Z nostalgią wspominam czasy, kiedy gry były o wiele bardziej wymagające od aktualnych pozycji, ale jak sami wiemy, wszystko zależy od mechaniki danej produkcji. Ponadto ograniczenia sprzętowe konsol/komputerów niekiedy zmuszały kompozytorów do twórczego komponowania muzyki, przez co do dnia dzisiejszego uchowało się wiele znanych nam tematów, które nie straciły na swojej popularności. Jedną z wielu pozycji, jakie sobie cenię po dzień dzisiejszy szczególnie za niesamowitą oprawę audio, jest gra Rocket Knight Adventures wydana przez Konami na konsolę Sega Genesis/Mega Drive.

Produkcją Rocket Knight Adventures zajął się Nobuya Nakazato.

Premiera gry miała miejsce w 1993 roku, w momencie kiedy konsola Segi była na szczycie popularności dzięki tytułom pokroju Sonic the Hedgehog oraz Streets of Rage 2. Wówczas produkcją Rocket Knight Adventures zajął się Nobuya Nakazato, mający na swoim koncie prace nad serią Contra. Sama gra momentami mechaniką przypominała Sonica oraz Gradiusa, mimo tego szybko zdobyła serca graczy nowymi rozwiązaniami w postaci dodatkowych ruchów, jakie wykonywał nasz bohater, czyli przerośnięta mysz odziana w pancerz z odrzutowymi rakietami na plecach. Z pozoru gra wydawała się prosta, ale wymagała od gracza sporej zręczności i zapamiętywania poszczególnych sekwencji. Całość została okraszona melodiami, których nie powstydziłby się sam Koji Kondo. Oprawą muzyczną zajęli się Masanori Oouchi, Aki Hata, Michiru Yamane, Masanori Adachi i Hiroshi Kobayashi, należący wówczas do grypy muzycznej Konami Kukeiha Club.

Zespół zrzeszał w latach 90. jednych z najbardziej uzdolnionych kompozytorów młodego pokolenia (m.in. Akira Yamaoka, Michiru Yamane) oraz dźwiękowców, którzy zajmowali się głównie przygotowaniem ścieżek dźwiękowych do gier produkcji Konami. Do dnia dzisiejszego muzyka z gry nie doczekała się oficjalnej publikacji, ale to nie zatrzymało sympatyków Rocket Knight Adventures do wydania nieoficjalnego soundtracku. Jeżeli chodzi o styl utworów, to był on zdecydowanie zróżnicowany jak na tak krótką grę. Najczęściej były to imitacje dźwięków orkiestry, a niekiedy bardziej dynamiczne kompozycje wykonywane na syntezatorach. Aczkolwiek oprawę audio głównie zapamiętano za chwytliwe melodie, momentami przypominające dzisiaj chiptune, który zresztą od dłuższego czasu przechodzi renesans.

Najczęściej były to imitacje dźwięków orkiestry, a niekiedy bardziej dynamiczne kompozycje wykonywane na syntezatorach.

Mimo odciśniętego na produkcji piętna czasu zachęcam Was do zapoznania się z Rocket Knight Adventures, a szczególnie ze ścieżką dźwiękową, która zawstydziłaby dzisiaj niejednego początkującego kompozytora, a sama gra daje sporo świetnej rozrywki.

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.