Bardzo czekałem na czwartą odsłonę looter shootera od Gearbox. Przymykając oko na kontrowersję wokół technikaliów, muszę przyznać, że Borderlands 4 na płaszczyźnie rozgrywki jest dla serii zdecydowanym powrotem do formy. Powrót na dobre tory nie obył się niestety bez poświęceń – jednym z nich zdecydowanie okazała się warstwa muzyczna produkcji.

Za soundtrack odpowiedzialni są m.in.: zespół Finishing Move Inc., Joshua CarroCris Velasco. Wszyscy byli już wcześniej związani z muzyką w serii. Za wielką stratę uznaję jednak nieobecność Jespera Kyda, który komponował do Borderlands od samego początku. Aktualny zespół, idąc utartym szlakiem, serwuje nam soundtrack oparty głównie o mocną elektronikę, choć znalazło się też miejsce na rockowe gitary. Cały ten miks wypada niestety bardzo blado.

Dojmująca cisza

Największym muzycznym przewinieniem Borderlands 4 jest dla mnie dojmująca cisza, która towarzyszy nam w momentach, gdy akurat nie wymieniamy się z wrogami tonami ołowiu. W poprzednich odsłonach każda lokacja miała przypisany swój ambientowy motyw, niejednokrotnie zostający ze mną jeszcze na długo po zakończeniu gry. W nowym, zupełnie otwartym świecie, raczy nas zupełna cisza. 

Jednak gdy muzyka wreszcie się pojawia, nie jest wcale lepiej. W ciągu 30 godzin, które spędziłem z nowymi Borderlandsami, odniosłem wrażenie, że słyszę w kółko może pięć utworów – i to niespecjalnie porywających. Motywy towarzyszące nam podczas walki wydają się pisane od linijki, przez co brzmią zbyt bezpiecznie. Momentami, wsłuchując się w to, co przygrywa mi w słuchawkach, miałem wrażenie, jakbym słuchał utworów napisanych na potrzeby muzycznego stocka dla twórców wideo na YouTubie. W uszy najbardziej kłuły mnie utwory, gdzie na pierwszy plan wysuwa się partia rockowej, przesterowanej gitary – te brzmiały dla mnie kompletnie jak żywcem wyjęte z silącego się na dynamizm wideo, promującego jakąś korporacyjną konferencję.

Poza scenami wartkiej akcji muzyka towarzyszy nam wyłącznie podczas wykonywania misji głównego wątku. Utwory skręcające w ambientowe rejony i mające podtrzymywać fabularne napięcie radzą sobie zdecydowanie najlepiej z całej ścieżki dźwiękowej, jednak wciąż nie ocierają się o poziom legendarnych motywów Jespera Kyda z drugiej części serii

Dużo dobrego mogę za to powiedzieć o efektach dźwiękowych – marka Borderlands doczekała się w końcu arsenału, który brzmi mięsiście i naprawdę przyjemnie. Świetnie wykreowane dźwięki wszelkich broni oraz trafień przeciwników, sparowane z najlepszym uczuciem strzelania w serii musiały podświadomie popchnąć mnie do grania buildem, który wystrzeliwuje jak najwięcej pocisków na sekundę. Tej symfonii destrukcji po prostu nie chce się przestać słuchać.

Co nie zagrało?

Trudno mi jednoznacznie podsumować ścieżkę Borderlands 4. Całość oprawy muzycznej wypada miałko i raczej grozi jej szybkie zapomnienie. Przeglądając między sesjami subreddit serii, dostrzegłem, że nie jestem w tym braku pochlebstw odosobniony. To zdecydowanie gra, z którą chcę obcować kolejne 30 czy nawet 60 godzin, ale moje dalsze podróże po Kairos pewnie będą odbywać się z suwakiem muzyki w pozycji 0%.

Czytaj więcej:

  • Yoshi and the Mysterious Book – bez iskry magii

    Yoshi and the Mysterious Book – bez iskry magii

    Postać uroczego, zielonego dinozaura Yoshiego zrodziła się w umyśle młodego Shigeru Miyamoto w połowie lat 80., czyli jeszcze długo przed premierą Super Mario World. Ojciec Super Mario Bros pragnął, aby jego bohater mógł więcej

  • Pacific Drive – rezonans samotnej podróży

    Pacific Drive – rezonans samotnej podróży

    Wiele tytułów prowadzi nas muzycznymi motywami, zapewniając niezapomniane przeżycia związane z miejscem lub postacią. Są natomiast gry, które pozostawiają nas na skraju świata i mówią: „jedź”. Produkcja od Ironwood Studios, Pacific Drive, to survivalowa, samotna podróż więcej

  • F.E.A.R. – idealnie udźwiękowiony (nie)azjatycki horror

    F.E.A.R. – idealnie udźwiękowiony (nie)azjatycki horror

    Przełom lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych to szczyt popularności azjatyckiego kina grozy na świecie. Filmy takie jak Klątwa, Nieodebrane połączenie czy Krąg, w odróżnieniu od ich średnio udanych zachodnich adaptacji, zyskały status kultowych, a duchy z czerwonymi oczami, bladymi więcej

  • Game Music Festival wraca do Londynu!

    Game Music Festival wraca do Londynu!

    Przez cały czerwiec 2026 roku w Royal Festival Hall (Southbank Centre) i Fairfield Halls w Londynie będzie odbywać się święto muzyki z gier wideo. Obejmie ono pięć koncertów na żywo oraz program edukacyjny z udziałem wielu znamienitych gości więcej

  • Nasza tęsknota za niewygodą

    Nasza tęsknota za niewygodą

    Coraz więcej osób deklaruje porzucenie serwisów streamingowych na rzecz innych urządzeń odtwarzających muzykę. Tym samym do łask wracają płyty CD, wyciągnięte z szaf odtwarzacze MP3, a nawet kasety magnetofonowe. Powód? Jest ich wiele, ale najważniejszą więcej

Współpracownik

Wojtek Filipowicz

Muzyk od prawie dekady związany z Poznańską sceną niezależną. Miłośnik muzycznych skrajności i wynajdywania najdziwniejszych zjawisk na scenie. Entuzjasta japońskich produkcji, w ciągłym poszukiwaniu nietuzinkowych historii.