Rollcage is back, baby! No, może nie otrzymujemy pełnoprawnego sequela w formie trzeciej części, ale Grip jest całkowicie bezwstydnym spadkobiercą trochę zapomnianej, choć ciepło wspominanej przez fanów serii gier wyścigowych. Pomijając elementy oczywiste, jak chociażby jazda bolidami zdolnymi do ścigania się po sufitach i okładania się rozmaitego rodzaju arsenałem, niechybnie jedną z najlepszych składowych będzie soundtrack. Rollcage mógł się pochwalić garniturem takich nazwisk jak Fatboy Slim, EZ Rollers, Aphrodite czy Ed Rush.

W Grip również czeka nas wyprawa w kierunkach takich jak drum’n’bass, jungle i breakbeat.

Zgodnie z założeniem premiera ma nastąpić 6. listopada 2018, więc mnie czeka długa męczarnia w niecierpliwości. Warto również wspomnieć o edycji kolekcjonerskiej skrojonej na miarę graczy będących równie zapalonymi fanami drum’n’bassów. Otóż za rozkoszne 101 USD możecie nabyć jedną z wersji gry (wersję PC z dodatkowym kluczem do Xbox One, bądź też wersję na PS4 lub Nintendo Switch) plus podwójną płytę winylową, soundtrack na CD, klucz na download mp3, do tego trzy razy dwustronne dwunastocalowe wydruki artów z gry, klasyczna instrukcja do gry wraz z lorebookiem, jeszcze pendrive 8GB w kształcie jednego z modeli wehikułów z gry zawierający ekskluzywne wideo od twórców Roba Bakera oraz Chrisa Mallinsona, bonusowe DLC, a nawet torebkę na wymioty z logo Grip (sic!) oraz naklejki na własny samochód i numerowaną kartę autentyczności… UFF!

Grip bowiem przywraca ścigałkom split screena dla 4 graczy naraz.

Dużo tego jak za taką cenę, chociaż niektóre dodatki to chyba bardziej żart w stronę graczy niż cokolwiek wartościowego. Dla tych, którzy jednak nie potrzebują powyższych, gra w wersji na PC (digital) będzie dostępna na muve.pl w cenie 102,90zł. Czy warto? A czy macie znajomych? Grip bowiem przywraca ścigałkom split screena dla 4 graczy naraz (w wersji na Switcha niestety tylko dwóch). Moim zdaniem to must have, ale ja lofciam d’n’b tak samo jak gry wideo, więc dla mnie – konieczność.

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.