Strach ma oczy dziecka nie tak niewinnego, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Tarsier Studios wydało drugą odsłonę ich rozkosznie strasznej platformówki, Little Nightmares. Pierwsza część tej ślicznie zaprojektowanej gry została przyjęta bardzo dobrze i jej kontynuacja również zbiera pozytywne recenzje. Kompozytorem ścieżki dźwiękowej został ponownie Tobias Lilja.

Pozytywka i kołysanki po raz kolejny stały się inspiracją dla kompozytora.

Tym razem nie jesteśmy uwięzieni wewnątrz ogromnego statku – więzieniu o nazwie Paszcza, ale przemierzamy skąpane w deszczu miasto. Wcielamy się w chłopca o imieniu Mono, którego imię pochodzące od greckiego monos wskazuje na samotność, która sprawia, że gracz czuje się opuszczony i porzucony. Na szczęście chłopiec spotyka Six, dziewczynkę znaną z pierwszej części gry. Razem eksplorują opuszczone miasto, pomagając sobie w starciach z potworami z najgorszych dziecięcych koszmarów.

Soundtrack do sequela jest jeszcze bardziej przejmujący i niepokojący niż ten do pierwszej części. Słyszymy w nim mnóstwo mrocznych syntezatorowych brzmień, szczególnie w utworach takich jak Disposable Entertainment, Playtime czy Still Life, wysokie metaliczne dźwięki w Waiting RoomClaustrophobia, uderzane przedmioty w One Step, Two Step. Z kolei pełne zgrzytów i przesterów Shopping Spasm oraz The Man in the Hat sprawiają, że ciarki przebiegają po plecach.

Utwory towarzyszące scenom ucieczek czy walki (Claustrophobia, Bottom Feeders, Shopping Spasm) są przerażające i nieprzyjemne w odbiorze, co czyni je niezwykle sugestywnymi. To w końcu horror, więc muzyka musi przerażać. Umiejętnie użyte syntezatory połączone z organicznymi dźwiękami idealnie harmonizują z atmosferą Little Nightmares 2. Z drugiej strony niepokojące, dark ambientowe kompozycje jak Playtime czy A Little Warmth sprawiają, że gracz czuje się samotnie i obco w tym tajemniczym, niegościnnym mieście.

Little Nightmares – dobry soundtrack do horroru bez użycia wytartych klisz

Ponieważ jest to sequel gry opowiadającej o dzieciach, w soundtracku nie mogło zabraknąć quasi-dziecięcego nucenia oraz oczywiście melodii pozytywki (Main Theme, Togetherness, Casting Shadows), jak również odniesień do muzyki z pierwszej części (Main Theme, Togetherness). Pozytywka i kołysanki po raz kolejny stały się inspiracją dla kompozytora i świetnie opowiadają historię o dwójce zagubionych małych dzieci. Dodają też niepokoju do ogólnego odbioru gry, gdyż, jak napisałam na początku recenzji, te dzieci nie są tak niewinne jak myślicie.

Jednym z najciekawszych fragmentów soundtracku jest Etude in A Minor, którą słyszymy w momencie, gdy przerażająca nauczycielka gra na fortepianie. Nawiasem mówiąc, ta nauczycielka jest jedną z najstraszniejszych zarówno pod względem wyglądu, jak i wydawanych dźwięków postaci, jakie kiedykolwiek spotkałam w grze wideo. Inne kompozycje warte wyróżnienia to pełne abstrakcyjnych dźwięków CrackheadsShopping Spasm z kompletnie odjechanym syntezatorowym motywem.

Little Nightmares 2 OST jest jak opętana pozytywka.

Tobias Lilja stworzył jedną z najbardziej interesujących ścieżek dźwiękowych do gry wideo i jedną z moich dotychczasowych tegorocznych ulubionych. Little Nightmares 2 OST jest jak opętana pozytywka w połączeniu z dysonansami i syntezatorami z piekła, a przynajmniej czyśćca. Ta muzyka sprawia, że gracz czuje się opuszczony i przytłoczony, a także jest ona bardzo dobrą kontynuacją soundtracku do pierwszej części gry.

Czytaj więcej:

Redaktor

Izabela Besztocha

Miłośniczka gier niezależnych, głównie horrorów, zwracająca szczególną uwagę na sound design. Marzy o zostaniu sound designerem. Dysonanse, przestery i inne nieprzyjemne dźwięki to coś, czego lubi słuchać najbardziej.