Indiana Jones i Wielki krąg to przypadek niesamowicie ciekawy. Nie towarzyszy żadnemu filmowi, nie kontynuuje historii znanej z dużych ekranów, a nade wszystko nie chce być zaklasyfikowany jako leniwe i odtwórcze podejście do przygód najsłynniejszego archeologa popkultury. To ostatnie, jeśli chodzi o muzykę, działa jednak na niekorzyść gry. 

Klasyka w nowym wydaniu

Za przygotowanie ścieżki dźwiękowej odpowiada Gordy Haab, dla którego nie jest to ani pierwsza gra w tym uniwersum (Indiana Jones i Berło Królów), ani pierwsza seria, przy której oryginalnie pracował John Williams (gry ze świata Star Wars). Czy mamy tu więc do czynienia z kontynuacją stylu legendarnego kompozytora, czy może jednak z bezpłciową emulacją jego najbardziej znanych brzmień? Tak do końca to żadne z powyższych. 

Nowości, nowości i jeszcze raz nowości

Ze stylu pierwszych filmów ostała się na pewno muzyka orkiestrowa, która zajmuje 95% ścieżki dźwiękowej. Próżno tu jednak szukać bezpośrednich odniesień do filmów – z jednym wyjątkiem. Początek przygody jest według mnie perfekcyjnym przykładem tego, jak dobrze połączyć nowe ze starym. Pierwsze 10–15 minut gry to wierne odtworzenie sekwencji ze złotym posążkiem z Poszukiwaczy Zaginionej Arki. Oryginalnego materiału dźwiękowego było stosunkowo mało, dlatego kompozytor zdecydował się go rozbudować. Rezultat jest świetny – w znanej i lubianej bazie możemy doszukać się nowych i zaskakujących brzmień. Początek to zdecydowanie moja ulubiona część gry.

Nie wszystko powinno być tylko w muzeum

Potem jest już jednak coraz gorzej. To, co najbardziej zaskoczyło mnie w soundtracku – niestety negatywnie – to praktycznie całkowite odcięcie się od klasycznych utworów. Dość powiedzieć, że pierwsze nawiązanie do Raiders March słyszymy po prawie godzinie gry, w utworze A New Adventure Awaits! Co więcej, są to dosłownie 3-4 nuty. Na początku utworu został też wpleciony fragment Marion’s Theme, ale znowu – subtelnie i tak jakby nieśmiało. Szukanie tych odniesień w pewnym momencie zamienia się dla mnie w grę „po jednej nutce” z Jaka to Melodia?. I o ile rozumiem niechęć autora do polegania głównie na nostalgii, o tyle nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gra zyskałaby na szerszym wykorzystaniu pracy Williamsa.

Uważam tak z jeszcze jednego powodu. Przez to, jak gra jest ustrukturyzowana, mamy do czynienia z dwoma bardzo różnymi tempami rozgrywki. Momenty metodycznej eksploracji i akcji czasami mieszają się ze sobą, ale zdecydowanie więcej jest tu tych pierwszych. Każda lokacja, którą odwiedza Indy, ma swój motyw przewodni, jednak zawsze pozostaje on jedynie tłem przygody a nie jednym z jej bohaterów. 

Lego Star Wars: The Skywalker Saga – May the Sounds be with Us

Dodatkowo kompozytor bardzo oszczędnie używa instrumentów charakterystycznych dla poszczególnych miejsc i kultur. W efekcie motyw Giza brzmieniowo i instrumentalnie nie różni się zbytnio od utworów Ziggurat czy The Catacomb. Powolny początek z partią smyczkową stopniowo „rozkręca się” wraz z dołączaniem instrumentów dętych. I to właśnie w tych momentach najbardziej odczuwalny jest brak popularniejszych utworów. Łapałem się na tym, że zapominałem o istnieniu Indiany Jonesa, a sama gra nie była zbyt skora do przypominania mi o tym za pomocą muzyki. 

Niewykorzystany potencjał 

A szkoda, bo to wciąż solidna ścieżka dźwiękowa! Sekwencje, gdzie akcji jest trochę więcej, są udźwiękowione odpowiednio „mięsiście” i w sposób, jakiego nie powstydziłaby się żadna z głównych części filmowej sagi. Utwory takie jak Where Are We lub Why Did It Have To Be Snakes są naprawdę świetnie napisane i wykonane. Niedosyt pozostawia u mnie jednak fakt, że aby odnaleźć te nieliczne nawiązania do dziedzictwa serii, trzeba samemu stać się poszukiwaczem sekretów.

Czytaj więcej:

  • Mixtape – ostatni bis młodości

    Mixtape – ostatni bis młodości

    Był taki moment w życiu każdego z nas. Ostatnie wakacje. Ostatnia noc z przyjaciółmi. Ostatni raz, kiedy wydawało się, że nic nigdy się nie zmieni. Śmiech, filmy oglądane po raz setny, ulubione piosenki wykrzykiwane z całych sił więcej

  • Pragmata – nostalgiczne melodie kosmicznych wspomnień

    Pragmata – nostalgiczne melodie kosmicznych wspomnień

    Wyobraźcie sobie, że lądujecie wewnątrz opustoszałej stacji na Księżycu. Macie jeden cel: zbadać, co się wydarzyło. Misję przerywa trzęsienie ziemi, a z krytycznego stanu ledwo ratuje Was samotna dziewczynka z umiejętnościami hakerskimi. Taki los spotkał Hugh więcej

  • Yoshi and the Mysterious Book – bez iskry magii

    Yoshi and the Mysterious Book – bez iskry magii

    Postać uroczego, zielonego dinozaura Yoshiego zrodziła się w umyśle młodego Shigeru Miyamoto w połowie lat 80., czyli jeszcze długo przed premierą Super Mario World. Ojciec Super Mario Bros pragnął, aby jego bohater mógł więcej

  • F.E.A.R. – idealnie udźwiękowiony (nie)azjatycki horror

    F.E.A.R. – idealnie udźwiękowiony (nie)azjatycki horror

    Przełom lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych to szczyt popularności azjatyckiego kina grozy na świecie. Filmy takie jak Klątwa, Nieodebrane połączenie czy Krąg, w odróżnieniu od ich średnio udanych zachodnich adaptacji, zyskały status kultowych, a duchy z czerwonymi oczami, bladymi więcej

Współpracownik

Piotr Rykowski

Artysta środowiska, grafik 3D oraz aspirujący projektant gier. Zwraca szczególną uwagę na to, jak muzyka używana jest do budowania świata i historii. Interesują go także wszelakie technikalia związane z muzyką i dźwiękami.