Wielu graczom marka Battlefield kojarzy się z hukiem artylerii, świstem pocisków i tematem głównym, który wbija się w pamięć równie mocno, jak widok zawalającego się wieżowca. W nadchodzącej części ewidentnie audio wychodzi na pierwszy plan, a wraz z nim znajomy klimat serii.
Już w pierwszych minutach rozgrywki można poczuć tytułowe pole bitwy. Każda broń ma swój unikatowy dźwięk, wybuchy ładunków wgniatają w fotel, a odgłos wystrzału czołgu za nami potrafi dosłownie ogłuszyć. To, co najbardziej przyciąga, to sposób, w jaki dźwięk łączy się z destrukcją otoczenia. Zawalający się budynek to nie tylko animacja, lecz także hałas, który otacza nas z każdej strony. Battlefield od zawsze był widowiskiem, ale teraz dźwięki wojny zaczęły wylewać się z głośników.
Kwestia audio w nowej odsłonie jest jednak jeszcze bardziej interesująca za sprawą nowego trybu słuchania – War Tapes V.A.L. (Very Aggressive Listening). To odmiana kultowego ustawienia z poprzednich części, tylko że jeszcze mocniejsza, nieczysta i bardziej namacalna. Podbity bas, przestery i zwiększona głośność wzmacniają immersyjność pola bitwy. To właśnie za sprawą tej opcji nowa produkcja DICE wyróżnia się na tle pozostałych FPS-ów. Aura wojny ma przytłoczyć gracza dzięki tak zmodyfikowanemu dźwiękowi. To chaos w czystej postaci, pokryty tumanami kurzu ze zgliszczy budynków. Każdy strzał wywołuje kolejny dreszcz emocji – i tak w nieskończoność.

Battlefield od zawsze kojarzy się z charakterystycznym tematem głównym, który także tutaj rozbrzmiewa. Na razie zaprezentowano nam melodie mające na celu wzbudzenie nostalgii. W „szóstce” muzyka nie narzuca się, ale podbija emocje w trakcie meczu. Klimat brzmienia, przynajmniej na etapie bety, lawiruje pomiędzy Battlefield 4 a Battlefield 2042. Czy tak będzie również po premierze? Trudno stwierdzić, ponieważ powraca kampania dla jednego gracza, którą trzeba podkreślić muzycznie – a kompozytor nadal jest nieznany.
Twórcy szukają czegoś pomiędzy najbardziej znanymi częściami. Możemy spodziewać się syntezatorowej wojny z Battlefield 3 i 4, nostalgicznego tonu z Battlefield I, lamentu z Battlefield V oraz dysonansowego brzmienia 2042. Jeśli cały ten repertuar uda się połączyć w jedność, to otrzymamy soundtrack absolutny.

Sam smak muzyczny ma też swoje pokrycie w zwiastunach tytułu. Z jednej strony Masters of War Boba Dylana – antywojenna ballada, doskonale podkreślająca istotność historii, którą twórcy chcą przekazać. Z drugiej zaś klasyczny tryb wieloosobowy, którego zapowiedź uderza w rytm Break Stuff od Limp Bizkit – hymnu chaosu i agresji. W obu przypadkach tak cudownie zsynchronizowano wideo z audio i zmiksowano ze znanymi motywami, że to trzeba zobaczyć! Z tego wszystkiego wynika, że Battlefield 6 ma być poniekąd refleksyjnym doświadczeniem, które pokazuje brutalność wojny, a jednocześnie areną pełną energii, gdzie liczy się widowisko.

Dzisiejsze strzelanki są w dużej mierze zunifikowane technologicznie pod względem audio. Dolby Atmos, dźwięk przestrzenny, realistyczne nagrania broni etc. Czytelność dźwięku jest stawiana na pierwszym miejscu. Battlefield idzie jednak na przekór i daje nam wybór, stawiając na spektakl, immersję, która jest jeszcze lepsza po włączeniu War Tapes V.A.L. Na razie to coś świeżego na rynku – tu nie chodzi o precyzję ani czytelność, a po prostu o teatr wojny. I to może być największym wkładem tej marki w gatunek FPS. Gra się i słucha cudownie. Oby tak pozostało – z lekkimi poprawkami, bo jak każda beta, także ta nie jest nieskazitelna.

Czasem natrafiamy na ścieżki dźwiękowe, które od pierwszych sekund domagają się uwagi, a ich melodie zostają w nas na długo po zakończeniu gry. I już chciałoby się napisać, że The Blood of Dawnwalker, jako niedaleki kuzyn Wiedźmina 3, więcej
Kiedy tylko THQ Nordic ogłosiło, że wespół z Alkimia Interactive biorą na tapet „NAJWAŻNIEJSZĄ POLSKĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ”, moje serce rozpaliła fala nostalgii połączonej z olbrzymią obawą. Bo jak mawiał wujek Ben ze Spider Mana: „Z wielką mocą wiąże więcej
Najgroźniejszym przeciwnikiem muzyki do gier z gatunku roguelite nie jest finałowy boss czy jakaś bardziej wysublimowana lokacja, lecz kolejna próba. Utwory, które pierwotnie porywają do walki, przy n-tym powrocie mogą stać się najzwyczajniej w świecie frustrujące. Gareth więcej
Od premiery gry Splatoon na Nintendo WiiU w 2015 roku minęło ponad dziesięć lat. W międzyczasie otrzymaliśmy dwie kontynuacje oraz poboczne przygody kolorowych kałamarnic (Inklingów) i ośmiornic (Octolingów), taplających się w hektolitrach tuszu. Za powołanie marki do życia odpowiada więcej