Długo kazano nam czekać na kolejną odsłonę Call of Duty, osadzoną w realiach drugiej wojny światowej. Studio Sledgehammer Games postawiło sobie za cel jak najwierniejsze oddanie działań wojennych, jakie miały miejsce w Europie w 1944 roku. W trybie fabularnym poznajemy losy żołnierzy z kompani wielkiej czerwonej jedynki (pierwsza dywizja piechoty USA) , którym towarzyszymy podczas lądowania w Normandii, wyzwolenia Paryża oraz ofensywy w Ardenach.

Nad oprawą dźwiękową do gry Call of Duty: WWII, ilustrującą te wszystkie wydarzenia, czuwa Wilbert Roget, II, którego postawiono przed bardzo trudnym zadaniem – okraszenia muzyką tragicznych losów żołnierzy na frontach drugiej wojny światowej.

Z wielką nadzieją oczekiwałem ścieżki dźwiękowej na miarę pierwszych odsłon Medal of Honor, do których muzykę skomponował Michael Giacchino. Liczyłem nie tyle na bogate w melodie kompozycje, co odświeżenie już skostniałych tematów militarnych nawiązujących do filmów wojennych minionej epoki. Niestety mimo szczerych chęci Wilberta Rogeat, II, który wielokrotnie wspomina w wywiadach, że pragnął wspólnie z ekipą Sledgehammer Games zrobić coś własnego, ostatecznie finalny efekt niekoniecznie współgra z obrazem.

Liczyłem nie tyle na bogate w melodie kompozycje, co odświeżenie już skostniałych tematów militarnych.

Nie tylko brakuje emocji podczas słuchania utworów, jakie towarzyszą naszym bohaterom w trakcie lądowania w Normandii, lub kiedy jako szpieg penetrujemy ulice Paryża. Wszystko brzmi identycznie bez polotu, a muzyka momentami nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Brak kompletnej narracji przeszkadza na tyle, że zapominamy o utworach. Kiedy oglądamy dramatyczne sceny przedstawiające najgorsze oblicza wojny, kompozytor zamiast odpuścić, gra na emocjach graczy banałami elementami znanymi nam ze wszystkich wojennych filmów, podkreślającymi podniosłość danej chwili.

Kolejny zarzut to brak odpoczynku od muzyki, ponieważ bezustannie jesteśmy atakowani dynamicznymi utworami

Najsłabszym elementem ścieżki dźwiękowej Call of Duty: WWII jest brak interesujących tematów, które powinny nam towarzyszyć, kiedy nacieramy na okopanych żołnierzy lub odpieramy atak wrogich wojsk lądowych. Kolejny zarzut to brak odpoczynku od muzyki, ponieważ bezustannie jesteśmy atakowani dynamicznymi utworami, co ostatecznie przynosi odwrotny efekt.

Jedynym pozytywnym elementem ścieżki dźwiękowej jest motyw główny Call of Duty: WWII, który stroni od patetyzmu, a kompozytor za pomocą instrumentów opowiada wydarzenia, do jakich doszło podczas drugiej wojny światowej. Nawiązując do wstępu recenzji, liczyłem na odświeżenie w temacie muzyki do gier wideo utrzymanych w klimatach militarystycznych, jednak tym razem otrzymałem eksperyment, który niestety nie wypalił.

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.