Tommy Tallarico udowodnił nam wszystkim, że niepotrzebne są duże sumy pieniędzy, by móc stworzyć show, który przyciągnie widownię niekoniecznie związaną z grami. W 2002 roku wszedł we współpracę z kolegą po fachu Jackiem Wallem by stworzyć Video Games Live. Jego całe życie, dwie największe pasje to od zawsze gry komputerowe i muzyka. Ciągle o tym myślał i śnił. Dla niego jest to niesamowitym zaszczytem jest, że może to robić każdego roku.

W 2002 roku wszedł we współpracę z kolegą po fachu Jackiem Wallem by stworzyć Video Games Live.

gamemusic.pl: Dziękuje za czas poświęcony na potrzeby wywiadu, czy na wstępie mógłbyś w skrócie opowiedzieć coś o sobie? 

Tommy Tallarico: Jestem kompozytorem i inżynierem dźwięku od ponad 19 lat i miałem zaszczyt pracowania nad ponad 275 grami takimi jak Earthworm Jim, Tony Hawk’s Pro Skater, Prince of Persia, Disney’s Aladdin, Spider-Man, Metroid Prime, Sonic the Hedgehog, Madden Football, Blitz Football, Unreal, Pac-Man, James Bond, Knockout Kings, Mortal Kombat, Test Drive, Scooby Doo, WWE, Lineage, Twisted Metal & Time Crisis. Byłem również współtwórcą, producentem i gospodarzem 3 programów telewizyjnych o grach, takich jak Electric Playground, który jest najstarszym show o grach w historii telewizji.

Jestem również założycielem i szefem Game Audio Network Gild, która jest organizacją typu non-profit podwyższającą świadomość ludzi o muzyce w świecie gier. Jestem w Radzie Doradczej Game Developers Conference, szefem National Academy od Recordings Arts Sciences i członkiem International Game Developers Association. W 2002 roku wszedłem we współpracę z kolegą po fachu Jackiem Wallem by stworzyć Video Games Live. Moje całe życie, moje dwie największe pasje to od zawsze gry komputerowe i muzyka. Ciągle o tym myślałem i śniłem. Niesamowitym zaszczytem jest to, że mogę to robić rok za rokiem.

gamemusic.pl: Co czułeś w trakcie organizowania pierwszego Video Games Live? Czy przeczuwałeś, że koncert odniesie sukces na skalę międzynarodową?. W promocyjnych materiałach filmowych opowiadasz, że stawiasz na wizualizację koncertu oraz na interakcję pomiędzy sceną, a publicznością podczas Video Games Live. Jak ważne są Twoim zdaniem te elementy w porównaniu do prezentowanej muzyki?

Tommy Tallarico: Przez cale moje życie chciałem zostać kompozytorem i pracować przy muzyce. Moje dwie miłości życia to gry wideo i muzyka.

Stworzenie niesamowitego spektaklu i dotarcie do słuchaczy, którzy nie są graczami to wielki sukces Video Games Live. Muzyka z gier jest równie ważna co muzyka filmowa czy też muzyka klasyczna. Młodzi ludzie są tego świadomi, zbierają się razem i tworząc ten festiwal udowadniają to światu. Gry wideo to wiodąca rozrywka XXI wieku, a soundtracki z gier to miód dla uszu dla wszystkich dorastających w latach 70, 80 i 90. Moim zadaniem było uczynić z tego show prawdziwy międzynarodowy sukces, udało się to nam i sprawiło, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nigdy w to nie wątpiłem, ale przekonywanie ludzi, że nie jesteśmy szaleńcami, wymagało wiele ciężkiej pracy.

Muzyka z gier jest na tyle mocna, ze może obronić się juz sama w 100%. Dowodem na to jest album z Video Games Live Volume One. Jak się okazało w zeszłym roku, zadebiutował na miejscu 10. na Billboard Charts. Myślę, że to kolejny dowód na to, jak ważna jest muzyka z gier w naszej społeczności. Muzyka nie potrzebuje efektów wizualnych, ale na Video Games Live chodziło o to, żeby przekazać na żywo przeżycia wprost z gier. Są trzy elementy tworzące grę wideo – obraz, muzyka wraz z efektami dźwiękowymi i sama grywalność. Staramy się je zjednoczyć i przekazać wprost ze sceny na żywo. Tworząc Video Games Live mieliśmy dwa główne cele. Pierwszym było udowodnienie światu, jak ważna jest kulturowo i artystycznie muzyka z gier. Chcieliśmy pokazać, że gry to rożne połączone ze sobą elementy takie jak wizualizacje, sztuka, efekty specjalne, postacie, interaktywność, fabuła itp. Oczywiście muzyka jest bardzo ważnym elementem, ale na pewno nie jedynym.

Chcieliśmy umożliwić doświadczenie tego każdemu, niezależnie od tego, czy jest graczem, czy też nie – w rzeczywistości całkiem sporo głosów dostawaliśmy od ludzi, którzy nigdy tak naprawdę nie grali w gry i są dorosłymi osobami. Mówili nam – ‘wow, nie wiedzieliśmy, ze muzyka z gier to tak potężna dziedzina sztuki, teraz wiemy co widzą w tym nasze dzieci, dziękujemy!’ Oni to rozumieją, a my możemy im przedstawiać tą muzykę w akceptowalnej dla nich formie. Drugim powodem dla stworzenie VGL było zorganizowanie koncertu symfonicznego na żywo i pokazanie tej formy sztuki. Chcieliśmy zainteresować muzyką klasyczną, symfoniczną, przybliżyć ją młodszemu pokoleniu, które niestety nie wydaje się być z nią zbyt silnie związane. Na VGL połączyliśmy wiele elementów bliższych ludziom, takich jak rock i efekty świetlne czy najlepsze wizualizacje, by umożliwić słuchaczom docenienie samej muzyki.

gamemusic.pl: Ty i Jack Wall oprócz tego, że jesteście dobrymi przyjaciółmi i razem współpracujecie przy Video Games Live, znani jesteście także jako kompozytorzy muzyki do gier. Moje pytanie brzmi: dlaczego zerwałeś z komponowaniem? Rozumiem, że organizacja Video Games Live pochłania Cię bez reszty, choć może po prostu traktujesz ją jak emeryturę?

Tommy Tallarico: Obaj ciągle komponujemy muzykę do gier (ale już nie tak intensywnie). Ostatnio skończyłem prace nad nowym Sonic’iem a Jack pracuje obecnie nad Mass Effect 2. To zawsze była nasza pasja i zawsze będziemy w to jakoś zaangażowani. VGL pochłania obecnie 95% naszego czasu, ale dobrze jest móc ciągle  komponować, chociażby nawet tak niewiele. Nigdy nie odejdziemy na emeryturę. Kochamy to co robimy i chyba nigdy nie uważaliśmy tego tak naprawdę za pracę. Myślę, że to jest kluczem do szczęścia i sukcesu. Znajdź coś, co naprawdę lubisz robić i sposób, żeby ci za to płacono.

gamemusic.pl: Który z koncertów najmilej wspominasz, a który był dla ciebie największym wyzwaniem organizacyjnym i  w jaki sposób wybrnąłeś z opresji? 

Tommy Tallarico: Jednym z moich przyjemniejszych wspomnień jest to, że podczas koncertu na Tajwanie podczas bisu nosiłem flagę Tajwanu. Graliśmy w Taipei kiedy igrzyska odbywały się zaraz obok nas w Chinach (Tajwan należy do Chin). Był to bardzo przykry czas dla Tajwanu ponieważ ich flaga nie mogła wisieć na olimpijskich stadionach. Było to bardzo emocjonalne wydarzenie i podnoszące ludzi na duchu. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy takiego wrzasku ludzi i owacji – oni dosłownie zalewali się łzami. Innym świetnym momentem był nasz koncert w Brazylii, publiczność reagowała bardzo żywiołowo na wszystko, co się działo na scenie.

Największym wyzwaniem było zrobienie pierwszego show. Zaczęliśmy pracować nad nim w 2002 roku. Mieliśmy czas, żeby zorganizować koncert na Hollywood Bowl w Filharmonii Los Angeles 6 lipca 2005 r. Pojawiło się wtedy ponad 11 tyś ludzi, co sprawiło, że był to największy koncert muzyki z gier na świecie. Powodem, dla którego przygotowania do niego trwały ponad 3 lata było to, że nawet ludzie od ponad 20 lat zajmujący się robieniem takich koncertów w Japonii nie chcieli się podjąć zorganizowania przedsięwzięcia na taką skalę. To był pierwszy raz, kiedy na żywo wykonano muzykę z Warcrafta, Halo, Kingdom Hearts czy też Mysta. Żeby zdobyć do tego prawa, licencje itp. potrzebowaliśmy wiele doświadczenia, które zdobyliśmy przez ponad 30 lat z Jackiem w przemyśle muzycznym.

Przez naszą ciężką pracę mogliśmy przetrzeć szlak organizatorom wielu koncertów muzyki z gier, które później odbywały się na całym świecie. Nawet wydawcy gier sądzili, że ten pomysł jest szalony. Pamiętam jak siedziałem w amerykańskim oddziale Square-Enix w 2002 roku i starałem się przekonać tych ludzi, że tutaj są równie wielcy fani Nobuo Uematsu jak w Japonii. Byli tym naprawdę zaskoczeni, ale w ciągu kilku najbliższych lat sami zorganizowali koncerty na terenie Stanów. Świetnie, że jest tyle koncertów o różnorodnej tematyce z gier dla fanów. To kolejny dowód na popularność gier na całym świecie.

gamemusic.pl: Muzyka z gier dopiero od kilku lat jest zauważana przez osoby, które nie mają nic wspólnego z grami. Czy uważasz, że przyczyną jej wzrastającej popularności są m.in. koncerty podobne do Video Games Live czy po prostu rynek elektronicznej rozrywki dojrzał, a wraz z nim zwiększyły się możliwości w dziedzinie pisania muzyki?

Tommy Tallarico: Naszym zadaniem było udowadnianie światu, jak kulturowo i artystycznie ważne stały się gry. Możemy jechać do Meksyku, Nowej Zelandii, Portugalii, Niemiec i Brazylii i wykonywać tą muzykę dla tysięcy ludzi w tych krajach. Myślę, że to naprawdę pokazuje znaczenie i podziw, na jaki gry zasłużyły w XXI wieku.

Po każdym koncercie dostajemy około 5-10 listów od rodziców piszących coś w stylu: „przyjechaliśmy wczoraj na wasz koncert jako rodzina. W drodze powrotnej mój syn/córka zapytali nas, czy mogą zacząć brać lekcje gry na wiolonczeli albo fortepianie żeby nauczyć się grać muzyki z Halo czy Zeldy!”.To właśnie to nas najbardziej wzrusza i jesteśmy dumni z naszej ciężkiej pracy i trudności które musieliśmy pokonać w czasie ostatnich 8 lat. Myślę że to również pokazuje wpływ, jakie gry wywierają na ludzi.

gamemusic.pl: Przy komponowaniu muzyki stawiasz bardziej na elektronikę czy raczej na żywą orkiestrę, jak to było w przypadku ścieżki dźwiękowej do Advent Rising?

Tommy Tallarico: To naprawdę zależy od gry i sytuacji. Robiłem wszystko, od muzyki z banjo (Earthworm Jim) aż do używania 100 osobowej orkiestry i 100 osobowego chóru (Advent Rising). Normalnie do komponowania używam komputera. Mam również keyboard podłączony do komputera, który sprawia, że każdy pojedynczy instrument orkiestry mam pod palcami. Więc jeśli chcecie wiolonczelę, klarnet albo obój to tylko klikacie myszką. Najpierw słyszę coś w głowie, potem zaczynam to grać na keyboardzie a później to wszystko nagrywam. Zapisuję nuty i posyłam dalej.

gamemusic.pl: Miałeś może okazję oglądania na żywo innych koncertów promujących muzykę z gier? Jak je oceniasz pod kątem promocji oraz aranżacji utworów? Czy amatorskie koncerty mogą Twoim zdaniem konkurować z tymi profesjonalnymi?

Tommy Tallarico: Pomagaliśmy wielu organizacjom non-profit przez ostatnie lata. Jest wiele niesamowitych dzieciaków, które są naprawdę oddane graniu tej muzyki i wykonywaniu jej na żywo. Myślimy, że to świetnie i staramy się ich wspierać jak tylko możemy. Współpracujemy z lokalnymi instytucjami oraz np. z Grammy in the Schools – programem mającym na celu podwyższenie wrażliwości na muzykę poprzez zapraszanie klas na nasze próby oraz wpuszczaniu ich za kulisy żeby przyjrzały się jak to wszystko działa. Współpracujemy również z Alfred Publishing i przekazaliśmy nasze aranżacje do ponad 75 tyś. szkół i uniwersytetów w całej Ameryce Północnej, żeby dzieciaki mogły zagrać swoją ulubioną muzykę.

gamemusic.pl: Nie tak dawno miałem okazję uczestniczenia w jednym ze spektakli Video Games Live rok temu w Lipsku, w dzień przed otwarciem targów Games Convetion. Świetnie się bawiłem przy starych kawałkach, wrażenie jednak zepsuło nienajlepsze nagłośnienie, zabrakło także kilku utworów, na których pojawienie się liczyłem.. Czy może miałeś podobne odczucia? Co myślisz o samym spotkaniu z fanami muzyki z gier z centralnej Europy?

Tommy Tallarico:  W Lipsku, w Niemczech, to był naprawdę udany show. Publiczność była bardzo rozentuzjazmowana, że w końcu występujemy w  Niemczech. Wydaje się nam całkowicie niemożliwe żeby zadowolić całą publiczność i ciągle czujemy, że za każdym występem ktoś będzie rozczarowany, gdyż możemy coś przeoczyć. Ale trzeba zrozumieć, że  stworzyliśmy ponad 60 tematów dla VGL i możemy zagrać tylko około 20 podczas 2 i pół godzinnego koncertu. Jest tyle muzyki której nie możemy wykonać podczas koncertów. Ale trzeba na plus zaliczyć, że nigdy podczas całych pięciu lat nie zagraliśmy dokładnie tego samo show. Za każdym razem gdy wracamy do jakiegoś miasta czy kraju to przyjeżdżamy z nowym repertuarem. Myślę, że to bardzo ważne dla budowania naszej przyszłości. Jeśli więc nie zagraliśmy czegoś, na co czekałeś to są szanse, że  zagramy to następnym razem. Napisz do nas kilka miesięcy wcześniej, a  postaram się umieścić to w tym występie.

Jest dla mnie prawdziwym zaszczytem, że znam tylu ludzi na całym świecie. – Tommy Tallarico

gamemusic.pl: Wkrótce razem z Video Games Live zagrasz również w naszym kraju. Masz w Polsce pokaźną grupę fanów, czy chciałbyś im coś przekazać?

Tommy Tallarico: Jest dla mnie prawdziwym zaszczytem, że znam tylu ludzi na całym świecie, którzy doceniają moją pracę. To naprawdę niezwykłe uczucie i mam nadzieję poznać każdego z tych nich kiedy w końcu będę w Polsce. Przyjedziemy w listopadzie do Zabrza, Łodzi i Warszawy w ramach naszego Wielkiego Europejskiego Tournee. Ogólnie damy w 2009 roku ponad 70 koncertów na całym świecie, więc coraz ciężej jest ułożyć nasz terminarz na kolejne występy. Ale sądzę, że dobrze jest mieć taki problem.

gamemusic.pl: Raz jeszcze dziękuje za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów. 

Tommy Tallarico: Dziękuję za pomoc przy promowaniu VGL i naszej misji do ukazywania gier wideo i ich muzyki jako formy sztuki. Do zobaczenia w Polsce!.

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.