Pewnie ktoś mi zarzuci, że wrzucam do działu „retro” grę, która powstała dosłownie parę lat temu i wciąż jest stosunkowo młoda. Siedem lat na grę to jednak już dość dużo, przyjmując nieustannie zmieniające się na rynku growym trendy. Pogoń za coraz to lepszą grafiką w grach, coraz bardziej zwariowanym gameplayem czy rozbuchaną oprawą audiowizualną z miejsca skazują tytuł Devolver Digital na porażkę.

Hotline Miami ani nie jest fotorealistyczne, ani też nie ma scenariusza na miarę powieści Jamesa Joice’a, a jednak zdecydowałem się na zrecenzowanie w sposób retrospekcyjny tego dzieła. Dzieła, w którym niepomiernie rządzi jeden element: klimat. No dobra, akcji jest tutaj od groma, ale ja przecież nie recenzuję gry, a jej ścieżkę dźwiękową, więc tym razem nie będzie o tym ile razy się tu ginie i jaką przyjemność sprawia roztrzaskanie głowy przeciwnikowi drzwiami.

Niepomiernie rządzi jeden element: klimat.

Standardowo i niejako już klasycznie, drugi akapit moich recenzji rozpoczynam od technikaliów – czytaj: co to właściwie za gra? Dynamiczna, skillowa gra akcji, w której wcielasz się w rolę bandyty przyjmującego zlecenia na eliminację innych bandytów. Wpadasz do budynku, likwidujesz gości szybciej niż oni ciebie, po czym wracasz zadowolony do bazy, którą jest mała pizzeria. Proste? W teorii tak. Zresztą w teorii życie bandyty jest proste. Schody zaczynają się w momencie, gdy okażesz się o ułamek sekundy wolniejszy od przeciwnika. Wtedy, no cóż… Zostaje ci wąchanie kwiatków od spodu. Uwierzcie mi, w tej grze kwiatki wącha się bardzo często. Pada się tutaj w rytm świetnej, podkreślę to słowo – świetnej muzyki.

Każdy kto kiedyś zapałał miłością do elektroniki z lat 80., odnajdzie się w tej produkcji od razu. To, w jaki sposób twórcy dobrali utwory do ścieżki dźwiękowej, jest dla mnie z jednej strony mistrzostwem, z drugiej zaś olbrzymią tajemnicą. Z jednej strony mamy klasycznie brzmiący synthwave, jak np. utwór „Miami” napisany przez Jaspera Byrne’a, brzmiący bardzo klasycznie, z charakterystycznymi brzmieniami automatów perkusyjnych, vocoderami na wokalu czy syntetycznymi padami w tle. Ta synthwave’owa strona ścieżki dźwiękowej zresztą mocno inspirowana jest filmem „Drive”, czego twórcy nie kryją. Najsłynniejszym numerem z filmu „Drive” jest „Nightcall” Kavinskiego.

Możemy tam usłyszeć bardzo charakterystyczna linię wokalną, pociągniętą mocnym vocoderem. Dokładnie tak samo postąpił Byrne w „Miami”. Cała ścieżka dźwiękowa jest zlepkiem różnych piosenek i utworów producentów muzycznych świetnie czujących się w klimatach synthwave. Jak każdy OST, ten do Hotline Miami ma jasne strony (osobistym zaskoczeniem było electro-disco „Musikk per automatikk”, które dosłownie rozniosło swoją świeżością dość ciężki soundtrack), jak i wg mnie utwory zupełnie niepotrzebne. Mówiąc niepotrzebne mam na myśli takie, które klimatem wybijają mnie z lat osiemdziesiątych, z bulwarów Miami. Serwują mi na to miejsce brzmienia zbyt nowoczesne w budowie i brzmieniu, jak chociażby „To The Top” od Scattle’a.

Klimat nielegalnych biznesów, narkotyków oraz dużych pieniędzy.

Wspomnę jeszcze o takim moim ulubionym utworze pod względem dopasowania do gry względem klimatu, całej popkultury synthwave, a także samego brzmienia. Utwór „Paris” od Moona jest w swej prostocie, instrumentarium i zamyśle idealny do opisu Hotline Miami. Ta gra nie jest słodkim obrazem lat 80., gdzie to nasmarowane oliwką dziewczyny jeżdżą na rolkach, a atletycznie zbudowani faceci prężą muskuły na plaży. Hotline Miami jest mroczne, brudne jak speluny, do których wpadamy rozprawić się z kilkoma „kolesiami”. Klimat nielegalnych biznesów, narkotyków oraz dużych pieniędzy. A w tym wszystkim my – mściciele w maskach. Podsumuję cały tekst parafrazą cytatu jednego z internautów, opisującego wrażenia z tej gry: „nikogo nie obchodziło kim jestem, do czasu aż ubrałem tę maskę…”.

Redaktor

Krzysztof Kus

Sound Designer, kompozytor muzyczny, a także perkusista z zamiłowania. W grach zwraca szczególną uwagę na nowatorskie podejście do tematu sound designu. Prywatnie jeden z największych fanów Dire Straits w Polsce.