Złote dziecko Xboxa przeżywa swoją drugą młodość i powoli można odliczać tygodnie do jego egzaminu maturalnego, kiedy to na horyzoncie pojawi się Halo Infinite, czyli ostatnia część drugiej trylogii.

Pod koniec lat 90., kiedy tworzeniem Halo zajmowało się jeszcze studio Bungie, miała to być strategia czasu rzeczywistego, ale dość szybko projekt wjechał na zwrotnicę o nazwie Dynamiczna Kosmiczna Rozwałka Motywowana Bohaterskim Ratowaniem Gatunku Ludzkiego w XXVI Wieku. Tak właśnie seria brzmiała od początku.

Za partyturą stanął kompozytor nie kojarzony zbytnio z pierwszoosobowymi strzelankami.

Wszystko było ubrane w charakterystyczne dla tego gatunku gier futurystyczne połączenie różnych odłamów elektroniki (od ambientu po dubstep) wymieszanych z orkiestrą i chórem oraz gdzieniegdzie ciężkimi gitarami (szczególnie w Halo 2, jak przystało na rok 2004 i epokę nu metalu). Im dalej w las (w kosmos), tym bardziej soundtracki kolejnych części zapełniały się nieco bardziej wysublimowanymi wyborami, ale wszystkie drogi i tak zbiegały się w ten sam klimat. Zapowiada się, że najnowsza odsłona również będzie wierna temu podejściu. Tak brzmi Set A Fire In Your Heart – pierwszy kawałek zapowiadający najnowsze Halo.

Zgrabne crescendo orkiestry, bitewne tomy i elektronika. Pozornie brzmi znajomo, ale przykuwa uwagę i jednocześnie trafia dokładnie w charakter całej serii, a nawet gatunku. Kompozycja zresztą bardzo przemyślana, bo dualnie pokazuje różnice między dwoma postaciami z gry – Master Chiefem (protagonistą) i Escharumem (antagonistą). Taka rywalizacja melodyjnych wyższych nut i masywnie toczących się nut niskich ma pojawiać się w wielu miejscach gry.

Co ciekawe, tym razem za partyturą stanął kompozytor nie kojarzony zbytnio z pierwszoosobowymi strzelankami, a raczej z magią leśnych świateł baśniowej krainy. Gareth Coker, twórca bardzo cenionych soundtracków do pięknych platformówek z serii Ori (And The Blind Forest oraz Will Of The Wisps) pokazał, że jest muzykiem bardzo wszechstronnym. Wszak małemu, leśnemu skrzatowi, którego historię mogliby szeptać bracia Grimm, daleko do kosmicznego żołnierza w osobie Master Chiefa. Nieco więcej tego, co przygotował Gareth Coker, można usłyszeć w oficjalnym wideo z gameplayem.

Muzyka Halo – stylistyczny leitmotif i hollywoodzki blockbuster #1

Jak sam zaznaczył w wywiadzie, który możecie przeczytać tutaj, wszystko sprowadza się do tego, żeby odpowiednia muzyka pojawiała się w odpowiednim momencie gry – to sprawia, że pewne utwory są zapamiętywane dzięki emocjom, które podkreślają.

Odmiennie niż przy Orim, Coker pracował, znając klimat uniwersum całej serii. Inaczej też wyglądała jego współpraca z samym 343 Interactive (studiem, które lata temu przejęło Halo od Bungie) w porównaniu do pracy z twórcami Oriego – Moon Studios. O ile soundtrack do Oriego był bardziej liniowy, o tyle tutaj kluczowe miały być właśnie te “odpowiednie momenty”, o których wspomniałem wyżej.

Dokładna data premiery Halo Infinite nie jest jeszcze znana.

Muzyka do Halo musiała być skomponowana w taki sposób, żeby zespół odpowiadający za dźwięk w 343 mógł bez problemu edytować i rozłożyć utwór na części, pozwalając systemowi płynnie dopasować muzykę do sytuacji w grze. Dokładna data premiery Halo Infinite nie jest jeszcze znana, ale gra zapowiedziana jest na końcówkę tego roku.

Czytaj więcej:

Współpracownik

Maciej Baska

W grach często zdarza mu się stać bezczynnie w jakiejś lokacji tylko dlatego, że słychać w tym miejscu świetną muzykę. Od ponad dekady komponuje, tekstuje, nagrywa i miksuje.