Martin Sahlin – twórca pomysłu na Unravel – miał przed premierą nadzieję, że jego gra sprawi, że zadzwonimy do swoich mam. Przesłanie piękne i tworzone na naszych oczach w pełnej sentymentu grze, której akcja dzieje się poza czasem i wewnątrz utrwalonych na zdjęciach wspomnień starszej kobiety.

To stosunkowo prosta, ale skuteczna opowieść, w której tzw. Yarnie, ludek stworzony z kłębków czerwonej wełny, odkrywa miejsca, w których działy się najważniejsze rodzinne doświadczenia w życiu bohaterki – zarówno wesołe, jak i tragiczne. Stąd cała gra w level designie i narracji wzbudza sentyment za młodością, czasami lat dziecinnych, zatraconą przeszłością.

Wzbudzić sentyment nie jest łatwo. Niewielu potrafi napisać muzyką tęsknotę lub subtelne odczucia jak np. Gustavo Santaolalla, który jest żywym dowodem, że prostota w rzeczy samej wystarcza, by oddać złożone nastroje. Soundtrack Fridy Johannson i Henrika Oja (kolejno kompozytorki i muzyka popowego) idzie w jego ślady, skupiając się na skromnym instrumentarium, prostych melodiach i błyszczących ambientowych podkładach.

Unravel nie potrzeba w gruncie rzeczy nic więcej, bo przeżywamy jedynie zamglone wspomnienia, a nie w pełni opisane i wyreżyserowane sceny. Za nimi idzie oczywiście owa prostota – tym razem fabuły. Narratorka wspomnień to nikt inny jak archetypiczna starsza osoba, której na starość pozostały jedynie samotność i lepszy, oddalony o dekady świat wspomnień. Rolą gry jest ten świat pokazać.

Muzyka do Unravel to połączenie ambientu, skrzypiec i gitar okazjonalnie wspomaganych przez inne instrumenty w zależności do nastroju poziomu. Każdy z nich otrzymał swój motyw i większość oscyluje wokół tego samego klimatu, który – pomimo stateczności – nie traci na mocy właśnie dzięki tematycznej różnorodności. Kompozytorzy dobrze spełnili swoją rolę, bo nie pozwalają graczowi na oderwanie emocjonalne czy znużenie, stale wpływając na nas nowymi utworami lub wariacjami. W przeciwnym razie gracz szybko zmęczyłby się, a cała magia Unravel przelatywałaby obok niego bez żadnego śladu.

To właśnie muzyka jest zaraz obok subtelnych narracyjnych zabiegów głównym filarem, który sprawia, że wspomnienia nabierają rzeczywistego charakteru.

Wygrywające jesienny krajobraz skrzypce w First Steps zapraszają nas do świata Unravel i dają przedsmak całej przygody. Missing Piece dodaje akordeon i harmonijkę, ale wykorzystuje je do wykreowania smutnej rzeczywistości, w której znalazła się bohaterka. Życie obserwowane w wielu naturalnych lokacjach wyśpiewuje Summer Sky New Snow. Nastrojów jest tu co niemiara, szczególnie w części gry, w której obserwujemy umierający od chemikaliów i wycinki las (Shut It Down i Scarred Earth). Wszystko jednakże pokazane zostaje przez pryzmat wspomnień – niejasnych i nadgryzionych zębem czasu obrazów, które widnieją w pamięci bohaterki jako kolejne etapy rozpadu rzeczywistości wokół niej.

Gra i muzyka nie są jedynie senną wycieczką w przeszłość-Yarniemu grożą stworzenia, które napotyka, jak kruk czy goffernik, które często zapraszają gracza do zabawy w kotka i myszkę lub rychłej ucieczki. Murder of Crows to znowu skrzypce, ale przygrywające prosty, zapętlony, świdrujący motyw, podobnie jak Halling efter per Loof. Muzyka akcji ma bardzo folkowy charakter, jak często i wolniejsze utwory z całego Unravel. Najwięcej uwagi przykuwa jednak muzyka, która pozwala kontemplować przestrzenie, wyobrażać sobie życie bohaterki na podstawie napotykanych wspomnień i składać wszystko w całość.

Muzyka, w której ręce oddaje się znaczną część opowiadania, może łączyć gracza z archetypicznymi doświadczeniami, które przeżył, przeżywa i przeżywać będzie.

Sentymentalna wymowa i wyrazista uczuciowość ścieżki sprawiają, że album nadaje się wspaniale do samodzielnego odsłuchu. Johannson i Oda napisali muzykę lekką, motywiczną i przyjemną w odbiorze, której atrakcyjność przekracza funkcjonalność. Spełnia przy tym śpiewająco swoją rolę, bo słuchanie jej w loopie w kolejnych poziomach jest czystą przyjemnością.

To właśnie muzyka jest zaraz obok subtelnych narracyjnych zabiegów („duchy” kochanych przez bohaterkę osób, jej dom, fotografie) głównym filarem, który sprawia, że wspomnienia nabierają rzeczywistego charakteru. To jedna z wielu zalet muzyki, w której ręce oddaje się znaczną część opowiadania – może ona łączyć gracza z archetypicznymi doświadczeniami, które przeżył, przeżywa i przeżywać będzie (tutaj wspomnienia za idyllą dzieciństwa i minionych lat), ale ubrane w inne wydarzenia. W tym tkwi główna siła Unravel jako gry i muzyki.

Stąd też soundtrack ten wydaje się mi być jednym z najlepszych z 2016 roku. Cechuje go nienachalna ekspresyjność, piękne brzmienie i subtelne operowanie emocjami gracza. Wieńczący album i rozgrywkę The Red Thread łączy kilka lejtmotywów w piękny, poetycki temat, dający wspaniały efekt w finale, który pokazuje, że zmagania Yarniego i gracza nie były na marne – skonfrontowane z bolesnymi doświadczeniami i zapomniane przez świat, życie bohaterki nabiera w końcu koloru.

Oda i Johannson dali kolejny dowód temu, że wielkie i trudne tematy często nie potrzebują symfonii, a prostej melodii powtórzonej kilka razy. Ta pewna minimalistyczność w motywach i magiczne brzmienie sprawiają, że równie prosta, ale jakże znacząca podróż gracza i jego czerwonego kompana nabiera prawdziwego sensu i znaczenia. Unravel to doświadczenie, którego nie można nie polecić.

Współpracownik

Jan Szafraniec

Pasjonuje go wszystko co szumiące, minimalne i industrialowe. Większość czasu spędza na pisaniu i pływaniu w ambiencie. Muzykę do gier wiernie wyznaje od dekady i nie zamierza przestać.