Jeden z naszych czytelników słusznie ostatnio zauważył trwający jeszcze problem z kupowaniem płyt z muzyką do gier wideo japońskich produkcji, które z pozoru mogą się wydawać oryginalne, aczkolwiek po głębszej analizie okazują się bootlegami, czyli muzyką rozpowszechnianą bez zgody autora – nagraniem pirackim wydanym niczym oficjalne.

Aby uniknąć zawodu i niepotrzebnej utraty gotówki.

W dalszym ciągu sporo osób łapie się jeszcze na pozornie świetne oferty, kuszące popularnymi albumami w atrakcyjnych cenach. Mam na myśli zarówno nasze polskie, jak i zagraniczne serwisy aukcyjne. Aby uniknąć zawodu i niepotrzebnej utraty gotówki, wystarczy znać kilka prostych zasad, które pomogą nam rozróżnić oryginalną płytę od pirackich kopii.

Zanim do tego dojdziemy, chciałbym Wam opowiedzieć krótką historię – w jaki sposób branża muzyczna gier wideo została skażona bootlegami. W tym celu musimy się cofnąć do 1996 roku, kiedy to DigiCube, nieistniejąca już wytwórnia muzyczna, wypuściła na rynek japoński jedną z pierwszych w swojej kilkuletniej historii płytę TOBAL. No. 1 Original Soundtrack. Dlaczego wymieniam tę firmę, jeżeli wcześniej także istniały inne wydawnictwa zajmujące się produkcją ścieżek dźwiękowych? Jednym z powodów jest to, że DigiCube w ciągu roku odnotowało największe zyski ze sprzedaży płyt na terenie Japonii. Kluczem do tak spektakularnego sukcesu były między innymi prawa autorskie na wyłączność wszystkich tytułów związanych z wytwórnią Squaresoft: Final Fantasy, Chrono Trigger/Cross i wiele innych. Ponadto firma mogła pochwalić się świetną jakością tłoczonych przez siebie płyt – zarówno pod względem nagranego dźwięku, jak i od strony wizualnej albumów.

Przez wiele lat przodująca na rynku muzycznym wytwórnia DigiCube była wzorem dla konkurencyjnych firm, nikt jednak nie przewidział problemów, które wkrótce miały spaść na firmę fonograficzną. Pierwszym była fuzja pomiędzy Square Co., Ltd (Squaresoft) i Enix w 2003 roku – wówczas dwoma największymi studiami deweloperskimi w Japonii. Decydującym ciosem dla DigiCube był jednak wysyp tanich, niskogatunkowych kopii albumów pochodzących z Chin i Tajwanu. Posiadały one często gorsze od oryginału pod względem jakości opakowania i zapis dźwięku. Oprócz tego, że produkt nie był oficjalny, to w dodatku jego pierwotny wydawca nic nie zyskiwał ze sprzedaży, co przekładało się na bezpośrednią szkodę dla artystów i samej wytwórni.

Długo nie trzeba było czekać, aby podróbki albumów trafiły także do naszego kraju, głównie ze względu na brak wiedzy sprzedawców na temat bootlegów. Najczęściej narażeni byli i nadal są użytkownicy największego serwisu aukcyjnego w Polsce. Nie ma się co oszukiwać – soundtracki z gier wideo, głownie pochodzące z Japonii, nadal należą do grupy jednych z bardziej ekskluzywnych produktów. Zawdzięczają to wysokim cenom, które zazwyczaj zaczynają się od 100 zł. Jednak uwierzcie mi na słowo, zakupiony przez nas produkt jest wart swojej ceny nie tylko ze względu na świetną jakość nagrania muzyki, ale sam sposób wydania albumu. Natomiast widząc na aukcji produkt o połowę tańszy, chcemy skorzystać z okazji. Pamiętajmy również, że polski rynek muzyczny wciąż przeżywa katusze, za co główną winę ponosi piractwo i osoby, które umyślnie ściągają bezprawnie pliki mp3. Do tego dochodzi jeszcze brak świadomości kupujących i wiele innych czynników mających wpływ na sprzedaż.

Firma DigiCube mogła pochwalić się świetną jakością tłoczonych przez siebie płyt – zarówno pod względem nagranego dźwięku, jak i od strony wizualnej albumów.

Jak rozpoznać oryginalne wydawnictwo i na co w szczególności należy zwracać uwagę przy kupowaniu płyt? Pierwszą i najłatwiejszą do zastosowania zasadą jest sprawdzenie numeru katalogowego oraz upewnienie się, czy na pudełku umieszczono właściwą nazwę producenta albumu. Aby to zweryfikować, wystarczy wejść na stronę wytwórni lub w wyszukiwarce internetowej (vgmdb.net) wpisać numery, jakie widnieją na krążku czy opakowaniu. Jeżeli po sprawdzeniu nadal nie będziecie pewni, pozostają jeszcze inne metody. Jednym z wielu jest Obi – kartonowa etykietka zazwyczaj podpięta do brzegu pudełka każdego japońskiego wydawnictwa, na której widnieją informacje o wytwórni, roku wydania, cenie oraz wcześniej wspomniany numer katalogowy. To wszystko ma nam pomóc w rozszyfrowaniu, z jaką wersją albumu mamy do czynienia. Kolejnym ważnym elementem jest napis na odwrocie pudełka: made in Japan, świadczący o autentyczności produktu. Również cena ma duże znaczenie – w przypadku japońskich wydawnictw najczęściej zaczyna się ona od ok. 30 dolarów, jeśli zaś chodzi o bootlegi, waha się w granicach od 5 do 15 dolarów.

Wiele płyt w podobnej cenie krąży po ebayu, dlatego najlepiej unikać zagranicznych aukcji, gdzie najczęściej znajdziemy podróbki. Warto także poszukać oficjalnych sklepów zajmujących się sprzedażą oryginalnego asortymentu, choćby otaku.com, CD Japan, square-enix.complay-asia.com. Pamiętajmy jeszcze o jednym: tylko legalnie wyprodukowana płyta zawiera informacje o prawach autorskich, o roku produkcji, prawidłową nazwę wydawcy oraz prawdziwy numer katalogowy. Pod tym względem bootleg ewidentnie jest ubogi w informacje, nie zachwyca też jakością wydania. Warto także znać firmy zajmujące się tłoczeniem nielegalnych płyt, m.in.: SON MAY, EVER ANIME, K-oRECORDS, Yuanding, Smile Face, Alion oraz Miya Records. Na pewno zastanawiacie się, co z płytami autorów muzyki do zachodnich produkcji?

Legalnie wyprodukowana płyta zawiera informacje o prawach autorskich, o roku produkcji, prawidłową nazwę wydawcy oraz prawdziwy numer katalogowy.

O to nie musicie się martwić, ponieważ większa część pudełkowych premier w Europie w zestawie posiada już soundtrack – w wersji płytowej bądź cyfrowej. Najlepszym tego przykładem jest muzyka, którą ostatnio dołączono do zestawu z grą Wiedźmin 3: Dziki Gon. Ponadto wydawnictwa Sumthing Else Music Works oraz La-La Land Records  w swojej ofercie posiadają zarówno oryginalne wersje pudełkowe jak i elektroniczne. Tak więc nie kupicie bootlegów z muzyką z gier wideo do zachodnich produkcji, to głównie tyczy się jeszcze płyt z muzyką do japońskich tytułów.

Teraz mając na uwadze powyższe zasady, śmiało możecie powiedzieć sobie, że jesteście przygotowani do zakupów przez Internet. Jednakże gdyby ktokolwiek z was znalazł podejrzane aukcje i miał problemy z ocenieniem sytuacji, to zawsze może do nas napisać, służymy pomocną dłonią.

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.