Choć oficjalnie kolejne perypetie Nathana Drake’a – nieustraszonego poszukiwacza przygód – zakończyliśmy w tamtym roku, Naughty Dog nadal pragnie kontynuować podobne cykle gier, ale tym razem z udziałem pozostałych bohaterów z poprzednich odsłon Uncharted.

W tym wypadku samodzielny dodatek Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, jest sprawdzianem dla graczy, czy będą w stanie zaakceptować niezwykłe zdarzenia nowych protagonistów serii. Dlatego po wydarzeniach z Kresu Złodzieja, akcja omawianego tytułu przenosi nas w środek nowej przygody, która toczy się w Indiach wokół tajemniczego artefaktu, za którego śladem podążają Chloe Frazer oraz Nadine.

Tropikalne lokacje raz jeszcze stały się inspiracją do skomponowania ścieżki dźwiękowej przygotowanej przez Henry’ego Jackmana, który miał okazję pracować nad muzyką do czwartej odsłony Uncharted. Jak tym razem kompozytor podszedł do powierzonemu mu zadania? Jeżeli mieliście okazję zapoznać się z moją recenzją Kresu Złodzieja, to być może pamiętacie moje przemyślenia na temat poprzedniej pracy artysty. Wtedy uznałem, że choć twórczość muzyczna Henry’ego Jackmana jest bogata nie tylko pod kątem kompozytorskim, to dotychczas nie przypominam sobie, aby jakakolwiek praca artysty zwróciła moją uwagę tak, jak to zrobiła muzyka do Uncharted 4: Kres Złodzieja. Niestety gdzieś w tym wszystkim zabrakło jeszcze oryginalności, a tak dostaliśmy względnie dobry action score. Czy zatem Jackman odrobił lekcje i pozytywnie nas zaskoczył?

Nadal słychać naleciałości poprzedniej odsłony Uncharted.

Krótsza, ale intensywniejsza przygoda dwóch bohaterek, stała się inspiracją do napisania tylko pobieżnie nowej muzyki, bo nadal słychać naleciałości poprzedniej odsłony Uncharted. Nie jest to specjalnie żaden zarzut, bo taki zabieg został prawdopodobnie zastosowany celowo, ze względu na zachowanie ciągłości pomiędzy obiema grami. Aczkolwiek mimo wszystko osobiście wolałbym, aby kompozytor nieco bardziej zaryzykował i wprowadził więcej nowych melodii (The Insurgency) oraz unikatowego hindustańskiego instrumentarium (sitar, tabla).

Owszem, ścieżka dźwiękowa spełnia swoją rolę w grze i dostarcza emocji, kiedy najbardziej dana sytuacja tego wymaga (End of the Line). Ponadto temat przewodni Zaginionego Dziedzictwa, jak również Chloe Frazer, brzmią naprawdę dobrze, a wręcz wywołują pozytywne emocje. Niestety już nie mogę tego samego powiedzieć o pozostałych kompozycjach, które znacznie odbiegają od wymienionych przeze mnie utworów. Brak mi szczególnie większej konsekwencji w budowaniu potrzebnego suspensu oraz melodyjności. Być może powodem mojego niezadowolenia jest zbalansowanie obu trybów rozgrywki, w tym przypadku chodzi o sceny akcji oraz momenty rozwiązywania zagadek przez nasze bohaterki.

Oczywiście nadaremne jest specjalne doszukiwanie się powodów, dla których Henry Jackman nie mógł posunąć się o krok dalej w pisaniu muzyki do Uncharted: Zaginione Dziedzictwo. Trzeba przyznać, że pomimo krótszego czasu na przygotowanie ścieżki dźwiękowej, kompozytor poradził sobie z powierzonym mu zadaniem.

Ostatecznie dostaliśmy względnie dobry, kolejny action score z kilkoma szczególnie wybijającymi się kompozycjami, które celnie oddają nastrój panujący w grze. Pytanie do Was, czy jednak melodie zostaną na tyle długo w naszej pamięci, że będziemy o nich pamiętać? Cóż, czas pokaże, a tymczasem cierpliwie oczekuję kolejnego spin offu cyklu Uncharted.

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.