Ostatnia premiera gry Mario Golf: Super Rush na konsolę Nintendo Switch nie zostawiła żadnych wątpliwości – produkcje sportowe wydawane pod szyldem Nintendo cierpią na poważne muzyczne schorzenie nijakości. Dokładnie mam na myśli muzykę komponowaną do gier sportowych z uroczym hydraulikiem w tle. Nie mam szczególnych zastrzeżeń do wydobywającej się kakofonii niepasujących momentami do siebie dźwięków, ale chciałbym zwrócić uwagę na brak jakichkolwiek norm jakości w procesie przygotowywania muzyki. Mój pierwszy kontakt z Mario Golf: Super Rush zakończył się momentalnym wyłączeniem ścieżki dźwiękowej, by w ciszy przy akompaniamencie dźwięków natury móc nareszcie skupić się na zaliczaniu kolejnych dołków na trawiastych pagórkach grzybowego królestwa.

Mario Golf: Super Rush mogę zaliczyć do udanych.

Muszę przyznać, że pomimo braku muzyki w tle, czas spędzony przy Mario Golf: Super Rush mogę zaliczyć do udanych. Niemniej jednak nie dało mi to spokoju i po prostu musiałem dowiedzieć się, kto był odpowiedzialny za tak nieprzystępną dla ucha muzykę oraz jak wypadają pozostałe produkcje sportowe od włodarzy z Kioto. Ku mojemu zaskoczeniu autorem soundtracku okazał się nie kto inny jak sam Motoi Sakuraba – ten sam, który napisał niezapomniane melodie do gier Star Ocean, Valkyrie Profile, Dark Souls i wielu innych. Wprost nie mogłem uwierzyć, aby tak renomowany kompozytor był odpowiedzialny za tak przeciętną ścieżkę dźwiękową. Sprawdziłem także poprzednie gry sportowe, za które również odpowiadał Sakuraba. Niestety sytuacja analogiczna: dźwięki zwyczajnie brzmią jakby były żywcem wyciągnięte z ery 16-bitowych konsol, gdzie sample sekcji instrumentów dętych blaszanych, w tym trąbki i puzony, nie zostały nawet przepuszczone przez odpowiednie filtry lub w finałowym etapie produkcji utworów zabrakło po prostu masteringu.

Dlaczego Nintendo nie publikuje swoich soundtracków?

Nie mam zamiaru znęcać się nad kompozytorem, ponieważ mam przeczucie, że wina nie leży w całości po jego stronie, choć mimo wszystko jest współwinny. Jedynym jasnym punktem tej historii jest skomponowana przez Motoiego Sakurabę muzyka do gry Mario Tennis Aces, która pomimo przeciętnej jakości nie przeszkadza w rozgrywce, a wręcz nawet nawiązuje do poprzednich produkcji artysty. Jak już wspomniałem, Sakuraba nie jest jedyną ofiarą gier sportowych wypuszczanych pod szyldem Nintendo. Kilku innym kompozytorom (Ayako Yamaguchi, Nobuhiro Ohuchi etc.) powinno się także oberwać za napisanie bardzo słabych soundtracków, w tym do pozostałych edycji Mario Golf, Mario Tennis czy spod znaku produkcji olimpijskich. Zatem kogo obwiniać i dlaczego otrzymujemy tak bardzo przeciętną muzykę?

W pierwszej kolejności trzeba wyjaśnić, kto stoi za produkcją gier sportowych wydawanych na konsole Nintendo. W większym stopniu jest to studio Camelot Software Planning pracujące z włodarzami z Kioto od ponad dwudziestu lat. Deweloperzy, zanim zaczęli tworzyć dla Nintendo, byli wcześniej głównie znani z produkcji do japońskich RPG-ów, w tym dobrze kojarzonych przez graczy cyklów gier Shining Force oraz Golden Sun. Ciężko jednogłośnie powiedzieć, czy producenci mieli jakikolwiek wpływ na jakość muzyki, ale na pewno zanim puścili grę do akceptacji przez Nintendo, musieli przecież sprawdzić, jak oprawa dźwiękowa leży w grze, szczególnie w procesie implementacji. Mam jednak inną teorię. Camelot Software Planning pracuje z Motoim Sakurabą od wielu lat, tak więc bezgranicznie ufają kompozytorowi w jego decyzjach, a więc finalnie winę ponosi Nintendo, które zezwoliło na wypuszczenie gry z muzyką, o której już wystarczająco dużo złego napisałem.

Dlaczego zatem Nintendo strzela sobie w stopę? Cóż, niezbadane są ścieżki, którymi kroczą deweloperzy z Kioto oraz nie wiadomo, czym finalnie sugerują się przy podejmowaniu decyzji. Podobna analogia jest z brakiem wydawanych przez nich ścieżek dźwiękowych, które licencje finalnie trafiają do zewnętrznych firm specjalizujących się w produkcji soundtracków. Odpowiadając jednak na wcześniej zadane pytanie – skąd taka przeciętna muzyka, napisałbym, że w tym przypadku wynika to z braku kontroli, a dokładnie mówiąc dyrektora muzycznego, który objąłby stanowisko osoby odpowiedzialnej za kontrolę jakości wydawanej muzyki do poszczególnych tytułów publikowanych pod marką Nintendo oraz samej konsultacji z kompozytorami. Żeby nie było tak smutno, znalazłem na szczęście tytuły cieszące się wśród graczy dużym uznaniem. Pierwszym jest, ku mojemu zaskoczeniu, gra Mario Strikers, osadzona w klimatach piłki nożnej, gdzie każda z postaci otrzymała własny motyw muzyczny przypisany do poszczególnych boisk.

Rozpiętość w tematach oraz ich melodyjność momentami sprawiają, że aż chciałoby się zatańczyć z piłką na trawie. Nie wiem też, jak to możliwe, ale istnieje gra wyścigowa, która ma na chwilę obecną najlepszą oprawę dźwiękową wśród wszystkich gier sportowych od Nintendo. Soundtrack z Mario Kart 8 jest najlepszym dowodem na to, w jaki sposób powinno się podchodzić do pisania muzyki do gier. Każdy z utworów w albumie to wulkan niespożytych emocji oraz dźwięków, które zapełniłyby niejedną salę koncertową. Przekrój dyskotekowych gatunków jest przeogromny, a wisienką na torcie jest udział big bandu, który swoimi dźwiękami okrasił większość tras wyścigowych.

Każdy z utworów w albumie to wulkan niespożytych emocji.

Pozostaje sobie zadać pytanie, czy kiedykolwiek nastaną jakiekolwiek zmiany oraz co trzeba by zrobić, aby je przyspieszyć? Na z dwóch pytań zdążyłem wyżej odpowiedzieć, ale z mojego punktu widzenia problemem jest skostniałe zarządzanie, które nie odpuszcza (z nielicznymi wyjątkami). Gra Mario + Rabbids Kingdom Battle pokazała, że można zrobić coś świeżego, wbrew wytyczonym wcześniej regułom. Jest tylu uzdolnionych młodych i doświadczonych kompozytorów idealnie pasujących do ram, jakimi Nintendo się kieruje, wystarczy tylko dać szansę młodemu pokoleniu, a na pewno odwdzięczy się z nawiązką.

Czytaj więcej:

Redaktor Naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.