Debiut, którego nie trzeba przedstawiać nikomu. Dziecko miłości, w które uwierzył Microsoft, które pokochał cały świat. Ori and the Blind Forest nie tylko zebrał masę prestiżowych nagród, ale ugruntował się jako jedna z najambitniejszych gier niezależnych i jedno z arcydzieł branży.

Założonemu w 2010 roku wiedeńskiemu Moon Studios w ciągu zaledwie 5 lat udało się stworzyć grę platformową, o której często zapomina się, że nią właśnie jest. Wysoce zręcznościowa i wymagająca od gracza, jest tytułem, w którym wybornie płynna animacja i przepyszne wizualizacje mieszają się z intrygującą choć prostą historią, a całości dopełnia perfekcyjna w każdym calu ścieżka dźwiękowa.

Podobnie miała się sprawa z muzyką Garetha Cokera, który przez 4 lata ciężko pracował nie tylko nad partyturą.

Zrzut ekranu 2018-10-17 o 22.54.38

Dzięki ogólnodostępnym materiałom z różnych momentów produkcji – od prymitywnych draftów, poprzez testy rozmaitych mechanik rozgrywki, aż po kompletowanie grafik, animacji i zasiedlanie nimi lokacji gry – możemy z łatwością podejrzeć, jak przez 5 lat zmieniało się oblicze Oriego. Podobnie miała się sprawa z muzyką Garetha Cokera, który przez 4 lata ciężko pracował nie tylko nad partyturą, ale także nad implementacją całego soundtracku w silniku gry, dzięki czemu jest to jeden z tych tytułów, w których inna muzyka zniszczyłaby tak doskonałą wizję Moon Studios.

Dlatego też fani bardzo ciepło przyjęli Ori and the Blind Forest: Definitive Edition, które ukazało się w 2016 roku i uzupełniło grą o nowy wątek fabularny oraz całą tonę nowej muzyki. Ku ogólnej radości, nowa część – Ori and the Will of the Wisps, już niebawem będzie miała swoją premierę.

Czytaj więcej:

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.