Znam naprawdę niewiele studiów deweloperskich, które miały ogromny wpływ na branżę gier wideo, a zwłaszcza odnoszące jeszcze sukcesy. Dlatego kiedy nadarzyła się okazja porozmawiać z Grantem Kirkhopem – kompozytorem mającym na swoim koncie muzykę do Banjo-Kazooie, Donkey Kong 64, Perfect Dark, Viva Piñata i wielu innych, nie mogłem się powstrzymać i zadać mu pytania o jego wspomnienia związane z pracą dla brytyjskiego Rare.

W ciągu roku wysłałem pięć kaset do Rare i nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, po czym nagle dotarł do mnie list z zaproszeniem na rozmowę i dostałem pracę. – Grant Kirkhope

gamemusic.pl: Opowiedz nam proszę, w jaki sposób trafiłeś do zespołu Rare?

Grant Kirkhope: To było zupełnie przypadkowo. Robin Beanland jest moim dobrym przyjacielem, graliśmy razem w zespołach rockowych, on dostał pracę w  Rare i zasugerował, żebym też spróbował komponować muzykę. W ciągu roku wysłałem pięć kaset do Rare i nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, po czym nagle dotarł do mnie list z zaproszeniem na rozmowę i dostałem pracę.

gamemusic.pl: Pracowałeś w Rare w czasach świetności studia. Jak wspominasz tamten okres?

Grant Kirkhope: Pamiętam, że to było bardzo ekscytujące. Praca dla Tima i Chrisa Stemperów była najlepsza. Firma była prowadzona w rodzinnej atmosferze i bardzo dbali o pracowników. Naprawdę czuło się, że to magiczne miejsce.

gamemusic.pl: Pisząc muzykę do GoldenEye 007 pozwoliłeś sobie może na eksperymenty w postaci użycia niekonwencjonalnych metod pisania utworów, jeżeli tak, to jakie to były?

Grant Kirkhope: Niezbyt. Robiłem to, co zwykle. Bawiłem się samplami instrumentów, dopóki nie usłyszałem czegoś, co mi się spodobało, a potem próbowałem na tym budować. Praca w przypadku GoldenEye różniła się oczywiście tym, że już miałem bondowy temat, którym mogłem się bawić.

gamemusic.pl: Czym była dla ciebie praca w Rare? Przystankiem do czegoś lepszego, czy może, gdyby była jeszcze taka możliwość, to chciałbyś wrócić pod  skrzydła studia?

Grant Kirkhope: Praca dla Rare to był właśnie powód, dla którego rozpocząłem karierę w roli kompozytora. Nigdy bym nie spróbował zostać kompozytorem, gdyby nie Robin i Rare. Wcześniej nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby zostać kompozytorem. Pewnie, że pracowałbym dla Rare, gdyby mi to zaproponowali, ale niestety nie zrobili tego!

Nie chciałem napisać czegoś podobnego do muzyki, jaką robi Nintendo, ponieważ oni są dobrzy w tym co robią, a ja nigdy bym im nie dorównał. – Grant Kirkhope

gamemusic.pl: Co w twojej opinii jest unikatowego w muzyce do Banjo-Kazooie?

Grant Kirkhope: Naprawdę nie wiem. Po prostu próbowałem napisać coś, co byłoby dziwaczne i nietypowe. Nie chciałem napisać czegoś podobnego do muzyki, jaką robi Nintendo, ponieważ oni są dobrzy w tym co robią, a ja nigdy bym im nie dorównał. Chciałem, żeby Banjo miało coś rozpoznawalnego i akurat napatoczył mi się ten trytonowy motyw, zdawał się pasować do postaci, więc spróbowałem to rozwinąć.

gamemusic.pl: Cofnijmy się na chwilę do początku twojej  współpracy ze studiem Rare, z którym spędziłeś najwięcej czasu przy produkcji wielu znanych graczom przygodówek. Którą z gier najlepiej wspominasz z tamtego okresu i jak wpłynęła ona na twoją karierę?

Grant Kirkhope: To bardzo trudne pytanie, ponieważ miałem szczęście pracować nad bardzo wieloma wspaniałymi tytułami od Rare i wszystkie lubię z  różnych powodów. Uwielbiam Banjo, bo to była moja pierwsza gra, do  której komponowałem zupełnie sam, uwielbiam GoldenEye, bo jestem wielkim fanem Bonda, więc możliwość pracy przy tym niesamowitym temacie była po prostu fantastyczna, pisanie do Viva Piñata było wspaniałe, ponieważ pierwszy raz miałem okazję użyć prawdziwej orkiestry. Zbyt ciężko jest wybrać tylko jeden projekt!

gamemusic.pl: Gdybyś dostał okazję zremasterowania muzyki do jednej z twoich starszych gier z  udziałem orkiestry symfonicznej, którą wówczas byś wybrał i dlaczego? Jak bardzo zmieniłaby się wtedy muzyka względem pierwowzoru?

Grant Kirkhope: Hmm… Chyba Banjo. Banjo było odnawiane wiele razy przez wielu ludzi, ale nigdy przeze mnie. Myślę, że chciałbym do niego wrócić i zobaczyć, co można by z nim teraz zrobić.

gamemusic.pl: Muzyka do gier wideo coraz bardziej przypomina muzykę filmową. Czy twoim zdaniem jest to dobry kierunek?

Grant Kirkhope: Myślę, że to po prostu sposób w jaki muzyka z gier rozrasta się w swojej własnej formie sztuki. Dobrą rzeczą w muzyce z gier jest olbrzymia różnorodność dostępnych stylów. Można przejść z pełnej orkiestry do 8-bitowego chiptune i obie wersje będą świetnie brzmiały i miały swoje własne miejsce. Dodatkowo, gry wideo bardzo potrzebują rozpoznawalnych kompozycji. Myślę, że filmy zeszły z tego kierunku, a szkoda.

Chyba napisanie muzyki do Viva Piñata. Bardzo podobało mi się pisanie muzyki i naprawdę przelałem w nią swoją duszę. – Grant Kirkhope

gamemusic.pl: Od jakiegoś czasu trwają prace nad produkcją gry Yooka-Laylee. Czy na tym etapie możesz nam zdradzić, czego twoi fani mogą się spodziewać po muzyce i czy planujecie publikację soundtracku na płycie winylowej?

Grant Kirkhope: Heh… Nie mogę zbyt wiele powiedzieć na ten temat!

gamemusic.pl: Co uważasz za swój największy sukces muzyczny, niekoniecznie związany z branżą muzyczną gier wideo?

Grant Kirkhope: Hmm… Chyba napisanie muzyki do Viva Piñata. Bardzo podobało mi się pisanie muzyki i naprawdę przelałem w nią swoją duszę. Miałem bardzo dużo szczęścia i dostałem nominację do nagrody BAFTA za tę muzykę, dlatego zawsze będzie dla mnie bardzo wyjątkowa.

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.