Kim jest Alan Wake? Pisarzem, poetą, kochającym partnerem. Ten trzydziestotrzyletni mężczyzna z trudną przeszłością poświęcił życie pisaniu i swojej żonie Alice. Przede wszystkim zaś jest on bohaterem gry zatytułowanej jego imieniem, której ścieżka dźwiękowa rzuca na słuchacza swoisty czar.

Nasz protagonista nękany jest przez koszmary z dzieciństwa (strach przed ciemnością) i zmierzyć musi się zarówno z wykraczającymi poza ramy rzeczywistości przeciwnikami, jak i z sobą samym. Twórca ścieżki dźwiękowej stanął więc przed trudnym zadaniem nie tylko nadania charakteru lokacjom oraz akcji gry, ale i sportretowania emocji targających Alanem. Muzyk Petri Alanko podjął się tego wyzwania, ale czy mu sprostał?

Alanko chętnie wykorzystuje nowoczesne technologie.

Ten fiński kompozytor studiował fizykę teoretyczną na początku lat 90. – i jego zamiłowanie do poszukiwania tego, co nowe i intrygujące, znajduje odbicie w tworzonych przez niego utworach. Nie boi się eksperymentować; na potrzeby gry wykreował ścieżkę dźwiękową z pogranicza dwóch światów: analogowego i cyfrowego. Alanko chętnie wykorzystuje nowoczesne technologie, a przy tym jest przesiąknięty fascynacją muzyką klasyczną. Z jednej strony mamy więc partie zagrane przez niemiecką orkiestrę Staatskapelle Halle, z drugiej – liczne efekty i silnie przetworzone dźwięki syntezatorów (w tym niesamowite Haken Continuum). Całość jednak współgra w zaskakujący sposób, tworząc oryginalną atmosferę pełną grozy i niepokoju.

Uderzająca od pierwszych nut melancholia połączona z majestatycznymi partiami A Writer’s Dream szybko wrzuca nas w klimat świata wykreowanego w grze Remedy Entertainment. Odegrany z perfekcyjną dynamiką Welcome to Bright Falls wzbudza nostalgiczne emocje. Patrząc przez okno na spadające powoli krople deszczu i wsłuchując się w delikatny szum wiatru, utwór da nam uczucie spokoju, tak rzadko przecież obecne w samej grze. Partie klawiszowe przeniosą nas w sam środek miasteczka Bright Falls, przywołując jego pozornie tylko sielską atmosferę. Niskie dźwięki bębnów podnoszą z kolei tempo (i tętno) w odpowiednich momentach, wzbudzając chęć brnięcia coraz głębiej w historię nowojorskiego pisarza.

Błądząc po rozległych, mglistych lasach w okolicy Bright Falls wsłuchujemy się w subtelne, a zarazem przepełniające niepewnością dźwięki. Oprawa dźwiękowa sącząca się z głośników łączy się z wszechobecnym w grze mrokiem – nie tylko uzupełnia go, ale wręcz potęguje jego działanie. W utworze Taken by the Night ponownie w zachwyt wprawiają dźwięki klawiszy. Podziw jednak szybko przeradza się w grozę podpartą mrocznymi, niskimi brzmieniami i trudnymi do zidentyfikowania odgłosami otoczenia. Niektórym odbiorcom soundtrack ten może wydać się jednak nieco zbyt jednostajny na dłuższą metę. Tym niemniej, niesłychanie charakterystyczny utwór Tom the Diver na stałe zagości we wspomnieniach związanych z tą grą – jego pierwsze dźwięki natychmiast przeniosą nas z powrotem nad czarne jezioro Cauldron.

Podziw jednak szybko przeradza się w grozę podpartą mrocznymi, niskimi brzmieniami.

Umiejętności Petriego Alanki pozwoliły na skomponowanie ścieżki dźwiękowej godnej wysokiej klasy thrillera. Utwory zawarte w niej są wielowarstwowe i bogate brzmieniowo. Sam kompozytor wspomina, że pierwsze nuty (“The eight Alan Wake notes”) usłyszał w swojej głowie zaraz po tym, jak zobaczył grafikę przedstawiającą głównego bohatera. Na próżno szukać tu tanich wybiegów czy oznak pójścia na skróty – jest to z całą pewnością OST, do którego chce się wracać, aby ponownie dać się porwać dźwiękom nocy.

Czytaj więcej:

członek rady fundacji

Krzysztof Bińczak