10 lat, trzy gry, trzy różne platformy. Pomiędzy Super Mario 3D Land (3DS), Super Mario 3D World (Wii U) oraz najnowszym Super Mario 3D World + Bowser’s Fury (Switch) wbrew pozorom widać pewne różnice, zwłaszcza jeśli chodzi o oprawę wizualną i zawartość. Z kolei to, co je zdecydowanie łączy, to radocha, jaką sprawia przechodzenie kolejnych poziomów oraz muzyka, która wwierca się w głowę i zostaje z nami już na zawsze.

Mówiąc o Super Mario 3D World + Bowser’s Fury trudno nie użyć słowa „nostalgia”. Nie tylko z tego powodu, że między najnowszym tytułem a Super Mario 3D World na Wii U jest 8 lat różnicy. To także pewien stan, w którym gracz się znajduje, słuchając znanej mu i lubianej muzyki sprzed niemal dekady. Nintendo doskonale wie, że jeśli coś było idealne lata temu, to nie ma potrzeby tego zmieniać teraz. Choć tym razem postanowili dorzucić coś ekstra. I tym samym poszli o kilka kroków do przodu.

90% budżetu tej gry Nintendo przeznaczyło na stworzenie soundtracku.

Ale po kolei. Soundtrack do Super Mario 3D World + Bowser’s Fury otwierają – a jakże! – utwory z Super Mario 3D World. Już na samym początku na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech, kiedy po raz kolejny usłyszałem swingowy Super Bell Hill. Nie zliczę, ile razy go zanuciłem pod nosem przez te niemal dziesięć lat. To przykład melodii idealnej, która po prostu zostaje w naszej głowie na zawsze. Podobnie miałem z Plunging Falls (akurat w tym przypadku dużą rolę odgrywał fakt, że to mocno odnowiony Slider z Super Mario 64), orientalnym Conkdor Canyon, a także z jakże uroczo-zimowym Snowball Park czy z moją ulubioną kolekcją The Great Tower Showdown.

Jak brzmi New Super Mario Bros. U Deluxe?

Mówiąc najogólniej, ci, którzy mieli okazję zagrać w Super Mario 3D World, od razu poczują się 10 lat młodziej. Ale nowi gracze również nie będą zawiedzeni. Bowiem żadna z zawartych na tym soundtracku melodii nie pojawiła się tam przez przypadek i idealnie oddają charakter marianowego świata.

Co się zaś tyczy drugiej części soundtracku, czyli Bowser’s Fury, to już zupełnie inna historia. Twórcy dostarczyli zupełnie nowy wątek fabularny, który pod kątem gameplayu przypomina np. Super Mario Sunshine albo Super Mario Odyssey. Więc i muzyka musi być odpowiednia. Już pierwsza scena z wielkim Bowserem w roli głównej, a także ostateczna walka pomiędzy nim a ogromnym koto-Marianem sugeruje, że Nintendo postawiło na mocne brzmienia. Oba motywy zdecydowanie kontrastują ze słodką otoczką Super Mario 3D World, a ich epickość definiuje wykorzystanie chóru.

Dlaczego Nintendo nie publikuje swoich soundtracków?

Jednak to nic w porównaniu z głównymi motywami, które pojawiają się w środku rozgrywki – wtedy, gdy Giga Bowser budzi się do życia i usilnie stara się przeszkodzić graczowi w przechodzeniu kolejnych plansz. Tutaj wkracza ciężki metal! W życiu bym nie przypuszczał, że w jakiejkolwiek grze Nintendo usłyszę growl! Serio, gdybym nie widział gry na oczy, w ogóle nie poznałbym, że to kolejna gra z Mario.

Gdy Giga Bowser kończy swoją szarżę, powracamy do wesołych rytmów. Nawet tutaj trudno mi narzekać. Motyw Lake Lapcat brzmi przepięknie, niczym melodia jakiejś rajskiej wyspy. W trakcie wizyty zaś na Scamper Shores, SlipSkate Slope oraz Risky Whisker Island pogrywa wprawdzie ta sama melodia, jednak jej również trudno odmówić uroku. Skoczny rytm i skrzypeczki w tle przywodzą na myśl soundtrack do Paper Mario Color Splash.

Wielkie N nie patyczkuje się i dopieszcza swoją najważniejszą markę.

Dodatkowo utwór zawiera w sobie malutki easter egg dla wprawnych słuchaczy: w trakcie odsłuchiwania natrafić można na kilka nut z początku Super Mario Bros 2! Ale na tym porównania się nie kończą. Ot na przykład utwór towarzyszący podczas przechodzenia Fort Flaptrap i Trickirty Tower bardzo, ale to bardzo przypomina mi Another WorldSuper Mario Odyssey. Przedzierając się przez Internet przekonałem się, że nie jestem z tą myślą odosobniony.

Super Mario 3D World + Bowser’s Fury sprawiło mi dużą niespodziankę. Nie dość, że po raz kolejny mogłem zanurzyć się w granie w świetną platformówkę z równie świetnym soundtrackiem, to jeszcze dostałem całkiem fajny wątek poboczny z równie niesamowitą muzyką. Naprawdę, dałbym sobie głowę uciąć, że 90% budżetu tej gry Nintendo przeznaczyło na stworzenie soundtracku. To tylko pokazuje, że Wielkie N nie patyczkuje się i dopieszcza swoją najważniejszą markę, jak tylko potrafi. Liczę tylko na to, że to zaledwie wstęp do kolejnej dużej części przygód wąsatego hydraulika, która czyha na nas gdzieś za rogiem.

Czytaj więcej:

Zastępca Redaktora Naczelnego

Paweł Dembowski

Gra w gry odkąd pamięta, pisze o nich również kawał czasu. Uzależnienie jak nic. Jednak nie może powiedzieć, żeby kiedykolwiek czegokolwiek żałował. Poza tym dziennikarz z pasji i powołania.