Assassin’s Creed Black Flag Resynced jest opowieścią o Morzu, które nie zna ciszy. Skrzypią deski, wiatr napina żagle, a głosy Załogi niosą się daleko poza pokład Kawki. Każdy, kto odnajdzie ten List, niechaj wie, że Karaiby mają własny Głos i właśnie jego przyszło mi tu opisać.
Ubisoft podszedł do muzyki ostrożnie. Utworów Briana Tylera nie wyrzucono za burtę, za to dołożono 22 kompozycje Stephena Lukacha, a całość zamyka rozszerzone Leave Her Johnny Woodkida. Soundtrack urósł więc do 57 utworów, co daje ponad dwie i pół godziny materiału. W pewnym sensie dopisano kolejne karty do dziennika, które wzbogacają powiększoną warstwę fabularną gry. Lukach zachowuje przygodowy rozmach Tylera, ale częściej sięga po melancholię i ambient. To kurs obrany bezbłędnie, ponieważ pod piracką fantazją kryje się opowieść o utracie.
Największym skarbem pozostają szanty, rozszerzone o 10 nowych pieśni. Nie są muzyką narzuconą z zewnątrz, lecz częścią świata gry, bo należą do Edwarda i jego ludzi na pokładzie Kawki. Mieszają się z wiatrem, skrzypieniem drewna i morzem, towarzysząc nam w przygodach.

Muzyka nie milknie na lądzie. W tawernach i portach dobiega z konkretnej przestrzeni, miesza się z rozmowami i nadaje miejscom własny rytm. Nie słuchamy po prostu „muzyki eksploracyjnej”. Słuchamy ludzi, którzy w tym świecie żyją.
Sam często, zamiast płynąć do celu, skręcam na otwarte wody i daję załodze śpiewać. Nie wykonuję misji. Po prostu płynę i pozwalam, aby dźwięki przejęły za mnie stery. Jeżeli gra potrafi sprawić, że świadomie rezygnuje się z zadań tylko po to, by dłużej słuchać jej świata, to znaczy, że audio zrobiło coś wyjątkowego.
Niektóre nuty żyją dłużej niż historie, dla których je napisano. Ezio’s Family zaczynał jako temat Ezio Auditore, lecz z czasem stał się podpisem całego Assassin’s Creed. Kolejne gry zmieniają aranżacje, ale to następstwo dźwięków nadal uruchomia całą sieć skojarzeń i nostalgii.

Dlatego interludium Leave Her Johnny (Woodkid Resynced) działa tak dobrze. W oryginale motyw Ezio nie pojawił się wcale. Tu jest wpleciony w szantę i w rytmie ocierających się szabli spina historię Edwarda z dziedzictwem serii.
Nie wszystkie deski tego okrętu są równie szczelne. Gdy nadciąga sztorm, załoga potrafi zamilknąć niemal natychmiast, jakby wyłączono jedną warstwę i uruchomiono kolejną. Podobnie przy części cutscenek muzyka zostaje urwana, a ekrany ładowania rozbijają rytm.
Dziwnie ciche bywają też bitwy okolicznych statków. Jeśli kule nie lecą w stronę Kawki, oglądamy tylko dym i salwy, przez co starcie chwilami przypomina pantomimę. To częściowo skutek świadomej filozofii twórców – miks podporządkowano czytelności. Tyle że dobra intencja nie zawsze broni efektu.

Paradoksalnie podczas naszych walk system pokazuje pełnię możliwości. Na muzykę nakładane są krótkie akcenty reagujące na eliminacje i animacje. Inspiracją był John Wick, a Edward zaczyna chwilami walczyć w rytm ścieżki dźwiękowej. Styl gry zmienia też jej przebieg: skrytobójstwa niemal dopisują partyturze własną warstwę. Znajomy materiał częściowo trafia do gracza. I działa to miodnie.
Assassin’s Creed Black Flag Resynced nie jest dźwiękowo szczelnym okrętem. Czasem słychać, jak jego system audio zmienia kurs zbyt gwałtownie, ucina rozpoczętą pieśń albo pozwala odległym armatom zamilknąć. A jednak, gdy tawerna wypełnia się muzyką, załoga znów śpiewa, a Kawka wypływa na otwarte wody, łatwo zostawić te wady za rufą.

Przeto zapisuję rzecz ostatnią: z Karaibów w Black Flag Resynced trudno wrócić właśnie dlatego, że tak wyśmienicie brzmią. Czasami najlepsze, co można zrobić, to obrać Kurs donikąd i po prostu słuchać.

Wyciągając dłoń ku niebu, niejeden z nas zastanawiał się, jak to jest go dotknąć. W końcu świat ponad chmurami naprawdę zachwyca. Pozbawiony granic, daje poczucie oddechu i bezkresnej wolności. Taka jest też muzyka w Ace Combat 8: więcej
Gwiezdne Wojny od prawie półwiecza definiują brzmienie kosmicznej opery. Po wyznaczającym kanon Johnie Williamsie (np. Duel of the Fates) pojawił się Kevin Kiner (The Clones), który za pomocą syntezatorów i etnicznych dźwięków określił bitewną tożsamość Wojen więcej
Czasem natrafiamy na ścieżki dźwiękowe, które od pierwszych sekund domagają się uwagi, a ich melodie zostają w nas na długo po zakończeniu gry. I już chciałoby się napisać, że The Blood of Dawnwalker, jako niedaleki kuzyn Wiedźmina 3, więcej
Kiedy tylko THQ Nordic ogłosiło, że wespół z Alkimia Interactive biorą na tapet „NAJWAŻNIEJSZĄ POLSKĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ”, moje serce rozpaliła fala nostalgii połączonej z olbrzymią obawą. Bo jak mawiał wujek Ben ze Spider Mana: „Z wielką mocą wiąże więcej
Na 40. lecie marki The Legend of Zelda za pomocą okaryny czasu przywołujemy mgliste, ale nadal żywe wspomnienia związane z przygodami leworęcznego bohatera, który niejednokrotnie ratował z opresji mieszkańców królestwa Hyrule. Jak zawsze zachęcamy Was do komentowania więcej