Mouse: P.I. For Hire to być może najwyrazistszy growy miszmasz, z jakim przyszło mi spędzać ostatnie dni. Jego składniki dla trochę bardziej „oczytanych” konsumentów gier są oczywiste, a jednak ten bigos smakuje wybornie.

Niemal każdy recenzent pisze o kombinacji Myszki Miki, CupheadDoom podanych w sosie kina noir. Niemniej w tym kreatywnym, pełnym nawiązań szaleństwie twórcom udało się wykreować jeden z bardziej wciągających boomer shooterów ostatnich lat. Nie dajcie się jednak zwieść malkontentom oczekującym nie wiadomo czego. To tytuł bardzo solidny, dający dużo radości z eksploracji miasta Mouseburg, pełen czerstwego, acz pasującego humoru, który okrasza satysfakcjonującą rozwałkę. A do tego wszystkiego warstwa audiowizualna wciągająca niczym komiksy i animacje lat 30. ubiegłego stulecia. 

Nie przebodźcowany jazz

Za wypełnianie uszu klimatem ryczących trzydziestek odpowiada Damian Czajka. Stworzył on doskonałą ułudę dźwięku sprzed wieku, nie stroniąc jednak od świeżości w podejściu do udźwiękowienia. Za muzykę natomiast odpowiedzialny jest Patryk Scelina, któremu z łatwością udało się przenieść nas do cuchnących cygarami i whisky piwnic, pełnych szemranych interesów i wirtuozerskich big-bandów. 

Soundtrack często porównuje się tu do muzyki z Cuphead autorstwa Kristofera Maddigana. Jest to analogia oczywista, jednak poprzestałbym na powierzchownych podobieństwach. Mouse: P.I. For Hire pod względem muzyki to inna bestia. W Cuphead doświadczaliśmy muzycznej gonitwy i instrumentalnej wirtuozerii, graniczącej z przebodźcowaniem. Choć pracę Krisa warto docenić, nie jest soundtrack, którego można słuchać non stop. 

Dzieło Patryka natomiast sączy się z głośników, skutecznie budując nastrój mysiego kryminału. Wyśmienicie balansuje przy tym między mrokiem a komedią. Każda lokacja w grze ma swój unikalny sznyt wizualny, co dało kompozytorowi szansę do wykroczenia poza ramy jazzowego big-bandu. Pojawiają się tu więc utwory w klimacie country czy bluesa. Każda walka z bossem też otrzymała odpowiednio żywiołową oprawę, podkręcającą tempo pojedynków. Szczególnie pięknie kontrastuje to z melancholijnymi kawałkami, jakie słyszymy podczas rozmyślań głównego bohatera. 

Między country a bluesem

Uroczym smaczkiem na soundtracku jest gościnny utwór od Caravan Palace – legendy muzyki electro swing. Na zakończenie warto też wspomnieć o opcjach audio w menu gry, które oferują postarzenie oprawy wizualnej i audio. Wybrać możemy spośród czterech opcji degradacji dźwięku: płyty winylowej, dysku celulozowego oraz dwóch typów cylindrów fonograficznych. Ot ciekawostka, ale jeśli ktoś chce sobie wyobrazić, co by było, gdyby gry wideo istniały 100 lat temu, trudno o lepsze narzędzie. 

Zarówno gra Mouse: P.I. For Hire, jak i jej soundtrack to jedne z lepszych tegorocznych premier. Zdecydowanie warto spędzić z nimi dużo czasu, a fanom czarnych płyt polecam rozbijać skarbonki, bo muzyka wkrótce wyląduje na winylu. Tam zaś wybrzmi zdecydowanie najlepiej!

Czytaj więcej:

  • The Blood of Dawnwalker – transcendentna muzyczna podróż

    The Blood of Dawnwalker – transcendentna muzyczna podróż

    Czasem natrafiamy na ścieżki dźwiękowe, które od pierwszych sekund domagają się uwagi, a ich melodie zostają w nas na długo po zakończeniu gry. I już chciałoby się napisać, że The Blood of Dawnwalker, jako niedaleki kuzyn Wiedźmina 3, więcej

  • Gothic Remake – przemalowane brzmienie Górniczej Doliny

    Gothic Remake – przemalowane brzmienie Górniczej Doliny

    Kiedy tylko THQ Nordic ogłosiło, że wespół z Alkimia Interactive biorą na tapet „NAJWAŻNIEJSZĄ POLSKĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ”, moje serce rozpaliła fala nostalgii połączonej z olbrzymią obawą. Bo jak mawiał wujek Ben ze Spider Mana: „Z wielką mocą wiąże więcej

  • Absolum – muzyka przeciwko rutynie

    Absolum – muzyka przeciwko rutynie

    Najgroźniejszym przeciwnikiem muzyki do gier z gatunku roguelite nie jest finałowy boss czy jakaś bardziej wysublimowana lokacja, lecz kolejna próba. Utwory, które pierwotnie porywają do walki, przy n-tym powrocie mogą stać się najzwyczajniej w świecie frustrujące. Gareth więcej

  • Splatoon Raiders – euforia kakofonii

    Splatoon Raiders – euforia kakofonii

    Od premiery gry Splatoon na Nintendo WiiU w 2015 roku minęło ponad dziesięć lat. W międzyczasie otrzymaliśmy dwie kontynuacje oraz poboczne przygody kolorowych kałamarnic (Inklingów) i ośmiornic (Octolingów), taplających się w hektolitrach tuszu.  Za powołanie marki do życia odpowiada więcej

Redaktor

Konrad Belina-Brzozowski

Wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej oraz Liceum Kreacji Gier Wideo. Alchemik dźwięku, muzyk elektroniczny i sound designer. Fan historii cywilizacji, fantasy i science-fiction