Jeżeli zdarza się wam od czasu do czasu włączyć muzykę z pierwszej bądź drugiej części Mirror’s Edge, jeżeli klimaty Stranger Things i duch lat 80. nie są wam obce, jeżeli bardziej niż czerwone gitary i purpurowe skrzypce cenicie sobie wynalazki Boba Mooga… to mam dla was bardzo dobrą wiadomość. A brzmi ona tak: muzyka ze Steel Rats na pewno wam się spodoba. Ale czy steampunkowa platformówka o gangu motocyklowym walczącym z robotami mogłaby zabrzmieć inaczej niż milion dolców? Cóż… w rzeczy samej – mogłaby, bo album nie jest bez wad. Ale o tym później.

Gwiazdami wieczoru są dwaj weterani syntezatorowego grania. Za kierownicą motocykla zasiadł Arkadiusz Reikowski, polski kompozytor, którego znamy z Layers of FearObserver czy Kholat. Bezpośrednio z kompozytorem współpracował Tomasz Pauszek, nazwisko znane raczej wśród entuzjastów czystej elektroniki niż soundtracków. Jak poradził sobie z zadaniem stworzenia muzyki do Steel Rats? W dwóch słowach: naprawdę dobrze. Arkadiusz Reikowski dostarczył nam, między innymi, świetne paliwo na podróż do pracy/szkoły czy po prostu ciężki poranek. A co da nam kopa, stanowiąc jednocześnie clou recenzowanego OST? Przede wszystkim typowo soundtrackowe electro schowane pod płaszczykiem synthwave’u i doprawione industrialowym feelem. To coś w stylu „gdyby Chromatics zrobiło muzykę do serialu animowanego Motomyszy z Marsa, a piosenkę tytułową napisało Massive Attack i Enya” (świetny głos Ani Suszek). Nie wiem, jak wy, ale ja to kupuję.

Takie połączenie stylistyczne skutkuje jednocześnie siermiężnym i energicznym zestawem. Chociaż lwią część albumu stanowią podnoszące ciśnienie numery i dark ambient, znajdzie się też miejsce dla tak interesujących zabiegów jak imitowanie odgłosów silnika (tytułowa piosenka) czy „rozstrojone” syntezatory obecne głównie w tych utworach, które nie powodują migotania komór. Szkoda, że miejsca na bardziej melodyjne utwory znalazło się tak mało, bo czyni to z nich raczej odskocznię od dominującej warstwy dźwiękowej niż jeden z kluczowych komponentów łańcucha DNA soundtracku.

Szkoda, że miejsca na bardziej melodyjne utwory znalazło się tak mało.

Na szczęście wspomniane rodzynki są na tyle interesujące, że zdecydowanie trzeba im poświęcić trochę miejsca w tekście. Za część takich utworów odpowiada Tomasz Pauszek – muzyk przygotował na potrzeby Steel Rats trzy świetne utwory. Abnormalities i Old Town Factories to kawałki, do których chętnie będę wracał, a ich wydźwięk zdradza inspirację, z którą utożsamia się również Arkadiusz Reikowski: wspólnym mianownikiem kompozytorów i kompasem melancholijnym albumu zdaje się być wczesna twórczość Akiry Yamaoki. Co, gdyby spojrzeć na nazwiska, które Reikowski wymienia w wywiadach, nie jest niczym zaskakującym. W kontekście samej gry skutkuje to rozwiązaniem wnoszącym sporo świeżości i staje się niesamowicie ważną kartą przetargową w walce o słuchacza, który w przeciwnym razie mógłby wybrać chociażby wspomniane Mirror’s Edge lub, wkraczając w filmy, ścieżkę dźwiękową Daft Punk z TRON-u.

Myśląc o fabule Steel Rats ciśnie się na usta termin deus ex machina. W grze zostajemy rzuceni na głęboką wodę ze szczątkowym wyjaśnieniem, co się w świecie stało i kim są nasi (ledwo zarysowani) bohaterowie, a wspominam o tym, bo… odbiło się to niestety na muzyce. Mimo interesujących wpływów muzyki Akiry Yamaoki, OST ze Steel Rats cierpi na brak tożsamości. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przez kolejne dystrykty Coastal City Reikowski i Pauszek przejeżdżają bezpiecznie, w kaskach i zgodnie z przepisami.

Znajdą miejsce na parę popisów kaskaderskich (jak ciekawe fortepianowe dysonanse w Anchor Chase), ale jeśli już, to będą to bardziej pokazy Redbulla niż Jackass. Melomani obkuci z popularnych soundtracków mogliby też uczepić się podobieństw do innych ścieżek dźwiękowych: Hit ‘Em Hard i Far Cry 4Driving The Bikes i Mr Robot,czy leciutkich nawiązań do znanego utworu Chromatics w Halcyon Isle. Szczęśliwie, nie są to ciężkie naruszenia przepisów ruchu drogowego, a tylko małe wykroczenia.

Na szczęście – mimo wszystko – muzyka dobrze sprawdza się w grze i robi tam swoją robotę. Wciągający bez reszty gameplay nie pozwala nam przypomnieć sobie o basowych pulsach czy akcentach perkusyjnych w tle, chociaż cały czas tam są i synchronizują się z przyspieszonym biciem naszego serca. Większość zarzutów wymienionych w tej recenzji blednie, kiedy odpalimy grę i zaczniemy przebijać się przez chmary inteligentnego złomu, przepoławiać wraki samochodów stojące nam na drodze czy wykonywać potrójne salta, lądując na tylnym kole. Dawno nie miałem z gier tyle frajdy, którą potęguje nic innego jak właśnie muzyka duetu Reikowski-Pauszek.

Wspólnym mianownikiem kompozytorów i kompasem melancholijnym albumu zdaje się być wczesna twórczość Akiry Yamaoki.

Jeśli nie przeszkadza wam odczuwalne epigoństwo i wtórność, jeśli uwielbiacie sobie wyobrażać futurystyczne zadymy słuchając Solar Fields lub Vangelisa, jeśli w duszy grają wam soundtracki z pierwszych odsłon serii Silent Hill, a basowy puls w metrum 4/4 wybija rytm dnia, mam dla was dobrą wiadomość. A brzmi ona tak: muzyka ze Steel Rats na pewno wam się spodoba. Trudno, żeby kolekcjonerzy jednośladów pochylili się nad większą częścią tego OST dłużej niż oka mgnienie, ale takie Abnormalities czy Toshi’s Theme? Cuda motoryzacji.

Współpracownik

Marek Domagała

Gitarzysta, kinofil i nałogowy gracz Rocket League. Uwielbia syntezatory i nie pogardzi dobrym black metalem. Stawia pierwsze kroki jako kompozytor muzyki do gier.