Dołączony do zestawu Tekken Hybrid na PlayStation 3 film „Tekken: Blood Vengeance”, mówiąc szczerze, nie wywarł na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Dlatego też miałem nadzieję, że chociaż sama muzyka z filmu stoi na nieco wyższym poziomie.

Cały soundtrack obfituje w utwory o różnorodnych stylach.

Takim gwarantem jakości miał być dla mnie Hitoshi Sakimoto, który osobiście sprawował nad nią pieczę, z niemałym wsparciem studia Basiscape. Dzięki temu cały soundtrack obfituje w utwory o różnorodnych stylach, począwszy od muzyki symfonicznej, na elektronicznej skończywszy. Z początku miałem wątpliwości co do tego, czy taki miks gatunkowy będzie pasował do stylu, jaki prezentuje sobą seria Tekken. Jednak w ostatecznym rozrachunku okazało się, że nie trzeba było martwić się na zapas.

Cały album składa się aż z 43 utworów i, jak już wcześniej wspomniałem, jest bardzo bogaty w różnorodne brzmienia (o co przy takiej ilości nie trudno). Duża w tym zasługa melodii skomponowanych przez Sakimoto – słuchający nie będzie miał zielonego pojęcia, czego ma spodziewać się po każdym kolejnym utworze, ponieważ żaden konkretny gatunek nie jest tym dominującym.

Część albumu stanowią takie utwory, jak Crash (motyw wprowadzający), czy Highway Battle, w których można usłyszeć riffy gitar elektrycznych oraz basowych. W połączeniu z innymi, dynamicznymi dźwiękami (np. syntezatorów) oraz poprzez nadanie im cech muzyki industrialnej kawałki te świetnie budują napięcie. W ich przypadku trudno o to, aby po przesłuchaniu przed oczyma nie pojawiły się znane z filmu obrazy jazdy na motocyklu czy walki.

Postarano się także o lżejsze kompozycje. W takich utworach, jak Ling Xiaoyu czy Warmth dźwięki wydobywające się z fortepianu pozwalają nam nieco odpocząć od dynamicznego brzmienia i zanurzyć się w melancholijnej atmosferze. Szczególnie Warmth przypadł mi do gustu. Nastrojowa melodia na czarno-białych klawiszach w akompaniamencie smyczków i sekcji dętej wprost urzeka spokojem. Perełka albumu.

Oprócz typowo ciężkich brzmień oraz tych nieco lżejszych, na krążku znajdują się też utwory o bardziej „filmowym” charakterze. Za przykład niech posłużą motywy Collapse, Awaken, czy mój faworyt o wymownej nazwie Devil. Połączenie militarnej nuty z orkiestrą, chórem oraz elektronicznym akompaniamentem stworzyło melodię wprowadzającą do albumu dodatkową atmosferę mroku i tajemnicy.

Kompozytorzy z Basiscape (tj. Kimihiro Abe, Masaharu Iwata, Yoshimi Kudo) również mieli swój wkład w produkcję krążka. Tutaj prym wiodą utwory wykorzystujące w sporej mierze elektronikę, głównie bas i syntezatory. Co jakiś czas usłyszymy również gitarowe akordy, a nawet całą rockową paletą dźwięków (vide New Kinkakuji Battle 1Daily Life). Niestety, choć utwory te nieźle budują atmosferę i są jak najbardziej godne uwagi, opierają się na jednym schemacie.

Tutaj prym wiodą utwory wykorzystujące w sporej mierze elektronikę.

Pozory różnorodności starano się uzyskać jedynie poprzez zmianę tempa oraz tonacji poszczególnych tracków. I to tak naprawdę jedyny poważny zarzut wobec albumu. Każdy kto lubi elektroniczne brzmienia i nie boi się eksperymentować z innymi gatunkami bez trudu znajdzie w Tekken: Blood Vengence OST coś dla siebie.

Redaktor

Paweł Dembowski

Gra w gry odkąd pamięta, pisze o nich również kawał czasu. Uzależnienie jak nic. Jednak nie może powiedzieć, żeby kiedykolwiek czegokolwiek żałował. Poza tym dziennikarz z pasji i powołania.