Jest sobie koło. W środku jest artysta. Po jednej stronie okręgu są fani, a po drugiej wytwórnie. Artysta przesyła swoją muzykę w stronę okręgu, a w zamian okrąg przesyła swoje wsparcie do środka koła. Tak koło toczy się siłą odśrodkową. Jeśli środek ciężkości przesunie się z artysty gdzieś indziej, pojawi się brak równowagi, a źle wyważone koło daleko nie pojedzie. Takie koło wygląda jednak trochę inaczej dla niezależnych artystów, którzy polegają głównie na sobie samych, fanach i popularności projektów, w których biorą udział.

Podczas gdy branża filmowa czy muzyczna sporo straciły na odwołanych premierach, koncertach i wydarzeniach, branża gier powitała wszystkich online.

Dla niezależnych muzyków to bycie elastycznym jest w zasadzie koniecznością, żeby przetrwać. Większość z tych, którzy komponują ścieżki dźwiękowe, robi to do różnych projektów jak filmy, gry, reklamy. Starają się wykorzystać okazję, stąd też mają zdywersyfikowane źródła przychodu. Dla branży gier rzeczywistość lockdownu była bardziej naturalna niż dla pozostałych. Podczas gdy branża filmowa czy muzyczna sporo straciły na odwołanych premierach, koncertach i wydarzeniach, branża gier powitała wszystkich online. Jedynie w czasie pierwszej fali lockdownu czas spędzony na graniu wzrósł o 39% (źródło: Statista).

Natomiast inne media miały kłopoty tylko częściowo, głównie dotyczące eventów i samej produkcji, ale cyfrowa twarz branży rozrywkowej czuła się jak u siebie. Mam na myśli streaming. Jak ustalił The Entertainment Retailers Association, w czasie lockdownu Brytyjczycy utrzymali gry wideo przed pozostałymi mediami (48% rynku), ustawiając za nimi filmy na Netflix czy Amazon Prime (35%) i muzykę zdominowaną przez Spotify (17%). Ale to wszystko dotyczy branży, a nie artystów. Jak wiele z przychodu tych branż wędruje prosto do artystów? To już zupełnie inna historia, o której pisaliśmy jakiś czas temu. W skrócie: właściwie nic.

Nic nie zastąpi promowania czyjejś muzyki przez ruszenie z nią w trasę, ale w czasie lockdownu wszystko przechodzi w tryb online albo umiera. Występy na żywo zmieniają się w streamy na żywo z opcją wpłacenia dotacji dla artysty przez fanów w mediach społecznościowych. Wsparcie jednak jest bardzo pojemną rzeczą. Wspomniałem przed chwilą o Spotify, w tej kwestii jest bardzo przydatny. Wiele playlist na Spotify czy YouTube dociera do milionów słuchaczy. Jeśli prowadzisz swoją playlistę, to najlepsze miejsce na włączenie niezależnych artystów, których lubisz. Jesteś stacją radiową, promujesz ludzi. Jako że muzycy indie muszą sami dbać o swoje finanse, nierzadko mają swoje konta na Patreonie albo prowadzą inne kampanie crowdfundingowe. W taki sposób pieniądze trafiają do nich bezpośrednio, a artyści mogą skupić się na tym, co robią najlepiej, będąc wspieranymi przez swoich fanów, którzy czekają na nowy materiał. Każdy jest zadowolony.

Bandcamp, czyli jak wspierać artystów w trudnych czasach

Obserwowanie i udzielanie się na profilu danego artysty w social mediach również jest dobrą drogą. To mały krok, ale może nie być jedyny. Bardzo prawdopodobne, że efekt takiego wsparcia nie będzie natychmiastowy, ale ze wszystkimi rękami fanów na pokładzie może zrobić ogromną różnicę między po prostu muzykiem, a muzykiem przyciągającym uwagę sponsorów i innych kreatorów. Ścieżki dźwiękowe do gier są coraz bardziej słyszalne przez studia growe. Widać to poniekąd w marketingu (3D Sound w PlayStation 5 promowany przez Sony) i podejściu platform growych (soundtracki dostępne na Steamie). Dlatego bardzo często to w gestii growych deweloperów jest tworzenie przestrzeni dla muzyki, żeby mogła wybrzmieć głośno.

Czytaj więcej:

Współpracownik

Maciej Baska

W grach często zdarza mu się stać bezczynnie w jakiejś lokacji tylko dlatego, że słychać w tym miejscu świetną muzykę. Od ponad dekady komponuje, tekstuje, nagrywa i miksuje.