W roku 2020 Bungie, twórcy multiplayerowego hitu Destiny 2, ogłosili, że wraz z kolejnym dodatkiem zatytułowanym Beyond Light z gry zostanie usuniętych kilka planet. W Destiny planety to po prostu lokacje oferujące zarówno otwarty świat, jak i specjalne tryby rozgrywki z osobnymi mapami. Bungie tłumaczyło tę decyzję tym, że gra się rozrasta: firma chciała dodawać kolejne planety, ale to powodowało, że rozmiar produkcji przekroczył 100 GB, a na dodatek, jak tłumaczono, zachowanie starych map wiązało się z większą ilością testowania w poszukiwaniu błędów przy kolejnych łatkach.

Lwia część muzyki do podstawowej wersji Destiny 2 w samej grze jest już niedostępna.

Wraz z usunięciem lokacji należało też wyeliminować związane z nimi misje fabularne. W rezultacie fani utracili dostęp do aż trzech kampanii: głównej z gry podstawowej oraz dwóch innych z dwóch pierwszych DLC. To, rzecz jasna, oburzyło graczy, którzy za ten utracony content najzwyczajniej zapłacili. Ale lokacje, misje fabularne, a nawet zdobyte w pocie czoła bronie i zbroje dla naszej postaci to nie jedyne, co utracili gracze w listopadzie 2020 roku wraz z premierą Beyond Light. Questom i planetom towarzyszyła przecież muzyka. Muzyka, której dziś już w grze nie usłyszymy.

Soundtrack do Destiny 2 skomponowali Michael Salvatori, Skye Lewin, C. Paul Johnson, Rotem Moav oraz Peter Schlosser. Do nagrań przyczynili się liczni muzycy, inżynierowie studyjni i inni specjaliści. Ale nie każdy efekt ich ciężkiej pracy jest dziś dostępny w grze. A zniknęło naprawdę dużo: lwia część muzyki do podstawowej wersji Destiny 2 w samej grze jest już niedostępna. Towarzyszyła ona przerywnikom filmowym w kampanii fabularnej, ale też dedykowanym jej misjom.

Gracz nie może doświadczyć efektów ciężkiej pracy artystów i specjalistów tak, jak ci tego chcieli, kiedy opracowywali kolejne utwory na potrzeby gry.

Destiny 2

Nie usłyszymy już Inner Light, utworu otwierającego ekran startowy — tu muzyka zawsze ulega zmianie wraz z kolejnymi dodatkami. Epickość podstawowej gry została dziś zastąpiona przez mroczne utwory Pieśni Savathun, otwierającej ekran Beyond Light wraz z aktualnym sezonem. Nie usłyszymy Towerfall, towarzyszącego początkowej misji głównej kampanii, ani równie wspaniałego wykonania Lost Light na kwartet smyczkowy (zagranego przez Kronos Quartet). O jednym z najpopularniejszych utworów podstawowej gry, Journey, również na kwartet smyczkowy, też możemy zapomnieć. Straciliśmy muzykę towarzyszącą mapie Farmy (która to lokacja została wycięta), nie usłyszymy również żadnego utworu towarzyszącego takim lokacjom jak Tytan, Merkury, Mars czy Io. Wraz z planetami zniknęły też krótkie jingle dla każdego ze światów. Nie ma też muzyki z dodatków The Curse of Osiris oraz Warmind, dwóch pierwszych DLC poprzedzających Forsaken.

Destiny – dla osób lubujących się w klimatach sci-fi

I to wszystko jest olbrzymią stratą. Rodzi to sytuację, w której muzykę znajdziemy jedynie w internecie (np. w formie playlisty na oficjalnym kanale Destiny 2), ale w grze już nie. Nie będziemy mogli jej doświadczyć „in game”. Gracz, który dopiero dziś zaczyna przygodę z Destiny 2, nie może już wydostać się z ruin Ostatniego Miasta, by, wędrując przez szczyty, wsłuchiwać się w emocjonalne smyczki. Nie może już cieszyć się muzyką swojej ulubionej planety, biegając po całej lokacji i eliminując kolejnych przeciwników. Ale przede wszystkim gracz nie może doświadczyć efektów ciężkiej pracy artystów i specjalistów tak, jak ci tego chcieli, kiedy opracowywali kolejne utwory na potrzeby gry. To tak, jakby ich dzieła muzyczne miały ograniczony termin przydatności.

Jako „live service” Destiny 2 ciągle się zmienia. Wymienione wcześniej utracone utwory muzyczne nie są ostatnimi. W 2022 roku odbędzie się premiera kolejnego dodatku do Destiny. Witch Queen wprowadzi nowe mapy, ale kolejne również odbierze. Zniknąć ma cała mapa Tangled Shore, a wraz z nią zniknie również kampania fabularna z dodatku Forsaken. Z tym oczywiście wiąże się też utrata muzyki. Nie usłyszymy już głównego tematu Tangled Shore, a jeden z najbardziej emocjonalnych dla graczy utworów Forsaken, Gunslinger, jedna z ostatnich rzeczy nawiązujących do postaci Cayde’a. Oczywiście stare usuwane utwory są zastępowane przez nowe. Zarówno Shadowkeep jak i Beyond Light, dwa DLC wydane po Forsaken, wprowadziły kolejne godziny muzyki. To samo uczyni Witch Queen w 2022 roku. Co interesujące, z każdym kolejnym DLC klimat gry staje się coraz mroczniejszy. Brakuje tego heroizmu obecnego w podstawowej grze. Dokładnie to samo jest odzwierciedlone w muzyce kolejnych dodatków.

Z Destiny znikać będą kolejne lokacje, a wraz z nimi kolejne motywy.

Destiny 2

Tak czy inaczej, nowe utwory dodawane do gry wcale nie niwelują problemu. Towarzyszy im raczej świadomość, że one również mają termin przydatności. Wiemy, że to, co dziś trafi do Destiny, jutro zniknie. Możemy być bowiem pewni, że z kolejnymi DLC, a będzie ich jeszcze kilka, z Destiny znikać będą kolejne lokacje, a wraz z nimi kolejne motywy. Śpieszmy się więc grać i słuchać, bowiem ta muzyka tak szybko odchodzi. Plusem w tym wszystkim jest to, że utraconych utworów wciąż możemy słuchać dzięki soundtrackom dostępnym w serwisach streamingowych. Możemy ich też doświadczyć „na sucho”, oglądając materiały dostępne na YouTube (przed usunięciem map, gracze specjalnie nagrywali całe kampanie, aby misje fabularne wciąż były jakoś dostępne). Jeśli więc ktoś chce wrócić do pewnych kawałków, wciąż może to zrobić, po prostu w innej formie.

W grach typu „live service” utrata muzyki jest ryzykiem, z którym musimy się liczyć. To po prostu coś, co będzie się działo, towarzysząc ewoluującym światom, a czego nie doświadczymy w przypadku typowych gier dla pojedynczego gracza. I jest to bolesna strata zarówno dla fanów, którzy polubili pewne utwory, jak i dla twórców, których dzieła są po prostu odrzucane w imię większej lub mniejszej konieczności, kiedy minie ich czas. To chyba takie zło konieczne – coś, co trzeba poświęcić, jeśli chcemy rozwijać świat naszej gry. Ale nawet nowe mapy, planety i utwory muzyczne nie zastąpią żalu wynikającego z tej straty.

Czytaj więcej:

Współpracownik

Wojciech Usarzewicz

Od lat 90. interesuje się muzyką do gier, a wśród ulubionych kompozytorów wymienia Ruskaya, Haaba i O’Donnella. Komponuje hobbystycznie i regularnie pracuje ze słowem pisanym.