Z widokiem na zarażone ulice – widokiem oswojonym przez dwadzieścia fabularnie dopowiedzianych lat i dorastające w przyśpieszonym tempie spojrzenie głównej bohaterki The Last of Us, zjawił się w muzyce do gier zdobywca dwóch Oscarów za filmy: Tajemnica Brokeback Mountain i Babel oraz 18 nagród Grammy i Latin Grammy.

Mając 27 lat zbiegł do USA, ale jego muzyczna estetyka zdecydowanie została na Południu.

Gustavo Santaolalla przeszedł długą i wyboistą drogę, żeby w 2013 zacząć współpracę ze studiem Naughty Dog, ale styl, który wyrobił sobie przez lata, pozwolił jego soundtrackowi osiągnąć status jednego z najlepszych w minionej dekadzie. Jako że Argentyna w drugiej połowie XX wieku, w której spędził młodość, nie była krajem przesadnie liberalnym (przyszły kompozytor kilka razy siedział w więzieniu za drobne, antyrządowe wybryki), to mając 27 lat zbiegł do USA, ale jego muzyczna estetyka zdecydowanie została na Południu.

W jego muzyce bardzo często słychać typowe dla folku południowoamerykańskiego instrumenty, zwłaszcza strunowe: charango, ronroco, banjo (mimo że instrument oryginalnie pochodzi z Afryki) i tradycyjny akustyk. W ten sposób latynoska melancholia łączy się z wpływami rocka czy elektroniki (główny motyw serii był stworzony właśnie na ronroco w rytmie 6/8, typowym dla południowych kompozycji). Doskonała aranżacja to zresztą wizytówka Santaolalli, o czym wspominaliśmy w recenzji drugiej części The Last of Us.

Co ciekawe, Santaolalla należy do tych kompozytorów, którzy nie czekają na gotowe rezultaty produkcji i wstępne wersje scen, które można pokryć muzyką – zamiast tego wszystkie swoje utwory często tworzy w całości jeszcze przed pierwszym dniem zdjęciowym na planie filmowym – i ten schemat przeniósł również na pracę przy najnowszym The Last of Us Part II. Santaolalla komponował na bazie skryptu scenariusza, poszczególnych scen i charakteru postaci, układając całe muzyczne kadry na poziomie dźwięków. W taki sposób zainspirował Neila Druckmanna (głównego scenarzystę) do napisania kilku nowych scen.

The Last of Us Part II – emocjonalny rollercoaster

Nic więc dziwnego, że studio Naughty Dog postanowiło postawić kompozytorowi mały pomnik i umieścić go w grze: w czasie przechadzki po małej mieścinie, Jackson, możemy natrafić na gościa, który siedzi na krześle na ulicy i gra na banjo. To właśnie Santaolalla. Muzyka w The Last of Us Part II jest zresztą bardzo wyróżniona – główna bohaterka sama gra na akustyku, a w międzyczasie możemy uczestniczyć w minigrach związanych właśnie z gitarą albo komponować na niej swoje melodie.

Jeśli jesteście ciekawi całej garści anegdot i przemyśleń Gustavo Santoalallii, koniecznie posłuchajcie jego rozmowy z Austinem Wintorym, któremu opowiedział o swoich początkach: o swoim pierwszym albumie, który w zeszłym roku skończył 50 lat, o najważniejszych inspiracjach i przede wszystkim o jego pracy przy serii The Last of Us.

Czytaj więcej:

Współpracownik

Maciej Baska

W grach często zdarza mu się stać bezczynnie w jakiejś lokacji tylko dlatego, że słychać w tym miejscu świetną muzykę. Od ponad dekady komponuje, tekstuje, nagrywa i miksuje.