Ori and the Will of the Wisps zdecydowanie należy do najgorętszych tytułów 2020 roku. Przed kontynuacją doskonale przyjętego poprzednika stało nie lada wyzwanie. Wszak Ori and the Blind Foreest to nie tylko arcytrudna gra platformowa, której udało się odnieść kolosalny sukces mimo dość niszowego dzisiaj gatunku.

Jest niebiańska , magiczna i chwyta za serce.

To również wzruszająca historia opowiedziana gameplayem, wizualiami i fenomenalną ścieżką audio. Symbioza, jaką uzyskało Moon Studios, to również zasługa zaufania, jakim obdarzono Garetha Cokera. Ów utalentowany Brytyjczyk udowodnił, że doskonała muzyka może być w pełni interaktywna i jednocześnie brzmieć jak muzyka pisana pod film. Jednocześnie stworzył muzykę, która jest niebiańska , magiczna i chwyta za serce nie tylko tych, którzy przebyli podróż wraz z Orim.

Nigdy nie wątpiłem, że kontynuacja przygód leśnego duszka będzie brzmieć jeszcze piękniej. Gareth, mimo iż zaczął od wysokiego C, jak sam stwierdził na Game Music Festival 2019 wciąż się uczy i rozwija jako kompozytor. I to słychać, oj słychać. Jeżeli miałbym wybrać cokolwiek porównywalnego, musiałbym sięgnąć do Howarda Shore’a i muzyki do Władcy Pierścieni.

Osobiście uważam, że nie powstała muzyka do filmu tak idealnie scalona z narracją, montażem oraz historią. To opus magnum muzyki filmowej niedoścignione dla wielu kompozytorów, gdzie zmiana każdej nuty, barwy, czy aranżacji byłaby ujmą dla ścieżki dźwiękowej. Tak właśnie jest w przypadku soundtracku Ori and the Will of the Wisps.

Wrażliwość i umiejętności Garetha spotykają się w tym dziele.

To najlepszy soundtrack, jaki można sobie wymarzyć. Wrażliwość i umiejętności Garetha spotykają się w tym dziele, tworząc magiczną helisę absolutnej perfekcji. Muzyka też sprawia wrażenie bardziej różnorodnej w stosunku do poprzedniej części. Rzadziej słyszymy znane motywy, a jeśli już się pojawiają, to z reguły w świeżych wariacjach. Nowe tematy pozwalają sobie nie tylko na ciekawą notację, ale też więcej instrumentów odmiennych od tych z Ori and the Blind Forest. Balans instrumentów też jest ciekawszy.

Muzyka z Ori and the Will of the Wisps na winylu!

Mamy sporo fragmentów, gdzie przez chwilę grane jest spokojne solo, które po chwili rozrasta się do poziomu szalejącej orkiestry. Pojawiają się tak nowe dla opowieści instrumenty jak hang drum, chór męski, mongolski śpiew gardłowy, fagot, a także fortepian. Nie brak też eksperymentów z elektroniką, która ponownie dopełnia żywych instrumentów. Te z kolei często są traktowane umiejętnie ukręconymi efektami, przez co magia wylewa się z muzyki ze zdwojoną energią.

Sporo też drapieżności, ponieważ sama gra stawia przed naszymi bohaterami kilku potężnych przeciwników do pokonania. Ba, niektóre kompozycje brzmią jakby Gareth Coker postanowił zagrać rock’n’roll na instrumentarium Blind Forest.

To wielkie zróżnicowanie działa tylko na plus trzygodzinnego soundtracku. To chyba zresztą najważniejsze. Kompozytor postanowił nas rozpieścić bardzo długą ścieżką dźwiękową, która wyląduje na Waszych playlistach na długo. Ori and the Will of the Wisps to sequel idealny, natomiast muzyka Garetha Cokera to soundtrack, który należy przesłuchać niezależnie od tego, czy gra się w gry czy nie. To wirtuozeria w najdrobniejszych szczegółach. To dzieło monumentalne, które zachwyca tak w skali makro, jak i mikro.

Kompozytor postanowił nas rozpieścić bardzo długą ścieżką dźwiękową.

Tytaniczna praca, która w pierwszych dźwiękach złapie Waszą ciekawość, a z każdym kolejnym odsłuchaniem będziecie doceniać coraz to nowsze elementy. Dzieło dojrzałe, zachwycające i kompletne. Zresztą słów wystarczy, wracam słuchać jeszcze raz!

Czytaj więcej:

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.