Zeszłorocznej Cywilizacji VI udało się dokonać niemożliwego. Z przyczyn zawodowych mam zdecydowanie mniej czasu na przesiadywanie przy grach, a jednak syndrom „jeszcze jednej tury” jest w tym tytule tak mocny, że zdarza mi się regularnie zarwać dzień lub noc i toczyć pojedynek tysiącleci rozmaitymi nacjami.

Tym chętniej przywitałem z umiarkowanymi oczekiwaniami wieść o pierwszym dużym rozszerzeniu – Rise and Fall. Obietnica wprowadzenia nowych mechanizmów mających rozwinąć rozgrywkę i postawić nowe wyzwania graczom (a także osiem nowych cywilizacji) wydaje się odpowiednim kierunkiem dla kolejnego dzieła Firaxis.

Sid Meier’s Civilization VI: Gathering Storm – najbardziej szkoda potencjału

Po ograniu kilku nocek z Rise and Fall żywię szczerą nadzieję, że ten kierunek i tendencja zostaną utrzymane przynajmniej jeszcze raz. Jeden duży dodatek na rok plus kilka DLC dodających pojedyncze nacje pomoże nie tylko przedłużyć żywot tej niemal doskonałej strategii, ale również rozwinąć ją oraz zapewnić oddanym graczom systematyczne dodawanie nowych zasad.

Jeden duży dodatek na rok plus kilka DLC dodających pojedyncze nacje pomoże nie tylko przedłużyć żywot tej niemal doskonałej strategii.

Naprawdę staram się nie być fanboyem Civilization VI, niestety to zwyczajnie niemożliwe. Jest to gra dopracowana w drobniutkich szczegółach, przejrzysta, z multum opcji i diablo grywalna. Nie jest wszakże pozbawiona wad, o których pisałem w poprzedniej recenzji. Rise and Fall właściwie powiela te same błędy, ale można to wybaczyć.

Trudno byłoby zmieniać konwencję, w jakiej postanowiono zrealizować implementację muzyki przy kolejnych dodatkach, zważywszy iż muzyka do tej gry została nagrana na żywo i to w takim kalibrze, że budżet czuć – szczególnie przy wersjach muzyki z trzeciej i czwartej epoki. Tak więc w Rise and Fall otrzymaliśmy 33 kompozycje, z których 32 są przeznaczone w identyczny jak w podstawce sposób nowym cywilizacjom: Cree, Gruzji, Korei, Mapuche, Mongolii, Holandii, Szkocji oraz Zulu.

Ponownie, oprócz Geoffa Knorra, Rolanda Rizzo i Philla Bouchera, wymieniając wszystkich muzyków pracujących przy muzyce poszczególnych nacji – lista rośnie. Podejście, by zaprosić do współpracy muzyków folkowych specjalizujących się w swojej materii daje świetne efekty, chociaż ponownie powtarzalność motywów obecna przy dłuższych partiach potrafi zacząć nużyć.

Rise and Fall otrzymaliśmy 33 kompozycje, z których 32 są przeznaczone w identyczny jak w podstawce sposób nowym cywilizacjom.

2KGMKT_CivilizationVI-RF_Game-Image_Announce_Mountains_2_1

W menusach nadal przygrywa nam genialne Sogno di Volare Christophera Tina, chociaż nowy motyw przewodni Rise and Fall napisany przez Geoffa Knorra, Rolanda Rizzo i Philla Bouchera nie odstępuje we wzbudzaniu uczucia spiżowości. Świetnie też w nim ujęto tytułowy wzlot i upadek. Zdecydowanie narracja traktuje o wielkich chwilach ludzkości, tak tych świetlistych, jak i mrocznych.

Zewsząd wylewa się nadzieja, że jesteśmy zdolni jako ludzkość okiełznać najstraszliwsze siły i ostatecznie zjednoczyć się ku wspólnemu celowi, jakim jest przetrwanie naszej bogatej kultury i historii.

Czytaj więcej:

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.