Choć włodarzom z Kioto można zarzucić wiele, to jednak nadal podążają oni za maksymą „zabawa ponad wszystko”. Co dokładnie mam na myśli? Nintendo jako jeden z nielicznych wydawców gier wciąż dostarcza nam produkcje, które mają sprawiać przyjemność niezależnie od kategorii wiekowej.
Tegoroczny tytuł Donkey Kong Bananza jest tego żywym przykładem. Spędziłem niezliczone godziny w towarzystwie uroczej, włochatej małpy oraz młodej, lecz odważnej Paulin. W trakcie przebijania się przez kolejne warstwy biomów towarzyszyła mi bogata muzyka, której może nie zaliczę do albumów roku 2025, ale na mojej prywatnej liście ulubionych ścieżek dźwiękowych sprawdza się znakomicie.
Kilka tygodni po premierze Donkey Kong Bananza otrzymaliśmy płatne rozszerzenie do gry w postaci DK Island & Emerald Rush. Nie jestem wprawdzie zwolennikiem takich praktyk i bardzo rzadko decyduję się na zakup płatnych dodatków. Wyjątkiem są nieliczne tytuły, z którymi chciałbym spędzić więcej czasu. W tym przypadku zaryzykowałem i… mam mieszane odczucia. Dostaliśmy co prawda nową zawartość w postaci nostalgicznej planszy, nawiązującej do dziedzictwa Donkey Kong Country oraz nowy tryb rozgrywki Emerald Rush, a mimo to czuję niedosyt. Dlaczego?

Owszem, wszystko wygląda i brzmi jak dopracowany produkt. Szczególnie muzyka przygotowana przez grono kompozytorów w składzie: Naoto Kubo, Daisuke Matsuoka, Reika Nakai, Yuri Goto oraz Tsukasa Usui nadal trzyma poziom podstawowej zawartości Donkey Kong Bananza. Mój jedyny zarzut brzmi: dlaczego tak mało? Proponowana przez Nintendo cena nie przystaje bowiem do objętości dodatku. Uważam, że rozszerzenie spokojnie można było zmieścić w oryginalnej wersji gry.
Podobne zastrzeżenia mam do płatnej zawartości Super Mario Party Jamboree w wersji na konsolę Nintendo Switch 2, która – powiedzmy sobie szczerze – jest świetnym tytułem na imprezy w gronie przyjaciół. Niby dostajemy jeszcze więcej tego samego, ale już niekoniecznie w lepszej oprawie audiowizualnej. Nadal uważam, że cykl Super Mario Party zdecydowanie zasługuje na nową jakość oprawy audio, przy której będziemy miło spędzać czas także poza samą rozgrywką.

Nie mam nic przeciwko płatnej zawartości do gier, szczególnie kiedy w jej ramach otrzymujemy nie tylko specjalnie dopracowany dodatek, lecz także nową oprawę audio. Jednak widząc takie surowe projekty, mam rozdwojenie jaźni. Wygląda na to, że Nintendo w przypadku obu wspomnianych tytułów nie odrobiło lekcji i potrzebuje stanowczo więcej czasu, by kolejnym razem dostarczyć nam pełnowartościowy produkt, odzwierciedlający jakość, z którą zwykliśmy kojarzyć włodarzy z Kioto. Dlatego w tym roku Nintendo otrzymuje ode mnie pierwszego karnego ptaka za brak konsekwencji w przypadku płatnych rozszerzeń.

Najgroźniejszym przeciwnikiem muzyki do gier z gatunku roguelite nie jest finałowy boss czy jakaś bardziej wysublimowana lokacja, lecz kolejna próba. Utwory, które pierwotnie porywają do walki, przy n-tym powrocie mogą stać się najzwyczajniej w świecie frustrujące. Gareth więcej
Od premiery gry Splatoon na Nintendo WiiU w 2015 roku minęło ponad dziesięć lat. W międzyczasie otrzymaliśmy dwie kontynuacje oraz poboczne przygody kolorowych kałamarnic (Inklingów) i ośmiornic (Octolingów), taplających się w hektolitrach tuszu. Za powołanie marki do życia odpowiada więcej
Dzieło Willa Wrighta i ekipy z Maxis przeszło wiele, wiele zmian, zanim skrystalizował się ich pomysł na grę będącą satyrą na konsumpcjonizm. Fenomen pierwszej części The Sims i jej niepowtarzalnej atmosfery to zaś w głównej mierze zasługa więcej
Assassin’s Creed Black Flag Resynced jest opowieścią o Morzu, które nie zna ciszy. Skrzypią deski, wiatr napina żagle, a głosy Załogi niosą się daleko poza pokład Kawki. Każdy, kto odnajdzie ten List, niechaj więcej
Pomimo, że nie miałem wobec przygód Elliota żadnych oczekiwań, to nowa produkcja od Square Enix okazała się jednym z moich największych growych zaskoczeń tego roku. To bardzo sprytny mariaż rozwiązań podpatrzonych ze staro szkolnych tytułów z serii The Legend więcej