Musiało minąć 26 lat, by po raz kolejny dane nam było wcielić się w bohaterów gry Streets of Rage – klasycznego cyklu gier z gatunku „beat ‘em up”, znanego do dziś z ponadczasowej rozgrywki oraz elektronicznej muzyki klubowej. Streets of Rage 4 jest kontynuacją oryginalnej trylogii, nie tylko wzbogaconej o nową technikę, ręcznie rysowaną grafikę, ale co najważniejsze o ścieżkę dźwiękową, przy której pracowało wielu znamienitych kompozytorów.

Po prostu nie sposób oderwać się od rytmów skłaniających nasze stopy do tańca.

Cykl gier Streets of Rage jest szczególnie bliski memu sercu nie tylko ze względu na sentyment z dzieciństwa, ale głównie z uwagi na muzykę, która mimo sędziwego wieku nadal robi na mnie ogromne wrażenie. Dlatego jak tylko zapowiedziano kontynuację Streets of Rage, coś we mnie obudziło się na nowo. Z ciekawością dziecka oczekiwałem kolejnych informacji o produkcji przygotowanej przez francuskie studio deweloperskie Lizardcube, a szczególnie ciekawiło mnie, kto stanie za oprawą dźwiękową do Streets of Rage 4.

Żadnym zaskoczeniem nie była wiadomość o powrocie Yuzo Koshiro, któremu w głównej mierze trylogia Streets of Rage zawdzięcza sukces na rynku amerykańskim oraz europejskim. Jednak fakt, że do zespołu dołączyli inni japońscy kompozytorzy (Motohiro Kawashima, Yoko Shimomura, Harumi Fujita, Keiji Yamagishi), w tym również Olivier Deriviere oraz Groundislava, XL MiddletonDas Mörtal, zrobił na mnie wówczas ogromne wrażenie.

Po ograniu gry oraz osłuchaniu kilkukrotnie ścieżki dźwiękowej, ostatecznie moje oczekiwania zostały spełnione, choć zdecydowanie można było o wiele bardziej zaryzykować w pewnych kwestiach produkcji muzyki. Owszem, utwory w grze nadal pełnią nie tylko rolę dźwięków, które towarzyszą nam podczas obijania bandytów (They’re Back) zagrażającym naszemu życiu, ale oprócz samego sound designu są jedynymi dźwiękami budującymi otaczający w grze świat. W duchu oryginału, twórcy Streets of Rage 4 postawili na dialogi, bez dubbingu, zostawiając dla samej muzyki ogromną przestrzeń. Dlatego dla kompozytorów dużym wyzwaniem było, aby muzyka po kilku minutach nie drażniła ucha gracza.

Olivier Deriviere zajął się głównie kompozycjami dla większości plansz.

W tym celu zastosowano kilka kompozytorskich sztuczek, a szczególnie jedną, gdzie muzyka w lokacjach gry jest po prostu responsywna (The Storm Boat). Ponadto, by odciąć się od rutyny, Olivier Deriviere zajął się głównie kompozycjami dla większości plansz po to, aby zostawić miejsce dla pozostałych kompozytorów, którzy przygotowali głównie utwory przypisane do poszczególnych starć z bossami (Mrs Y). Czym zatem wyróżnia się muzyka do Streets of Rage od innych tego typu gier? Pierwsza myśl, jaka ciśnie mi się do głowy, to czysta dawka zabawy dźwiękami (On Fire), które mają charakter dyskotekowych piosenek (Funky HQ). Po prostu nie sposób oderwać się od rytmów skłaniających nasze stopy do tańca.

W cyklu gier spod znaku Streets of Rage od zawsze kładziono szczególny nacisk na ścieżkę dźwiękową, gdyż była swoistym albumem ulicy (The Streets), który u gracza wyzwalał emocje, by jako bohater brnął do przodu mimo przeciwności losu. Olivier Deriviere wielokrotnie w wywiadach wspominał, że praca nad Streets of Rage była dla niego nie tylko wyzwaniem jako dla artysty, ale też okazją, by skomponować muzykę oderwaną od tego, co znamy z poprzednich odsłon serii. Nie chciał kopiować stylu, jakim posługuje się Yuzo Koshiro, bo jest po prostu nie do podrobienia (Streets of Rage 2 – Go Straight). Za to postawił na własny warsztat kompozytorski oraz na inspiracje latami 90., które ostatecznie brzmią zaskakująco dobrze, choć niekiedy słychać, że kompozytor chciałby jeszcze nad nimi popracować.

Czym zatem wyróżnia się muzyka do Streets of Rage od innych tego typu gier?

Mimo że udział Yuzo Koshiro w projekcie był niewielki, to każdy z utworów jest na wagę złota (Main Theme), w tym szczególnie temat główny, który jest ukłonem w stronę weteranów serii Streets of Rage. Francuskie studio deweloperskie Lizardcube i pozostali producenci raz jeszcze spełnili oczekiwania nie tylko graczy, ale także pasjonatów muzyki, dla których soundtrack do Streets of Rage 4 na długo pozostanie na listach spotify, zwłaszcza fanów muzyki do gier wideo.

Czytaj więcej:

Redaktor naczelny

Mariusz Borkowski

Człowiek o ogromnym sercu do muzyki oraz odkrywca niepowtarzalnych dźwięków. Od wielu lat bez wytchnienia dzieli się z innymi swoją bezustanną pasją do melodii z gier wideo.