Historyczna seria Anno powróciła z nową odsłoną. Powstała w 1998 roku legendarna marka przez pierwsze cztery części pozwalała nam odkrywać świat z czasów zamierzchłych (lata 1602, 1503, 1701, 1404), przez chwilę romansując z futuryzmem i science fiction (2070, 2205), by w 2019 roku powrócić na łono historii wraz z Anno 1800. Każdy kolejny tytuł wychodził z bardzo silnego rdzenia mechanicznego, ustanowionego 27 lat temu, a ostatnia odsłona mimo szalonej liczby płatnych dodatków także zaskarbiła sobie wierne grono fanów.
Tym razem niemieckie studio Ubisoft Mainz przenosi nas najdalej w przeszłość, do roku 117 naszej ery, pozwalając wcielić się w gubernatora Imperium Romanum zarządzającego włościami w Latium i Albionie. Fani serii poczują się jak w domu, ponieważ zmian jest niewiele, jednakże z drugiej strony… czy jest sens zmieniać to, co działa?

Na to pytanie musieli odpowiedzieć sobie również kompozytorzy, albowiem Dynamedion to weterani tej serii, piszący do niej muzykę nieprzerwanie od Anno 1701 z 2006 roku. Każda z części dawała nowe możliwości, rzucając twórcom ścieżki dźwiękowej ciekawe wyzwania. Podzieliłbym jednak te soundtracki na dwa typy: historyczne i futurystyczne. Anno 1800 rzucało nas najdalej w przyszłość pośród części historycznych i dało nam jeden z piękniejszych soundtracków w całej serii. Anno 117 odziedziczyło tę dojrzałość.
Orkiestra w najnowszej odsłonie porywa swoją przestrzenią i podniosłością, malując nam pejzaż tytułowego Pax Romana (27 r. p.n.e. – 180 r. n.e.). Nowe tematy i poszczególne kompozycje oferują nam coś inherentnego dla serii Anno, ale jednak odmiennego na tle pokrewnych gier strategicznych. Mowa o swoistej przytulności rozgrywki. To chyba pierwsza gra o Rzymie, gdzie można się tak dalece zrelaksować i skupić na rozwoju swoich społeczności. Może to wzbudzać lekki dysonans, bo „rzymskie” soundtracki (Total War: Rome, Total War: Rome II, Ryse: Son of Rome, Caesar IV) kojarzą nam się raczej z imperialnym patetyzmem, bitewną dramaturgią oraz militarnym rytmem. Tymczasem Anno 117 jest przepełnione tęsknotą, południowymi zachodami słońca i zimnym północnym deszczem. To muzyka wolniejszej rozgrywki i przemyślanych decyzji.

Słowem krytyki muszę jednak skwitować samo instrumentarium. O ile w poprzednich częściach – szczególnie Anno 1800 – czysta orkiestra symfoniczna mogła w zupełności wystarczyć, o tyle tak homogeniczne ogranie muzyki sprzed dwóch tysiącleci uważam za zmarnowaną okazję. Anno 117 powinno odważniej czerpać z tradycji zarówno rzymskich, jak i celtyckich. Niekoniecznie mówię tu o stroju i harmonii, bo zdaję sobie sprawę, że muzyka strojona na epokę brzmiałaby współczesnemu uchu zbyt egzotycznie, może wręcz boleśnie. Uważam jednak, że sporadycznie użyte instrumenty kojarzące się z Rzymem lub Celtami należało wykorzystywać częściej i umieścić zdecydowanie na froncie. Trudno przez to nie odnieść wrażenia generyczności – lwia część soundtracku mogłaby spokojnie zostać wykorzystana w dowolnej z poprzednich części serii.

Znajdziemy tu jednak kilka perełek, jak choćby: Terra Incognita, Glade of Cernunnos, While Rome Burns czy fenomenalne The way of the spear. Co ciekawe, lepsze kompozycje to te celtyckie. Do pewnego stopnia to nie dziwi, bowiem liczne instrumenty historyczne zachowały się do dziś. Jednakże bardzo szkoda, że podobnej pracy nie włożono w „rzymską” część muzyki i zasłonięto się współczesną orkiestrą. Nowe dzieło Dynamedion wpisuje się w tradycję serii i znajdzie swoich fanów, zdecydowanie nie odwracając uwagi przy spokojnym tempie rozgrywki.

Wyciągając dłoń ku niebu, niejeden z nas zastanawiał się, jak to jest go dotknąć. W końcu świat ponad chmurami naprawdę zachwyca. Pozbawiony granic, daje poczucie oddechu i bezkresnej wolności. Taka jest też muzyka w Ace Combat 8: więcej
Gwiezdne Wojny od prawie półwiecza definiują brzmienie kosmicznej opery. Po wyznaczającym kanon Johnie Williamsie (np. Duel of the Fates) pojawił się Kevin Kiner (The Clones), który za pomocą syntezatorów i etnicznych dźwięków określił bitewną tożsamość Wojen więcej
Czasem natrafiamy na ścieżki dźwiękowe, które od pierwszych sekund domagają się uwagi, a ich melodie zostają w nas na długo po zakończeniu gry. I już chciałoby się napisać, że The Blood of Dawnwalker, jako niedaleki kuzyn Wiedźmina 3, więcej
Kiedy tylko THQ Nordic ogłosiło, że wespół z Alkimia Interactive biorą na tapet „NAJWAŻNIEJSZĄ POLSKĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ”, moje serce rozpaliła fala nostalgii połączonej z olbrzymią obawą. Bo jak mawiał wujek Ben ze Spider Mana: „Z wielką mocą wiąże więcej
Na 40. lecie marki The Legend of Zelda za pomocą okaryny czasu przywołujemy mgliste, ale nadal żywe wspomnienia związane z przygodami leworęcznego bohatera, który niejednokrotnie ratował z opresji mieszkańców królestwa Hyrule. Jak zawsze zachęcamy Was do komentowania więcej