Sto lat temu miało miejsce niesamowicie ważne dla Rosji (i po części dla świata) wydarzenie. Rewolucja październikowa, która doprowadziła do stworzenia Związku Radzieckiego, być może była przedmiotem jakiejś niszowej gry o której nie słyszałem, ale na pewno nie takiej jak Tooth and Tail.

Ta gra nie jest kierowana do młodszego widza, więc nie miałbym problemów z oglądaniem stylizowanej przemocy między zwierzętami.

W niemalże sto lat po wybuchu rewolucji robotniczej w Carstwie dostajemy możliwość wcielenia się w czwórkę bohaterów konfliktu w świecie zamieszkałym przez antropomorficzne zwierzęta. Fuzja wisielczego humoru, Folwarku Zwierzęcego Orwella i strategii czasu rzeczywistego ze sterowaniem zrobionym pod pady może brzmieć niedorzecznie, ale prawda jest taka, że ta gra rządzi!

Nie dość że wątek single w ciekawy sposób pokazuje konflikt z różnych stron barykady, to jeśli porozmawiamy z naszymi podwładnymi, można zagłębić się w ciekawie nakreślony świat Tooth and Tail. Serio, gdy się zorientowałem, że w młynie nie miele się zboża na mąkę, tylko trzyma się świnie, od czasu do czasu opada piła i oto wyjeżdża z młyna mięso, byłem w lekkim szoku, ponieważ na polach wokół krzątały się pracowicie właśnie te zwierzęta.

Szczęka natomiast gruchnęła o posadzkę, gdy na tyłach kwatery głównej Niebieskich Płaszczy, rozmawiając ze świniami, okazało się, że one mają numery zamiast imion. Niby żarcik wymierzony w RTS-y, gdzie podstawowe jednostki poza funkcją nakręcania ekonomii są pozbawione jakiejkolwiek wartości, tutaj sprowadza to do numerów przyznawanych w obozach koncentracyjnych. Z takim właśnie humorem mamy do czynienia w Tooth and Tail. Właściwie jedyną wadą, jaką znalazłem, jest niekonsekwencja w grafice.

Portrety są doskonałej kreski komiksowej, natomiast gameplay to niezbyt wygórowanej jakości pixel art. Nie przeszkadza on w dynamicznych meczach multi czy czerpaniu przyjemności z fabuły singla, niemniej jednak wolałbym zobaczyć te batalie w większym detalu, bo mam wrażenie, jakbym oglądał ugrzecznione rozpikselowaniem miejsca zbrodni. Ta gra nie jest kierowana do młodszego widza, więc nie miałbym problemów z oglądaniem stylizowanej przemocy między zwierzętami w ładnym rysowanym HD.

Kompozytor postanowił zbudować klimat muzyki powstańczej, buntowniczej i bezpardonowej.

Muzykę napisał Austin Wintory i właściwie tutaj mógłbym poprzestać. Austin staje się symbolem pomysłowej jakości i nie inaczej jest w tym przypadku. Kompozytor postanowił zbudować klimat muzyki powstańczej, buntowniczej i bezpardonowej. Główny motyw przewija się przez liczne instrumentarium, od rozstrojonego pianina barowego, poprzez gitarę akustyczną brzmiącą jak wyciągniętą z okopu, aż po chór złożony z głosów naszych towarzyszy broni. Wintory w pietyzmem starał się stworzyć wrażenie muzyki z roku 1917 oraz tego, jak by brzmiała rozdarta głodem, wojną domową i zmęczeniem wszystkich biorących weń udział. Dlatego też dźwięki są rozchwiane, czasem pełne pasji, agresywne, innym razem chłodne i znudzone.

Jak wspomniałem, nie jest to muzyka lekka ani przyjemna, ale porusza zagadnienia pomijane w narracji o konflikcie.

Wydawać by się mogło, że instrumentaliści zostali poproszeni, by zamierzenie grać niedbale. Przepuszczono wiele poślizgnięć na gryfie tudzież potknięć na innych instrumentach. To nie jest lekka i przyjemna twórczość; to manifest rzeczywistości, której nikt z nas nie chciałby zaznać w swoim życiu.

O tym, że wojna jest piekłem, już wiemy. O tym, jakich bezeceństw potrafią dopuścić się ludzie, wiemy od zawsze. Natomiast rzadko porusza się inne tematy, jak obojętność na krzywdę tych pośledniejszych lub zmęczenie podejrzliwością wynikające z perspektywy zdrady we własnych szeregach. Austin Wintory ubrał powyższe w muzykę, a to osiągnięcie nie byle jakie. Z tego też powodu uważam, iż należy usłyszeć soundtrack z Tooth and Tail chociaż raz.

Austin Wintory ubrał powyższe w muzykę, a to osiągnięcie nie byle jakie.

Jak wspomniałem, nie jest to muzyka lekka ani przyjemna, ale porusza zagadnienia pomijane w narracji o konflikcie, tematy ważne i cechujące tylko dojrzałe dzieła. Soundtrack jest dostępny jako darmowe DLC na platformie GOG.

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.