Marka Resident Evil towarzyszy mi już od czasów licealnych, kiedy po raz pierwszy zderzyłam się z zakażonym Raccoon City we współczesnym wydaniu. Dlatego też widok ruin znanego mi posterunku policji w zwiastunie Resident Evil Requiem wzbudził we mnie masę oczekiwań, a datę premiery zapisałam w pamiętniku, dekorując ją serduszkami.

Resident Evil Requiem opowiada losy Grace Ashcroft, córki Alyssy – dziennikarki znanej z Resident Evil: Outbreak. Młoda dziewczyna zostaje wysłana do hotelu, gdzie poszlaki morderstwa wyciągają na wierzch traumatyczne wspomnienia z przeszłości. Częścią historii zostaje również Leon Kennedy – kochany przez fanów weteran walki ze zmutowanymi. Ponownie zostaje on wysłany do źródła koszmarów, tym razem także z osobistych powodów.

Klaustrofobiczna muzyka

Muzyka, jaką słyszymy w rozdziałach Grace, to przeciętne ambientowe tło. Wędrując po ośrodku opieki czy po zakurzonych piwnicach, doświadczyć możemy głównie brudnych, mechanicznych dźwięków, które potęgują lęk towarzyszący eksploracji. Każdy klaustrofobiczny korytarz skrywa niebezpieczeństwo, podkreślane przez szmery zainfekowanych pacjentów. Niestety wśród tych klimatycznych ambientów niewiele wartych jest zapamiętania.

Wyjątek stanowi motyw muzyczny pokoju, gdzie Grace może w końcu złapać oddech. Melodia pomieszczenia z maszyną do pisania (Respite) to dla mnie jeden z lepszych utworów w całej ścieżce dźwiękowej. Delikatny ambient w towarzystwie deszczu ponownie odgrywa swoją ikoniczną dla serii rolę, relaksując gracza w melancholijnej atmosferze. Requiem wyróżnia się tym, że w bardzo przyjemny dla ucha sposób wplata dźwięki, które gracz usłyszał już w ekranie tytułowym, co wywołuje znajome uczucie komfortu. 

Kontrastująca jest muzyka w wątku Leona. Przy akompaniamencie gęstej, brudnej elektroniki wcielamy się tam w bohatera rodem z kina akcji. Tempo kompozycji pobudza, ekscytuje i bardzo filmowo podkreśla dynamikę toczonych pojedynków (Baptism by Blood), przywodząc na myśl pełne emocji i presji segmenty z dodatkowej zawartości w odnowionym Resident Evil 2. Utwory Leona w Requiem spełniają swoją funkcję, ale na dłuższą metę nie angażują. Szybko można wyczuć schemat, jakim poszedł twórca soundtracku, Nao Sato, a oprawa muzyczna krwawych pojedynków zlewa się w głowie w jeden, intensywny kawałek. 

Świetnie wyreżyserowany film

Zachwyt wzbudziła we mnie druga połowa gry, kiedy to wracamy do ruin Raccoon City. Przemierzając opustoszałe alejki przy akompaniamencie szumów, w atmosferze brudu i wspomnień, czułam się, jakbym wracała do bliskiego sercu miejsca. Szczególnie uderzył mnie ledwo stojący gmach komisariatu policji, gdzie zaczęła się historia Leona. Muzyka w tej sekcji idealnie podkreśla ciężar trudnych decyzji, które bohater zmuszony był podjąć. Przekroczenie progu ruin w Requiem wzbudziło we mnie ciarki i ogromne poczucie winy. Capcom wykonał tutaj krytyczny cios w serce sentymentalnych graczy, witając ich nostalgicznym, znajomym pianinem z oryginalnego Resident Evil 2, wzmagającym uczucie pustki i żalu. Zdecydowanie jest to mój ulubiony rozdział.

Podczas gry w Requiem czułam się, jakbym doświadczała świetnie wyreżyserowanego filmu. Każdy dźwięk potęgował moją immersję, nasilając emocje. Uważam, że muzyka w tej grze po prostu działa. Nie zmiata z planszy, ale nie musi – wystarczy, że dobrze wypełnia swoje zadanie. A przy tym niekiedy potrafi zachwycić.

Czytaj więcej:

  • Resident Evil Requiem – pomruk posępnych wspomnień

    Resident Evil Requiem – pomruk posępnych wspomnień

    Marka Resident Evil towarzyszy mi już od czasów licealnych, kiedy po raz pierwszy zderzyłam się z zakażonym Raccoon City we współczesnym wydaniu. Dlatego też widok ruin znanego mi posterunku policji w zwiastunie Resident Evil Requiem wzbudził we mnie więcej

  • The Rogue Prince of Persia – Książę Persji niezmiennie w dobrej formie

    The Rogue Prince of Persia – Książę Persji niezmiennie w dobrej formie

    Wraz z niedawnym porzuceniem przez Ubisoft remake`u Prince of Persia: The Sands of Time można śmiało założyć, że długo przyjdzie nam czekać na kolejną grę z głównej serii przygód Księcia Persji. Z premierą The Rogue Prince więcej

  • Wingspan – na skrzydłach dźwięku

    Wingspan – na skrzydłach dźwięku

    Wyobraźmy sobie, że mamy rok 2019. Elizabeth Hargrave wydaje niezwykle urokliwą grę planszową o krótkim i chwytliwym tytule „Wingspan„. Jej największymi atutami okazały się nie tylko przystępna mechanika, ale przede wszystkim tematyka i oprawa wizualno-malarska, za którą odpowiadają: więcej

  • Game Music Festival wraca do Londynu!

    Game Music Festival wraca do Londynu!

    Przez cały czerwiec 2026 roku w Royal Festival Hall (Southbank Centre) i Fairfield Halls w Londynie będzie odbywać się święto muzyki z gier wideo. Obejmie ono pięć koncertów na żywo oraz program edukacyjny z udziałem wielu znamienitych gości więcej

  • Magia studia Amanita Design

    Magia studia Amanita Design

    Kiedy mówimy „Amanita Design”, to myślimy o Machinarium oraz o muzyce i… nic więcej. Jednak to nieprawda! Razem z naszym gościem rozmawiamy o utworach do wszystkich produkcji stworzonych przez studio Amanita Design, w tym także do wydanego jakiś czas temu wersji więcej

Współpracownik

Marta Błaszczyk

Gry wideo oraz muzyka towarzyszą jej od pierwszego zetknięcia ze ścieżką dźwiękową do Pokémon Black, która zachwyciła swoją różnorodnością i zaszczepiła wieloletnią pasję.