaż dużo modyfikacji nie potrzeba.

Podstawą jest kartridż ze slotem na karty micro SD, żeby na niej zamontować program Johana Kotlinskiego – LSDJ. Jeżeli przyrównać LSDJ-a do dowolnego znanego softu audio, byłby to ekwiwalent Abletona Live. Mówię absolutnie poważnie. Sposób w jaki programujemy muzykę różni się diametralnie, LSDJ jest trackerem, więc nuty zapisuje się w zupełnie inny sposób, ale możliwość synchronicznego odpalania fraz na żywo i modyfikowania aranżacji w locie bezpośrednio kojarzy się z abletonowym.

Baranowsky – od domorosłego remixera do muzycznych Oskarów

Również ważnym jest fakt, że Johan Kotlinski od premiery 22 stycznia 2001 po dziś dzień rozwija oprogramowanie i wyciąga coraz więcej możliwości ze stareńkiego chipu audio. Ostatnia aktualizacja nosi numer 8.3.5 i wyszła 1 kwietnia 2020! Ale to nie wszystko, bo oprócz wykorzystywania kilku przycisków konsolki, możemy podłączyć do niej klawiaturę MIDI, albo nawet… klawiaturę PS/2 (sic!). Jedno uzyskujemy korzystając z urządzenia Arduinoboy, a drugie przerabiając wtyczkę starej klawiatury komputerowej na pasującą do portu Link.

To zresztą też tylko jedne z wielu modyfikacji. Pro audio mod podciągający bas i wypuszczający z konsoli dwa porty RCA (chinch), backlit mod pozwalający wymienić ekran na nowoczesny LED z podświetleniem, czy wreszcie mój ulubiony – battery mod, pozwalający zamontować akumulator i ładowarkę USB-C do 20-paroletniej konsoli. Większość instruktaży można łatwo znaleźć w necie i mając kilka narzędzi, lutownicę i dozę samozaparcia możemy stworzyć istną maszynę sonicznej zagłady.

Wystarczy posłuchać muzyki elektronicznej, by nierzadko usłyszeć klasyczne efekty dźwiękowe rodem z konsol Nintendo.

Samo brzmienie się nie przedawni, oj nie ma na to szans. Wystarczy posłuchać muzyki elektronicznej, by nierzadko usłyszeć klasyczne efekty dźwiękowe rodem z konsol Nintendo. I jasne, wszystko to możemy uzyskać za zerową niemalże inwestycję, bo pomijając jednorazowy zakup licencji LSDJ, wystarczy pobrać emulator i bawić się w kompozycję, ale jednak nic nie przebije prawdziwej konsoli. Jest coś magicznego w obcowaniu z Gameboyem jak i jego brudnawym brzmieniem.

Czytaj więcej:

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.