Muszę wspomnieć o pewnej subiektywnej sprawie. Lubię tematy muzyczne, motywy, leitmotif. Odpowiednie tematy muzyczne potrafią wzmacniać reakcje emocjonalne w związku z tym, co widzimy na ekranie. Do Halo 3 ta reakcja emocjonalna rzeczywiście mi towarzyszyła.

Niska jakość fabuły ma tu też duże znaczenie.

Motyw Cortany na fortepianie pod koniec “Halo: Reach”, “Never Forget” z trzeciej części… Nawet “Green and Blue” czy “117” z czwórki… Ale ani Halo Wars, ani piąta część, ani większość muzyki do czwartej części nie wywołały już u mnie tego samego stanu emocjonalnego, jaki towarzyszył mi w przypadku oryginalnej trylogii i dodatków.

Muzyka Halo – stylistyczny leitmotif i hollywoodzki blockbuster #2

I to okazuje się być największym problemem muzyki do najnowszych części Halo – nie niesie ona ze sobą ładunku emocjonalnego i stylistycznie nie spaja całości. Zwłaszcza muzyka do piątej części na tym polu mocno kuleje. Oczywiście, niska jakość fabuły ma tu też duże znaczenie, ale nawet najlepsza fabuła niewiele by zdziałała, jeśli nie towarzyszyłaby jej dobra muzyka.

Choć samych leitmotif “jako takich” dużo w Halo nie uświadczymy, to pewne wspólne elementy i tematy są obecne w produkcjach Bungie, “sklejając” wszystko w całość. Tego samego nie można już powiedzieć o produkcjach 343 Industries.

Obecność podobnych tematów i motywów pozwala dodatkowo spoić całą pierwszą trylogię, podobnie jak wykorzystanie podobnych barw i tekstur pozwala umocnić poczucie, że ODST, Reach i Halo Wars wciąż należą do tego samego uniwersum. Jest to prosty, ale jakże skuteczny zabieg ze strony kompozytorów. W kolejnych grach spod znaku Halo, produkowanych już przez 343 Industries, tego spoiwa po prostu brakuje.

Każda kolejna gra – Halo 4 i 5, Halo Wars 2, wprowadza zupełnie inne style muzyczne i nie korzysta już z dorobku gier od Bungie, co w moim przekonaniu jest sporym minusem. Kompozytorzy skaczą z kwiatka na kwiatek, ciągle tworząc coś nowego, przyczyniając się tym samym do obniżenia poziomu nowej trylogii.

Kompozytorzy skaczą z kwiatka na kwiatek.

Rozumiem jednak intencje twórców – 343 Industries chciało, aby nowa trylogia i kolejne gry już wychodzące z ich studia rzeczywiście były “oddzielone” – widać to w stylu artystycznym, w fabule, w rezygnacji z wielu wcześniejszych postaci. Nie jestem jednak przekonany, by takie oddzielenie się od dorobku Bungie wyszło serii na dobre – na pewno nie pod względem muzycznym.

Tworząc serię gier wideo – co dziś równa się trylogii i spin-offom – dość logicznym jest, że kreujemy spójne uniwersum. Nowy świat przedstawiony i konkretny styl graficzny. Stworzenie konkretnego stylu muzycznego to również ważny aspekt – czy wyobrażacie sobie Gwiezdne Wojny bez charakterystycznej muzyki Johna Williamsa? A tak, zły przykład, bo przecież Disney takie Gwiezdne Wojny stworzył, przepraszam. Choć nie, to też dobry przykład – bo ja naprawdę nie kojarzę ani jednego utworu z nowych GW. A podobno Williams skomponował. Cóż, jeśli tak rzeczywiście było, to albo Williams się starzeje, albo kazali mu komponować w “trendy stylu”.

Wracając do tematu – konkretny i spójny styl muzyczny jest prostym, ale wyjątkowo skutecznym zabiegiem artystycznym, kiedy produkujemy serię gier osadzonych w tym samym uniwersum. Choć korzystanie z tego zabiegu nie jest obowiązkowe, to warto pamiętać, że mamy taką możliwość, bardzo efektywną, co pokazują gry z uniwersum Halo w wykonaniu Bungie.

Co przyniesie przyszłość?

Microsoft i 343 Industries zapowiedzieli już oficjalnie Halo 6, którego premiera szykuje się na święta 2020 roku. Materiały promocyjne zapowiadają powrót tematów klasycznego Halo 3 i stylu muzycznego pierwszej trylogii. Kiedy w trakcie prezentacji teasera Halo 6 z głośników dobiegł charakterystyczny motyw na pianinie, widownia była podekscytowana i sam O’Donnell we wpisie na Twitterze wyraził swoje zadowolenie.

Kiedy w trakcie prezentacji teasera Halo 6 z głośników dobiegł charakterystyczny motyw na pianinie.

Cieszy mnie powrót do klasycznych motywów muzycznych, choć mam też nadzieję, że kompozytor nie porzuci takich tematów jak “117” czy “Green and Blue” i dokona syntezy muzyki ze wszystkich części. Mówię tu o syntezie, bowiem na powrót typowego stylu Halo już nie liczę – po Halo 4 i 5 po prostu byłby to kolejny “skok na inny kwiatek”.

Czytaj więcej:

Współpracownik

Wojciech Usarzewicz

Od lat 90. interesuje się muzyką do gier, a wśród ulubionych kompozytorów wymienia Ruskaya, Haaba i O’Donnella. Komponuje hobbystycznie i regularnie pracuje ze słowem pisanym.