Critical Hit Games debiutuje w stylu, którego nie powstydziłby się niejeden tytuł AAA od wielkiego wydawcy. Złożona, mroczna historia detektywistyczna w stylu noire? Jest. Oprawa wizualna, która w spektakularny wręcz sposób ukazuje futurystyczno-archaiczny Nowy Jork roku 2039? A jakże. I w końcu piękna, urzekająca muzyka w tle? Też jest.
W ścieżce dźwiękowej dominują partie orkiestrowe, jazz.
O ile samo studio zostało założone relatywnie niedawno, bo w roku 2020, to za skomponowanie muzyki odpowiadał weteran branży Mikołaj Stroiński. Ma on w swoim portfolio pracę przy takich grach jak: Wiedźmin 3: Dziki Gon, Age of Empires IV czy też The Vanishing of Ethan Carter. W ścieżce dźwiękowej dominują partie orkiestrowe, jazz, a dodatkowo został użyty syntezator analogowy. Całość jest stylistycznie spójna i tworzy bardzo nastrojowe tło dla przygody.
Nobody Wants to Die to przedstawiciel gatunku symulatorów chodzenia. Dużo akcji tu nie ma, przez co muzyka ma za zadanie w głównej mierze brać udział w budowaniu świata. Miejscami spełnia tę funkcję wręcz celująco, a gdzieniegdzie mamy do czynienia z nietrafionymi decyzjami. Sprawiają one, że ścieżka dźwiękowa z przyjemnej może stać się nieco zbyt nachalna w odbiorze.

Z rzeczy dobrych bardzo podobają mi klimaty noir jazzu zaproponowane przez kompozytora. Tutaj na szczególne wyróżnienie zasługują według mnie: Neon Wants a Drink, który słyszymy krótko po rozpoczęciu gry, oraz zestaw trzech utworów wybrzmiewających podczas sekcji detektywistycznych (Revisiting the Subconcious, Deep Echos, Deeper into the Subconcious). W nich z kolei dominuje pianino. Dzięki wymienionym kompozycjom klimat thrillera detektywistycznego został oddany świetnie.
To, co świetne już nie jest, to wszechobecność partii orkiestrowych. Twórcy polegają na nich aż do bólu i już po godzinie gry zaczęło mi brakować nieco szybszych, prostszych utworów. Dla jasności: słucha ich się wyśmienicie. Po prostu nie wszystko musi być podniosłe, żeby budowało klimat. Przykładowo, kawałek The Package jest piękny, jednak jego wykorzystanie jako tła w momencie odbierania zwykłej paczki z paczkomatu to dla mnie lekka przesada. Ogólny mastering nie pozostawia złudzeń, że twórcy chcieli, by takie momenty były mocno akcentowane. Doprowadza to do sytuacji, w której mimo obniżenia głośności muzyki prawie do minimum nadal jest ona na pierwszym planie, a w pewnych sytuacjach utrudnia wręcz słuchanie kwestii wypowiadanych przez bohaterów.

Krótko o efektach: te są jak najbardziej poprawne. Dźwięki w tle wyraźne, eksplozje satysfakcjonujące, a wszechobecny deszcz przyjemnie stuka o karoserię samochodu (samochodolotu?). Choć czasami te efekty bywają aż zbyt realistyczne. Chętnie pozbyłbym się tej prawie pięciominutowej sekwencji, która składa się niemal wyłącznie z odgłosu wymiocin.
Twórcy mieli wielkie ambicje i należy przyznać, że stanęli na wysokości zadania.
Duży ciężar narracyjny spoczywa natomiast na barkach dwójki aktorów głosowych, wcielających się w role głównych bohaterów. Wykonali oni fantastyczną robotę. Ich ciągłe przekomarzanie umila przygodę, a gdy trzeba, potrafią tonem głosu przekazać skomplikowane emocje. To ważne, bo dialogi są kluczowym narzędziem narracyjnym twórców, które sprawia, że poznawanie tego świata i jego historii jest tak przyjemne.

Nobody Wants to Die to gra unikalna. Twórcy mieli wielkie ambicje i należy przyznać, że stanęli na wysokości zadania. Swoją cegiełkę dołożył do tego Stroiński, którego ścieżka dźwiękowa na pewno zapadnie mi w pamięć na długo. Jest nastrojowo, jest podniośle, jest naprawdę przyjemnie. Szkoda jedynie, że w pewnych momentach owa podniosłość zamienia się w niczym nieusprawiedliwioną pompatyczność.

Przez lata niezależne japońskie studio Vanillaware budowało swoją popularność dzięki niespotykanej nigdzie indziej unikatowej oprawie graficznej, której od zawsze towarzyszyła oryginalna muzyka autorstwa studia Basiscape. W trakcie ponad dwudziestoletniego stażu w branży gier wideo kompozytorzy więcej
Wyciągając dłoń ku niebu, niejeden z nas zastanawiał się, jak to jest go dotknąć. W końcu świat ponad chmurami naprawdę zachwyca. Pozbawiony granic, daje poczucie oddechu i bezkresnej wolności. Taka jest też muzyka w Ace Combat 8: więcej
Gwiezdne Wojny od prawie półwiecza definiują brzmienie kosmicznej opery. Po wyznaczającym kanon Johnie Williamsie (np. Duel of the Fates) pojawił się Kevin Kiner (The Clones), który za pomocą syntezatorów i etnicznych dźwięków określił bitewną tożsamość Wojen więcej
Czasem natrafiamy na ścieżki dźwiękowe, które od pierwszych sekund domagają się uwagi, a ich melodie zostają w nas na długo po zakończeniu gry. I już chciałoby się napisać, że The Blood of Dawnwalker, jako niedaleki kuzyn Wiedźmina 3, więcej
W „Muzycznych Zakamarkach” Paweł Dembowski przedstawi te albumy, których próżno szukać popularnych w serwisach streamingowych. Będzie to subiektywna polecajka soundtracków do mniej znanych gier, nieco starszych i zapomnianych, a także dopiero co wydanych nowości, o których jeszcze nikt nie mówi. Jak zawsze więcej
Tym razem zaglądamy za kulisy soundtracku do The Blood of Dawnwalker. Rozmawiamy z Nikolą Kołodziejczykiem, Piotrem Musiałem, Karoliną Matuszkiewicz i Adamem Jędrysikiem o jego powstawaniu, karpackich brzmieniach i nietypowym instrumentarium. Przede wszystkim jednak o muzyce, która buduje świat więcej