W ostatnich latach obserwuję wzrost popularności specyficznej niszy związanej z muzyką grową. Cała moja bańka w mediach społecznościowych została zasypana dostępnymi na YouTubie kompilacjami, a nawet setami didżejskimi skupionymi wokół utworów z gier – głównie z okresu piątej generacji konsol – które oscylują w gatunkach jungle i drum and bass. Jako miłośnik brytyjskiej muzyki elektronicznej przełomu wieków zacząłem zastanawiać się, jak doszło do spotkania świata gier z brzmieniami zadymionych angielskich klubów.


Technologiczna (r)ewolucja

Przed pojawieniem się 16-bitowych komputerów domowych pokroju Amigi tworzenie muzyki było zajęciem drogim, wymagającym specjalistycznego i zajmującego dużo miejsca sprzętu. Amiga wraz z jej świetnym chipem dźwiękowym „Paula” otworzyła furtkę dla domorosłych producentów, co skutkowało powstaniem wielu nowych gatunków elektroniki. Wśród nich znalazł się breakbeat hardcore, którego głównym motorem napędowym był tzw. amen break, czyli krótki sampel perkusyjny, pochodzący z utworu Amen Brother grupy The Winstons. Ta mieszanka, wzbogacona o inspiracje muzyką reggae i dub, zaowocowała powstaniem gatunku jungle.

Postęp technologiczny nie ominął oczywiście również konsol. June Chikuma, twórczyni muzyki do serii Bomberman, w wywiadzie wspominała, że już nawet chip dźwiękowy konsoli SNES wykorzystywał sample. To pozwoliło jej używać na potrzeby muzyki do gier technik podobnych do tych, które znała z produkcji muzyki house czy breakbeat. Jednak dopiero piąta generacja konsol pozwoliła artystce rozwinąć skrzydła, a jej muzyka do Bomberman Hero uraczyła nas rasowymi jungle`owymi dźwiękami.


Gry zaczęły tańczyć

Soichi Terada, którego fenomenalny jungle`owy soundtrack mogliśmy usłyszeć w Ape Escape, wspomina, że pierwszy raz z tym gatunkiem spotkał się w tokijskim klubie Yellow, co popchnęło go do stworzenia albumu Sumo Jungle. Album ten usłyszeli twórcy z Japan Studio i postanowili zaprosić Teradę do współpracy. Po zobaczeniu rozgrywki kompozytor od razu wiedział, jakie dźwięki powinny towarzyszyć graczom.

Na PC w muzyce do Unreal Tournament swoje klubowe inspiracje przemycał Michiel van den Bos. Wśród artystów, którymi się inspirował, wymienia takich tuzów angielskiej elektroniki, jak zespół Underworld czy LTJ Bukem – pionier atmosferycznego drum and bassu.

Nie potrzebujemy kolejnego WipEouta

Nowe, coraz bardziej dynamiczne gry potrzebowały równie świeżych i energicznych soundtracków, co mocno tłumaczy zwrot twórców w stronę zyskujących wtedy na popularności gatunków elektroniki. Romans ten nie pozostawał jednak jednostronny. Muzyka z pierwszego Tekkena zawierała również remiksy od producentów związanych ze sceną typowo klubową. Na ścieżce do WipeOut 3 mogliśmy zobaczyć takie nazwy jak: Chemical Brothers, Underworld czy Orbital. Sony najwyraźniej sądziło, że wysokooktanowa rozgrywka WipeOuta może przypaść do gustu uczestnikom rave`ów. Legenda miejska mówi też, że z okazji premiery gry w angielskich klubach wystawiano egzemplarze szaraka umożliwiające jej wypróbowanie.

Źródło: @jnkboy

Taku Inoue, twórca muzyki do ostatnich Tekkenów, wspomina, że w młodości słuchał jungle`owych muzyków, jak Goldie czy LTJ Bukem, co słychać w jego twórczości. Począwszy od drugiej części serii Forza Horizon, podczas ścigania się możemy odpalić radio jednej z największych drum and bassowych wytwórni: Hospital Records. Są to jednak o wiele nowocześniejsze brzmienia, które poruszają współczesne parkiety.


Gdzie się podział jungle?

Jungle`owe dźwięki w grach są już raczej pieśnią przeszłości. Powodów takiego stanu rzeczy można upatrywać w wielu czynnikach, ale myślę, że jednym z kluczowych jest zejście brytyjskiej muzyki basowej do niszy. Oczywiście jungle czy drum and bass nawet w czasach swojego rozkwitu i świetności nigdy nie uważano za temat głównego nurtu, choć pod koniec zeszłego wieku na pewno było tym gatunkom do niego bliżej niż teraz. Wcześniej wspomniany Goldie był chętnie pokazywany przez MTV, a na europejskim poletku Viva Zwei prezentowała w swojej rotacji pełen wachlarz poszukujących brzmień. 

Ta obecna nisza rozrasta się jednak w bardzo szybkim tempie. Myślę, że soundtracki do takich hitów indie, jak Neon White czy Ultrakill, które garściami czerpią z jungle`owych pryncypiów, mogą być tego efektem. Na razie pozostaje nam spoglądać w przyszłość i wytężać uszy w poszukiwaniu nowych, ciekawych brzmień. Te zaś, jak sądzę, nadejdą właśnie ze strony gier niezależnych.

Czytaj więcej:

  • Yoshi and the Mysterious Book – bez iskry magii

    Yoshi and the Mysterious Book – bez iskry magii

    Postać uroczego, zielonego dinozaura Yoshiego zrodziła się w umyśle młodego Shigeru Miyamoto w połowie lat 80., czyli jeszcze długo przed premierą Super Mario World. Ojciec Super Mario Bros pragnął, aby jego bohater mógł więcej

  • Pacific Drive – rezonans samotnej podróży

    Pacific Drive – rezonans samotnej podróży

    Wiele tytułów prowadzi nas muzycznymi motywami, zapewniając niezapomniane przeżycia związane z miejscem lub postacią. Są natomiast gry, które pozostawiają nas na skraju świata i mówią: „jedź”. Produkcja od Ironwood Studios, Pacific Drive, to survivalowa, samotna podróż więcej

  • F.E.A.R. – idealnie udźwiękowiony (nie)azjatycki horror

    F.E.A.R. – idealnie udźwiękowiony (nie)azjatycki horror

    Przełom lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych to szczyt popularności azjatyckiego kina grozy na świecie. Filmy takie jak Klątwa, Nieodebrane połączenie czy Krąg, w odróżnieniu od ich średnio udanych zachodnich adaptacji, zyskały status kultowych, a duchy z czerwonymi oczami, bladymi więcej

  • Game Music Festival wraca do Londynu!

    Game Music Festival wraca do Londynu!

    Przez cały czerwiec 2026 roku w Royal Festival Hall (Southbank Centre) i Fairfield Halls w Londynie będzie odbywać się święto muzyki z gier wideo. Obejmie ono pięć koncertów na żywo oraz program edukacyjny z udziałem wielu znamienitych gości więcej

  • Nasza tęsknota za niewygodą

    Nasza tęsknota za niewygodą

    Coraz więcej osób deklaruje porzucenie serwisów streamingowych na rzecz innych urządzeń odtwarzających muzykę. Tym samym do łask wracają płyty CD, wyciągnięte z szaf odtwarzacze MP3, a nawet kasety magnetofonowe. Powód? Jest ich wiele, ale najważniejszą więcej

Współpracownik

Wojtek Filipowicz

Muzyk od prawie dekady związany z Poznańską sceną niezależną. Miłośnik muzycznych skrajności i wynajdywania najdziwniejszych zjawisk na scenie. Entuzjasta japońskich produkcji, w ciągłym poszukiwaniu nietuzinkowych historii.