The World Ends With You od Square Enix jest grą wyjątkową z trzech powodów. Po pierwsze nie jest kolejnym Final Fantasy. Po drugie wyszło na przenośne Nintendo DS. Po trzecie, co niejako jest uzupełnieniem drugiego, jest prawdopodobnie najlepszym jRPG na dwa ekrany Wielkiego N. Przyczynił się do tego własny, niepowtarzalny klimat gry, styl oraz to, że wychodzi poza utarte schematy tego gatunku (dzieci ratujące wielki świat z pogranicza fantastyki). To samo zresztą mogę powiedzieć o muzyce.

Album wypełniony jest po brzegi utworami z wielu najpopularniejszych dzisiaj gatunków.

Przeniesienie akcji do współczesnego Tokio, pełnego zgiełku, świateł, licznych sklepów z ciuchami, elektroniką i jedno licho wie, czego jeszcze, postawił przed kompozytorem ze Square Enix, Takeharu Ishimoto, nie lada wyzwanie. W końcu musiał stworzyć on muzykę oddającą klimat wielkiego i nowoczesnego (jak na Japonię przystało) miasta, po którym panoszy się cała zgraja nastolatków, jednocześnie odrzucając swoje poprzednie doświadczenia przy Final Fantasy, Vagrant Story czy Legend of Mana. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zadanie wykonał w stu procentach. Album wypełniony jest po brzegi utworami z wielu najpopularniejszych dzisiaj gatunków, jak hip hop, pop, rock, electronica i tzw. muzyka eksperymentalna, co pokazuje, że Ishimoto doskonale wiedział, czego potrzebuje zarówno tego typu gra, jak i jej potencjalni odbiorcy.

Pierwszy utwór, jaki trafia do naszych uszu, to motyw grany w menu TWEWY zatytułowany It’s so Wonderful. Trochę elektroniki w połączeniu z bardzo eleganckim funkiem nadaje tej melodii własny, niepowtarzalny charakter, odbiegający nieco od całej reszty. Można go zatem potraktować jako rodzynek wyróżniony w tłumie.

Kolejne utwory zawarte w albumie to już zupełnie inna para kaloszy. Zostały bowiem całkowicie zdominowane przez kobiece głosy i stanowią miks najprzeróżniejszych gatunków muzyki współczesnej. Zdarzają się też takie, które występują na krążku w dwóch wersjach. Weźmy na ten przykład Twister: muzyka w wykonaniu SAWA to przede wszystkim szybki wokal i jego robotyczne brzmienie, przez co idealnie wpasował się jako motyw grywany podczas wyświetlania napisów początkowych; Mai Matsuda postawiła w swojej wersji na naturalny głos i wydłużenie czasu trwania utworu, co pozwala zaliczyć go do grona kawałków, których warto posłuchać nie tylko w grze, ale i poza nią.

W przypadku innego przedstawiciela podwójnego występu na tym albumie, Hybrid, różnica polega na tym, że pierwsza wersja została nagrana w języku angielskim (SAWA) a druga w japońskim (Nulie Nurly). Osobiście zawsze miałem problemy ze słuchaniem jakiegokolwiek utworu z angielskim wokalem po odsłuchaniu oryginału z Japonii. Jednak w przypadku TWEWY takiego problemu nie było – rockowe brzmienie z podśpiewującym gdzieś w tle chórem sprawują się znakomicie do śpiewania tekstu w obu tych językach. A coś takiego stanowi raczej rzadkość.

Jak już wspomniałem, album ten zawiera w sobie całą gamę typowo miejskich gatunków muzyki, nierzadko ze sobą zmiksowanych. Mój osobisty faworyt, czyli Long Dream (Makiko Noda), wpadł mi w ucho, gdyż jest swoistym połączeniem tekstów muzyki pop śpiewanymi w rytmie trance. Trudno nie zwrócić na niego uwagi i nie wpaść w trans, podobnie jak w przypadku nieco żwawszego Give Me All Your Love (WAKAKO). Poza tym pojawiają się też utwory zawierające w sobie więcej elektroniki (z mniejszą ilością tekstu lub w ogóle), które stanowią spójną całość, dzięki czemu mogą być grywane w kółko (Fighting For Freedom), a także trochę hip hopu (Detonation), rocka (Someday) czy dance (Calling). Nie zabrakło również nieco bardziej mrocznych kawałków, 8-bitowych wstawek granych podczas turnieju (Let’s Get TogetherSlash and Slash) i wielu innych.

Widać, że Ishimoto miał wiele oryginalnych pomysłów.

Album zawiera 36 utworów i jestem pewien, że każdy – zwłaszcza fan współczesnej kultury Kraju Kwitnącej Wiśni – znajdzie tu coś dla siebie, nawet jeśli nie jest jakimś szczególnym zwolennikiem tego typu gier. Widać, że Ishimoto miał wiele oryginalnych pomysłów i postarał się o to, aby żaden z nich się nie zmarnował, ładując na ten krążek dużo świetnej muzyki skomponowanej do różnych potrzeb. Dla każdego coś miłego.

Redaktor

Paweł Dembowski

Gra w gry odkąd pamięta, pisze o nich również kawał czasu. Uzależnienie jak nic. Jednak nie może powiedzieć, żeby kiedykolwiek czegokolwiek żałował. Poza tym dziennikarz z pasji i powołania.