Odkąd sięgam pamięcią, marka Donkey Kong Country była bliska memu sercu. Zawdzięczam to w szczególności oprawie audio, przygotowanej głównie przez Davida Wise’a. Kompozytor ten na wielu płaszczyznach wykreował nieznany mi wcześniej muzyczny świat, który do dziś porusza całe pokolenia – zarówno graczy, jak i samych muzyków.

Już oryginalna wersja Donkey Kong Country Returns zawodziła od strony muzycznej.

Rozczarowujące jest to, jak obecnie Nintendo traktuje serię Donkey Kong Country. Owszem, na początku tego roku dostaliśmy odświeżoną wersję produkcji sprzed 15 lat. Mowa tu o Donkey Kong Country Returns HD, która – powiedzmy sobie szczerze – nie jest ani dobrym, ani złym tytułem, ale tak naprawdę nikomu nie była potrzebna do szczęścia. Jestem pewien, że tylko garstka zatwardziałych sympatyków radosnego goryla doceniła ten gest włodarzy z Kioto.


Podcast – Słuchaj gier #57 „Co wyjątkowego jest w muzyce z Donkey Kong Country?”


Trzeba jednak przyznać, że już oryginalna wersja Donkey Kong Country Returns zawodziła od strony muzycznej. Co dokładnie mam na myśli? Muzyka napisana przez zespół kompozytorów pod przewodnictwem Kenjiego Yamamoto była poprawna i nic więcej. Oczywiście usłyszymy w niej znane nam tematy autorstwa Davida Wise’a oraz Eveline Novakovic (Fischer), ale to tylko średniej jakości aranżacje, które nawet nie mają startu do swoich pierwowzorów. 

Momentami w utworach usłyszymy silne inspiracje dźwiękami instrumentów z Afryki.

W pracy Kenjiego Yamamoto po prostu nie słychać ducha marki, a co więcej – średniej jakości sample momentami tylko przeszkadzają w odbiorze gry. Wystarczy posłuchać pierwszych piętnastu minut w grze lub na albumie, by odnieść wrażenie, że kompozytor mimo usilnych starań nie sprostał powierzonemu mu zadaniu. Momentami w utworach usłyszymy silne inspiracje dźwiękami instrumentów z Afryki, zwłaszcza tych perkusyjnych (marakasy, bongosy, conga etc.), ale to nie wystarczyło, by nadać kompozycjom odpowiedniego kolorytu. 

W moim odczuciu muzyka przygotowana przez grupę japońskich kompozytorów (Minako Hamano, Masaru Tajima, Shinji Ushiroda, Daisuke Matsuoka) momentami stara się być zbyt poważna, przez co traci na atmosferze. A przecież Donkey Kong Country to prawdziwy karnawał muzycznego szaleństwa z domieszką nostalgicznych dźwięków syntezatorów. Jestem też świadom tego, że wina może leżeć po stronie twórców gry, ponieważ deweloperzy ze studia Rare wielokrotnie zmieniali pomysły na poziomy, co mogło się również odbić na procesie powstawania muzyki. 

Ostatecznie dostaliśmy tylko cień tego, co dobrze znane graczom.

Kenji Yamamoto wraz ze swoim zespołem zrobił wszystko, by choć trochę zbliżyć się jakością do oryginalnych kompozycji Davida Wise’a oraz Eveline Novakovic. Ostatecznie dostaliśmy tylko cień tego, co dobrze znane graczom. Wielka szkoda, że do prac nie zaangażowano autorów oryginalnych kompozycji. Na szczęście kilka lat później David Wise powrócił w chwale, pisząc fantastyczną oprawę audio do gry Donkey Kong Country: Tropical Freeze, o której może napiszę więcej w następnej recenzji.

Czytaj więcej:

  • Mixtape – ostatni bis młodości

    Mixtape – ostatni bis młodości

    Był taki moment w życiu każdego z nas. Ostatnie wakacje. Ostatnia noc z przyjaciółmi. Ostatni raz, kiedy wydawało się, że nic nigdy się nie zmieni. Śmiech, filmy oglądane po raz setny, ulubione piosenki wykrzykiwane z całych sił więcej

  • Pragmata – nostalgiczne melodie kosmicznych wspomnień

    Pragmata – nostalgiczne melodie kosmicznych wspomnień

    Wyobraźcie sobie, że lądujecie wewnątrz opustoszałej stacji na Księżycu. Macie jeden cel: zbadać, co się wydarzyło. Misję przerywa trzęsienie ziemi, a z krytycznego stanu ledwo ratuje Was samotna dziewczynka z umiejętnościami hakerskimi. Taki los spotkał Hugh więcej

  • Yoshi and the Mysterious Book – bez iskry magii

    Yoshi and the Mysterious Book – bez iskry magii

    Postać uroczego, zielonego dinozaura Yoshiego zrodziła się w umyśle młodego Shigeru Miyamoto w połowie lat 80., czyli jeszcze długo przed premierą Super Mario World. Ojciec Super Mario Bros pragnął, aby jego bohater mógł więcej

  • F.E.A.R. – idealnie udźwiękowiony (nie)azjatycki horror

    F.E.A.R. – idealnie udźwiękowiony (nie)azjatycki horror

    Przełom lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych to szczyt popularności azjatyckiego kina grozy na świecie. Filmy takie jak Klątwa, Nieodebrane połączenie czy Krąg, w odróżnieniu od ich średnio udanych zachodnich adaptacji, zyskały status kultowych, a duchy z czerwonymi oczami, bladymi więcej

Redaktor Naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.