Tegoroczny sukces gry Monster Hunter Rise przyczynił się również do ogromnego zainteresowania graczy poboczną marką studia Capcom, jaką jest produkcja Monster Hunter Stories 2: Wings of Ruin. Tytuł tylko powierzchownie przypomina flagową serię Monster Hunter, w której głównym celem rozgrywki są polowania na ogromne monstra przypominające hybrydy dinozaurów.

Czy to wszystko, co można by dobrego powiedzieć o obu odsłonach Monster Hunter Stories?

W Monster Hunter Stories skupiamy uwagę głównie na fabule oraz kolekcjonowaniu potworów, które później w trakcie naszych przygód pomagają nam przetrwać. Czy to wszystko, co można by dobrego powiedzieć o obu odsłonach Monster Hunter Stories? Nie do końca, bo choć produkcja wygląda trywialnie i nie ma zbyt wiele do zaproponowania szerszemu gronu odbiorców, to jednak gra ma poukrywane przesłania. Grze w tym wszystkim pomaga muzyka skomponowana przez japońskie grono kompozytorów (Masahiro Ohki, Yuko Miyata, Marika Suzuki, Yoshitaka Suzuki), których zadaniem było okrasić nasze przygody utworami dobrze komponującymi się z obrazem. Owszem, oprawa dźwiękowa spełnia swoje zadanie, kiedy najbardziej jest potrzebna – energetyzuje motywami bitewnymi lub wprowadza nastrój melancholii dla momentów fabularnych.

Aczkolwiek nie byłbym sobą, gdybym nie powiedziałbym Wam, że muzycznie produkcja bardzo odstaje od tego, co teraz słyszymy w japońskich RPG-ach. Szczególnie słychać to w Monster Hunter Stories 2: Wings of Ruin, które pomimo świetnej aranżacji znanego motywu głównego, pozostawia wiele do życzenia i brzmi tylko poprawnie. Celowo użyłem słowa poprawnie, bo muzycznie nie usłyszymy tutaj żadnych fajerwerków, które spowodowałyby opad szczęki. Jest wręcz bardzo bezpiecznie, bez szczególnych szaleństw, a szkoda, bo druga odsłona Monster Hunter Stories aż prosi się o motywy, o których moglibyśmy rozmawiać przez najbliższe lata. By jednak nie być gołosłownym, może powiem Wam w czym problem?

Monster Hunter Rise – legendy z dalekiej Azji

Część z Was na pewno miała do czynienia z japońskimi produkcjami studia Square Enix, które przez lata przyzwyczaiło nas do muzyki energetyzującej, a momentami wręcz pompatycznej. Z tyłu głowy mamy utwory zapadające w pamięć dzięki swojej melodyczności. Choć powierzchownie mogą wydawać się proste w swojej strukturze, to jednak są o wiele bardziej skomplikowane pod kątem kompozycji. Nie chciałbym się teraz wdawać w niepotrzebne szczegóły i rozkładać na czynniki pierwsze poszczególne utwory, ponieważ wystarczy porównać samemu piosenki, by dostrzec w nich drzemiące różnicę.

I tutaj mam zagwozdkę, bo z jednej strony ścieżka dźwiękowa do Monster Hunter Stories 2: Wings of Ruin w samej grze spełnia swoją rolę, ale z drugiej strony jest pusta jak wydmuszka. Oprócz wspomnianego przeze mnie motywu głównego nie ma większego wyboru, a my możemy nie mieć ochoty, by później odsłuchiwać soundtrack. Muzyka z obrazem została tak zespolona, że poza grą utwory wypadają blado i nie chce się do nich wracać. Dodatkowo, choć gra jest skierowana głównie do młodszego odbiorcy, to stosunkowo sporo starszych graczy sięgnęło po ten tytuł. Tym bardziej zatem oprawa dźwiękowa powinna odzwierciedlać nieco większą dojrzałość w swoich kompozycjach.

Abyście byli świadomymi słuchaczami i dzielili się z innymi swoimi przemyśleniami na temat ścieżek dźwiękowych.

Niestety, w dalszym ciągu niektóre japońskie produkcje pod względem muzyki cierpią na syndrom wieku dziecięcego. W skomponowanych utworach brakuje balansu pomiędzy uroczymi dźwiękami a kompozycjami poruszającymi serca. Nie piszę tego, aby dogryźć kompozytorom lub garstce osób, którym muzyka rzeczywiście wpadła w ucho. Zwracam tylko uwagę, abyście byli świadomymi słuchaczami i dzielili się z innymi swoimi przemyśleniami na temat ścieżek dźwiękowych. Tylko dzięki temu jesteśmy w stanie zaznaczyć twórcom gier, że warto na przyszłość dopracować ten element, który dla nas ma również duże znaczenie.

Czytaj więcej:

Redaktor Naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.