Deriviere znów to zrobił! Tym razem popełnił ostateczny soundtrack dla wampira wiktoriańskiej epoki. Śmiem twierdzić, że każda gra w ostatnich latach zyskuje, gdy zostaje przyozdobiona pomysłowością Francuza. Koncept prosty – wiolonczela i industrialne syntezy – wykonanie mistrzowskie. Wystarczy chwilę pograć, by zrozumieć, że jest to opowieść w mroczny sposób romantyczna.

Dualizm zbity w doskonałym miejscu. Główny bohater jest wyobcowany w podwójny sposób: swoją naturą i przemianami zachodzącymi w otaczającym go świecie. Olivier zadecydował, że nic tego tak nie odda jak połączenie subtelnego brzmienia udręczonej wiolonczeli z nowoczesnymi i pozornie nieprzystającymi syntezatorami. Postępujący rozwój technologiczny tamtego okresu historycznego wraz z odczłowieczeniem społeczeństwa doskonale odnajduje się w zapętlonych, odbijających się sztucznymi echami warstwach industrialnych.

Wystarczy chwilę pograć, by zrozumieć, że jest to opowieść w mroczny sposób romantyczna.

Sama narracja w muzyce waha się między tkliwymi arpeggiami na wiolonczeli, a bardziej jednostajnymi uderzeniami przywodzącymi na myśl mechaniczne odgłosy pierwszych faktorii. Mrok jest w piękny sposób namalowany różnorodnymi barwami. Znajdziemy na soundtracku zarówno kompozycje zawiesiste niczym londyńska mgła, jak i rzeczy niemalże sakralnego kalibru. Wielofasetowość pojawia się także w instrumentarium, ponieważ dominacja syntezatorów i wiolonczeli została przełamane fletem poprzecznym, dulcimerem i pianinem.

Mrok jest w piękny sposób namalowany różnorodnymi barwami.

Znajdziemy tu parę perełek, a najbardziej oddającym ducha soundtracku jest Twisted Tango. Doskonała kompozycja, z pazurem (lub raczej wampirzym kłem), w intensywny sposób narasta wśród szaleńczych tonów, a główny motyw melodyczny zaczęty na wiolonczeli w finale przepuszczany jest przez drapieżną syntezę, gdy w tle przygrywają werble, klawesyn i cała masa selektywnie odbieranych instrumentów. Jest to jeden z tych albumów, które należy przesłuchać niezależnie od tego, czy zamierzacie grać w Vampyra. Dlatego też liczę na Wasze wrażenia pod tą recenzją.

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Szkoły Muzyki Nowoczesnej. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer.