Dziedzictwo Hideo Kojimy nie zostanie zapomniane ani wymazane – pomimo usilnych starań ze strony władz Konami. Charyzmatyczny producent już na stałe zapisał się na kartach historii gier wideo jako twórca – wizjoner, który dzięki elektronicznej rozrywce nie tylko spełnił swoje młodzieńcze marzenia o grze z elementami filmu fabularnego, ale również za pomocą serii Metal Gear Solid przekazał słuchaczom wyższe wartości.

Charyzmatyczny producent już na stałe zapisał się na kartach historii gier wideo.

Piąta i tym samym ostatnia odsłona Metal Gear Solid pod dyrekcją Hideo Kojimy ma nam opowiedzieć brakujące karty historii z życia Big Bossa (Snake Eater, Venom Snake), którego los potraktował okrutnie i zesłał w górzystą, obsypaną piaskiem krainę Afganistanu i tropikalną Afrykę. Phantom Pain spośród pozostałych części Metal Gear Solid wyróżnia się nie tylko otwartym jak nigdy dotąd światem, ale również najbardziej mroczną historią, jaka kiedykolwiek została opowiedziana w produkcjach Hideo Kojimy. Choć scenek filmowych jest mniej niż dotychczas, to w dalszym ciągu potrafią przysporzyć wielu emocji. A czy to samo możemy powiedzieć o ścieżce dźwiękowej?

Nad muzyką do Metal Gear Solid V: Phantom Pain pracowało wielu utalentowanych kompozytorów (Ludvig Forssell, Justin Burnett, Daniel James ), w tym sam Harry Gregson-Williams. Dzięki niemu muzyka w serii Metal Gear Solid nabrała odpowiedniego dla filmów suspensu oraz kolorytu. Nie zabrakło również japońskich artystów, jak Akihiro Honda, odpowiadający także za utwory do poprzednich części przygód Big Bossa. Odkąd pamiętam, każda odsłona Metal Gear Solid miała swój indywidualny klimat, oprawę dźwiękową, która uzupełniała warstwę wizualną oraz nakreślała wątki fabularne, a co najważniejsze – świetnie skonstruowanych bohaterów gry. W przypadku Phantom Pain oraz Ground Zeroes nie jest inaczej – z jednym wyjątkiem. Patrząc na całość można uznać, że obie ścieżki dźwiękowe momentami nie są spójne, w moim przekonaniu są również zbyt przesycone elektronicznymi motywami, co nie do końca współgra z całością obrazu. Na szczęście wszystko ratują chwytliwe melodie przeplatające się z folkowym instrumentarium Bliskiego Wschodu (Afghanistan’s a Big Place) oraz Afryki (Introduction To Africa).

Na szczęście wszystko ratują chwytliwe melodie.

Odkąd pamiętam, w ścieżkach dźwiękowych do gier spod znaku Metal Gear Solid zawsze mogliśmy usłyszeć chwytliwe motywy przewodnie podczas starć z bossami lub kiedy wrodzy nam strażnicy odkrywali naszą obecność. W Phantom Pain również tego nie brakuje, ale jest mniej interesująco niż zwykle. Odniosłem  wrażenie, że tym razem utwory pełnią rolę tapety dźwiękowej, która nie do końca spina się z obrazem, a co gorsza, jest wyprana z melodii (A Burning Escape). W zamian owszem, dostajemy przepełnione dynamiką elektroniczne tematy (Parasites), ale w żaden sposób nie łączą się one z tym, co robimy podczas rozgrywki.

Soundtrack do kupienia na WINYLOWA

Ogólnie rzecz biorąc, po pewnym czasie zapominamy o muzyce i niczym Quiet (skąpo odziana snajperka) pod nosem nieświadomie nucimy znane nam melodie z poprzednich produkcji Hideo Kojimy. Nawet świetnie skomponowany temat przewodni (Ⅴ Has Come To) do Phantom Pain nie potrafi wypełnić tej pustki, która nam towarzyszy w trakcie przemierzania licznych scenerii Afganistanu (Unforgiving Sands). Jednym z niewielu plusów, które ratują album, są utwory do wstawek fabularnych (OKB Zero) skomponowane przez Harry’ego Gregsona-Williamsa, ale w dalszym ciągu nie jest to to samo, z czym mieliśmy do czynienia w przypadku fenomenalnej oprawy dźwiękowej do Metal Gear Solid 3: Snake Eater.

Piosenki, które zazwyczaj są wizytówką serii Metal Gear Solid, nadal trzymają wysoki poziom. Znana nam z zapowiedzi gry piosenka Sins of The Father w wykonaniu Donny Burke podkreśla idealnie nowy wizerunek Big Bossa (Snake Eater, Venom Snake), ale również główny wątek fabularny Phantom Pain. Bardzo mnie cieszy obecność utworów wokalnych, których użyto do zapowiedzi gry. Sam wybór piosenek uważam w przypadku Phantom Pain za wielce udany, zwłaszcza jeśli chodzi o takie kompozycje jak Nuclear (MIKE OLDFIELD) oraz The Man Who Sold The World (Midge Ure, David Bowie). Jest to decyzja, która pokazuje umiejętność budzenia emocji za pomocą słów i muzyki.

Gdzie popełniono błąd?

Prawdopodobnie ostatni raz uczestniczymy w przygodzie Big Bossa, która ostatecznie ma odpowiedzieć na pytania związane z życiem tego protagonisty. I choć muzyka stara się godnie zwieńczyć ten zamknięty już rozdział, zabrakło w niej świeżości, jaką znamy z trzech pierwszych odsłon serii Metal Gear Solid. Gdzie popełniono błąd? Tego prawdopodobnie się nie dowiemy, tak samo jak tego, dlaczego Kojima zrezygnował ze współpracy z Riką Muranake podczas wczesnych produkcji muzyki do Phantom Pain. Sam zakup ścieżki dźwiękowej polecam wyłącznie zagorzałym miłośnikom serii Metal Gear Solid, gdyż inaczej będziecie po prostu zawiedzeni.

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.