Świat sprzętów kompozytorskich to nie tylko setki iteracji klasycznej klawiatury chromatycznej, padów perkusyjnych, pokręteł i suwaków. To również poligon testowy nowych technologii i gadżetów, a często produkty łączą w sobie oba te podejścia.

Czy to narzędzie jest niezbędne do pisania dobrej muzyki do gier?

Jedną z takich zabawek, która potrafi niemal natychmiast zmienić workflow kompozytora na lepsze, jest kontroler MIDI firmy Genki Instruments (tutaj) o nazwie Wave. Nazwa o tyle trafna, że dotyczy nie tylko fal dźwiękowych, które możemy kontrolować, ale również innego tłumaczenia tego słowa. Pierścień ów zakładamy na palec i kontrolujemy zachowanie instrumentów poprzez machanie.

Technologia właściwie banalna, oparta o żyroskopy i bluetooth, w swej prostocie, precyzji i intuicyjności obsługi sprawia, że praca przy komputerze niebezpiecznie zbliża ten proces do zabawy. Dość powiedzieć, że Wave to urządzenie oswobadzające kompozytora z okowów pokręteł i suwaków, a naturalność obsługi zobaczona w akcji zaczyna rozbudzać wyobraźnię twórców jeszcze nieposiadających gadżetu od Genki. Bo czy to narzędzie jest niezbędne do pisania dobrej muzyki do gier? Absolutnie nie. Czy może przyspieszyć naszą pracę, a także przysłużyć się inspiracji? Zdecydowanie tak!

Zresztą zobaczcie sami, jak Viktor Ingi Guðmundsson, kompozytor studia Myrkur Games, wykorzystuje go przy kompozycji muzyki do ich debiutanckiej gry – The Darken (tutaj).

Czytaj więcej:

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.