Prawa autorskie są dziedziną traktowaną w indie game devie często po macoszemu. Nieznajomość regulacji prawnych może doprowadzić do poważnych problemów w razie sporu pomiędzy producentem gry a twórcami. Poprzednią część cyklu poświęciłem osobistym prawom autorskim, jednak gdy wspominamy o sztuce w gamedevie, rozmawiamy o czymś, co posiada wymierną wartość wyrażoną w pieniądzu. Ten artykuł poruszy bardziej przyziemny temat, jakim są kwestie majątkowe związane z prawami do muzyki.

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych mówi, że twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i do pobierania wynagrodzenia za korzystanie z jego twórczości. Majątkowe prawa autorskie są jednak zbywalne, co oznacza, że mogą być przedmiotem obrotu. Prawa te można w drodze umowy przenieść na inny podmiot, podobnie jak sprzedaje się przedmiot. Wtedy zmieniają właściciela, a on może je dalej odsprzedawać. Można też tych praw nie przenosić, a jedynie udzielić zgody na korzystanie z muzyki w pewnym zakresie — czyli udzielić licencji. Niezależni deweloperzy aktywnie zabiegają o przeniesienie na nich autorskich praw majątkowych do utworów. Wynika to często z nieznajomości przepisów. Warto mieć świadomość, że licencja jest wystarczającym sposobem pozyskania praw do korzystania z czyjejś twórczości.

Prawo autorskie cz. 1. Czy można oddać wszystkie swoje prawa do muzyki?

Błędem kardynalnym popełnianym przez mniejszych deweloperów jest zawieranie tzw. umów „na gębę”. W spornej sytuacji przepisy zawsze będą stały po stronie twórcy wykorzystywanego utworu, bowiem jego właśnie ustawodawca traktuje jako stronę słabszą i otacza szczególną opieką. Przeniesienie autorskich praw majątkowych, jak i zawarcie umowy licencyjnej, wymagają formy pisemnej. Niedochowanie tego rygorystycznego warunku będzie oznaczało, że umowa nie wywiera żadnych skutków prawnych, tzn. od początku jest nieważna.

Dla skuteczności umowy, trzeba spełnić też dodatkowy warunek. Jest nim obowiązek szczegółowego wymienienia wszystkich pól eksploatacji utworu. Klauzula o przeniesieniu „wszystkich praw” do muzyki jest nieważna. Przykładowy katalog obszarów wykorzystania cudzej twórczości kompozytorskiej przez studio deweloperskie znajduje się w art. 50 u.p.a.p.p. Zgodnie z treścią przepisu odrębne pola eksploatacji muzyki stanowią w szczególności: wytwarzanie techniką zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową egzemplarzy utworu – w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu; wprowadzanie do obrotu oraz publiczne wykonanie, odtworzenie oraz nadawanie i reemitowanie, a także publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym. Warto zapamiętać, że umowa nie może określać, nawet uogólniając, tych pól eksploatacji, które nie są znane w momencie jej zawierania. Gdyby takie postanowienia się w niej znalazły, uznaje się ją za nieważną. W braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa uważa się, że twórca udzielił jedynie licencji.

Niejednokrotnie przedstawiciele małych studiów nie zdają sobie sprawy z tego, jak wygląda konstrukcja praw do utworu muzycznego.

Niejednokrotnie przedstawiciele małych studiów nie zdają sobie sprawy z tego, jak wygląda konstrukcja praw do utworu muzycznego. Często majątkowe prawa autorskie stanowią zaledwie fragment tortu, który chcieli połknąć w całości. Inne jego kawałki to prawa do fonogramów oraz artystycznych wykonań. Jeśli te kwestie nie zostały dopilnowane na etapie zawierania umowy, to wymienione prawa nie zostaną przeniesione, a pospiesznie zjedzony tort odbije się czkawką. Taki stan jest wysoce ryzykowny dla dewelopera, a muzykom daje pozycję na tyle silną, by doprowadzić nawet do wycofania gry z platform dystrybucyjnych.

To jedynie wybrane kwestie dotyczące kontraktów zawieranych z twórcami. Istnieje jeszcze spora grupa mniejszych a równie ważnych zagadnień, które łącznie tworzą dobrze skonstruowaną umowę przeniesienia majątkowych praw autorskich lub licencję. W razie potrzeby warto skorzystać ze specjalistycznej porady prawnej. Z pewnością pozwoli to uniknąć istotnych problemów w przyszłości.

Błędem kardynalnym popełnianym przez mniejszych deweloperów jest zawieranie tzw. umów „na gębę”.

Aleksander Grudniewski

Na sam koniec warto wspomnieć, że ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych w sytuacjach zawarcia wysoce niekorzystnej umowy przyznaje twórcom dostęp do czerwonego przycisku w postaci artykułu 44. Przepis stanowi, że w razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać, aby jego wynagrodzenie było stosownie podwyższone przez sąd. Wciśnięcie tego guzika z pewnością wywoła wojnę atomową, ale jeśli studio zarobiło grubą kasę, a autor ścieżki dźwiękowej równowartość uścisku ręki i nie do końca szczerego uśmiechu, to jest o co powalczyć.

Czytaj więcej:

Współpracownik

Aleksander Grudniewski

Kompozytor i prawnik. Muzykę tworzę od 2009 roku. Byłem wyróżniany przez serwisy takie jak Beatport i Earmilk. Obecnie pracuję nad soundtrackami do gier.